Menu +

Hazardzista – jaki to pacjent?

Od kilku lat prowadzę zajęcia przybliżające naszemu środowisku terapię hazardzistów. Celem moich warsztatów i publikacji jest przełamanie w środowisku terapeutów uzależnień poczucia niekompetencji w tej sprawie. W 1994 roku pojawił się w Oddziale Leczenia Uzależnień w Gnieźnie, który wówczas prowadziłam, pierwszy pacjent uzależniony od hazardu. Jako zespół również czuliśmy się niepewnie. Ale podjęliśmy wyzwanie.
Uczyliśmy się od pacjentów. Któż tak nie zdobywa swojego doświadczenia? Każdy lekarz, każdy terapeuta, każdy uważny obserwator. Zaoferowaliśmy im sprawdzony program terapii uzależnień, naszą uwagę i społeczność terapeutyczną złożoną z osób uzależnionych, w większości od alkoholu i kilku od narkotyków i leków. Ułatwialiśmy im wejście do społeczności i ułatwialiśmy społeczności zrozumienie obecności hazardzistów. Jak to robiliśmy? Regularnie prezentowaliśmy porównawcze wykłady na temat różnych uzależnień. Pacjenci łatwo znajdowali wspólną część. A co jeszcze bardziej istotne, na przykładzie innego uzależnienia szybciej – bo mniej obronnie – zaczynali widzieć własne.

Diagnozowanie. Wszystkich pacjentów oddziału diagnozowaliśmy w kierunku różnych uzależnień. Każdego alkoholika pytaliśmy o uprawianie gier hazardowych i od każdego hazardzisty zbieraliśmy dokładny wywiad na temat używania substancji chemicznych. Część hazardzistów była również czynnie uzależniona od alkoholu, niektórzy byli tzw. suchymi alkoholikami. Wielu również – co ciekawe! – prawie nie używało alkoholu. Wszyscy natomiast dużo palili – po 40-60 papierosów dziennie.
W diagnozowaniu uzależnienia od hazardu trzeba koniecznie wykluczyć stan maniakalny. Uprawianie hazardu i niemożność zapanowania nad ilością wydawanych pieniędzy może być bowiem przejawem manii i jako takie przechodzi wraz z wyjściem ze stanu maniakalnego bądź przeradza się w inne dziwaczne zachowanie. Wymaga też innego typu leczenia. Kliniczne doświadczenie przydaje się więc w procesie diagnozowania. W przypadku wątpliwości zwracamy się do psychiatry z prośbą o konsultację.
Obwiązująca od stycznia 1998 roku Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób (ICD-10) podnosi „patologiczny hazard” do rangi osobnego zaburzenia psychicznego, nadając mu oddzielny numer statystyczny F 63.0 i definiując jako „zaburzenie polegające na często powtarzającym się uprawianiu hazardu, który przeważa w życiu człowieka ze szkodą dla wartości i zobowiązań społecznych, zawodowych, materialnych i rodzinnych”. I chociaż w nazwie opisywanego zaburzenia nie występuje słowo uzależnienie, jednak w terapii hazardzistów powszechnie stosuje się koncepcję uzależnienia.

 

