|
Proszę o pomoc. Od ślubu kościelnego minęło 6 lat, od 2 lat jestem po
rozwodzie cywilnym. Mąż nie przystąpił do sakramentu spowiedzi przed ślubem,
najzwyczajniej w świecie nie miał na to ochoty, księdza oszukał że był, a
"kartka jest w samochodzie", nie ukrywam, że nie zaprzeczyłam temu kłamstwu.
Kochałam człowieka za którego wychodziłam za mąż, dlatego skłamałam. Przez
cały czas trwania małżeństwa mąż przegrywał pieniądze w "maszyny" oraz w
karty. Chwalił się niejednokrotnie, że jego dziadek potrafił przegrać lub
wygrać całą wypłatę, tak też czynił jego ojciec, często grywał w maszyny,
czego sama byłam niejednokrotnie świadkiem.
Mąż nie miał stałej pracy, pracował dorywczo, najczęściej na czarno jako
barman w dyskotece, o zmianie profesji nie było mowy, bo miał zbyt duże
wymagania, a za małe umiejętności. Nie chciał również "zniżyć się" do pracy
fizycznej. Był i jest zdrowym człowiekiem. Kierował się zasada co tu zrobić
aby zarobić a nic nie robić. O dzieciach nie było mowy, gdyż był mało
poważną osobą, tym bardziej, że utrzymanie domu spadło na mnie. Wielokrotnie
różnego rodzaju sprzęty domowe lądowały w lombardzie, nie mówiąc o
jakiejkolwiek biżuterii. Później oczywiście większość lub całość mojej pensji
przeznaczał na wykupienie rzeczy. Brałam kredyty bankowe, które w większości
oczywiście sama musiałam spłacać. Przez większą część małżeństwa nie czułam,
że jestem kochana, natomiast czułam że jest jeszcze jakaś kobieta w naszym
związku, co później potwierdziło wiele osób. Czułam za to jak jestem
manipulowana przez jego rodzinę i niego. Można się zastanawiać dlaczego za
niego wyszłam? Miłość jest ślepa, a ja ślepo wierzyłam i liczyłam że się
zmieni, jednak to były złudzenia. Proszę o pomoc, czy mam szanse na
unieważnienie tego małżeństwa? Jestem osobą wierzącą, poznałam człowieka
który podobnie jak ja jest po rozwodzie cywilnym i jest osobą wierzącą.
Chcemy wspólnie stworzyć rodzinę, chodzimy do kościoła, jednak męczy nas i
boli niemożność uczestniczenia w pełni w mszy świętej. Z góry dziękuję i
czekam.
Patologia , która jest opisana w historii kwalifikuje się pod zaburzenie,
którego cechą charakterystyczną jest uporczywość, powtarzający się
hazard. Takie zaburzenie trwa i niejednokrotnie narasta mimo niekorzystnych
skutków takie jak zubożenie rodziny, konflikty rodzinne i społeczne,
niszczenie i rozbicie własnego życia.
Patologiczni hazardziści ryzykują utratę pracy, rodzinę, zaciągają długi,
kłamią i łamią prawo by uzyskać środki do gry. Osoba dotknięta tym
zaburzeniem odczuwa intensywny i niepohamowany popęd do gry, nad którym nie
może zapanować.
Przy ocenie tego przypadku należy określić stopień wielkości tego
zaburzenia