Leczenie – razem czy osobno? Po pierwszym sukcesie terapeutycznym zaczęliśmy przyjmować kolejnych hazardzistów, z czasem dochodząc do około 20 pacjentów rocznie. Podobnie jak w społeczności terapeutycznej, pomagaliśmy pacjentom adaptować się w grupach.
Nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby włączać osoby uzależnione od hazardu do grup terapeutycznych zdominowanych ilościowo przez alkoholików. Przeciwnie, są wskazania. Nie ma zasadniczego znaczenia, że większość pacjentów uzależnionych od alkoholu nie ma zupełnie pojęcia o przebiegu czynnego hazardu patologicznego. „Nowy” pacjent wzbudza zwykle zainteresowanie, a jego pierwsze relacje na temat nałogowego grania znajdują wiele zrozumienia wśród uzależnionych od substancji chemicznych. Alkoholicy z łatwością utożsamiają się z utratą kontroli hazardzistów, obsesyjnością myśli, koncentracją wokół swojego uzależnienia.
Jeszcze bardziej utożsamiają się hazardziści, słuchający alkoholików. Do częstych należała sytuacja, w której pacjenci o różnych uzależnieniach mówili sobie nawzajem, że w pełni utożsamiają się ze swoimi przeżyciami. Czasami jednak dziwili się: „Jak można tak grać przez trzy dni – nie jedząc, nie pijąc, nie śpiąc?!” albo „Jak można bez przerwy pić przez tydzień?!”. Wówczas zadaniem prowadzącego grupę jest nie przeoczyć tego naturalnego zdziwienia, zauważyć je i maksymalnie „wysycić”, pozwolić im się nadziwić, pomóc nazwać te wszystkie uczucia. A potem poddać to grupie pod refleksję, komentując: „To, co teraz przeżywacie – niedowierzanie, zdziwienie, oburzenie – jest dobrą okazją, żeby poczuć dokładnie to, co prawdopodobnie czuły wasze rodziny”.
Słuchanie relacji na temat innych uzależnień daje wiele możliwości nowego spojrzenia na własne. Ma ogromne walory edukacyjne. Przyczynia się do skutecznego zapobiegania nawrotom, ukazując szereg zachowań ryzykownych. Przyczynia się do zaakceptowania konieczności przestrzegania abstynencji.

Abstynencja? Od czego? Leczenie uzależnienia od hazardu, jak wszystkich innych uzależnień, zaczyna się od decyzji o utrzymywaniu całkowitej abstynencji. Od gier – zarówno hazardowych, jak i towarzyskich. A zatem żadnego ping-ponga ani gry w bierki!
Abstynencja oznacza również nieuczestniczenie w graniu w roli obserwatora. Wykluczone jest więc oglądanie w telewizji programów typu teleturnieje. Wszystko po to, żeby zatrzymać codzienny trening nałogowego myślenia i uwolnić się od koncentracji uwagi na jakichkolwiek aspektach grania.
Hazardzistom, którzy odbyli leczenie, poleca się również zachowywanie abstynencji od alkoholu jako element zapobiegania nawrotom. Zwykle pacjenci nie uzależnieni od alkoholu przyjmują to zalecenie z łatwością i zrozumieniem. Opór pojawia się natomiast u hazardzistów z problemem alkoholowym, co skłania terapeutów do ponownego wnikliwego diagnozowania.

Grupy samopomocowe. Nie tylko psychoterapeuci uznali, że hazard patologiczny należy leczyć metodami adresowanymi do uzależnionych. Również grupy samopomocowe Anonimowych Hazardzistów wzorują się na programie Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików, lokując się tym samym w kręgu uzależnień.
W Polsce ten nurt samopomocy rozwija się powoli. Wyrósł nie tylko dzięki programowi, ale również dzięki wsparciu grup AA. Co bardziej otwarte grupy wiedzą, jakie znaczenie dla powstawania innych nurtów samopomocy ma praktykowanie w AA, przyjmują więc na swoje zamknięte mitingi pojedynczych hazardzistów. Korzyści dla obu stron są oczywiste, a samodzielne grupy AH są w kilku większych miastach Polski.

Korzyści dla terapeuty to rozwój i ucieczka od rutyny. No bo cóż nas jeszcze może zaskoczyć w leczeniu alkoholizmu? Jeżeli podejmiemy nowe wyzwanie pracy z pacjentem uzależnionym od hazardu, z pewnością wiele się nauczymy. I – podobnie jak nasi uzależnieni od alkoholu pacjenci – znajdziemy szereg podobieństw do znanych nam dobrze mechanizmów uzależnienia. To powinno nas zachęcić do większego ufania swoim kompetencjom i śmielszego wprowadzania tego kierunku w naszych letnich i całorocznych szkołach terapii uzależnień. Odwagi!

Hazardzista – jaki to pacjent?
Małgorzata Sieczkowska
Rok: 2002
Czasopismo: Świat Problemów
Numer: 7-8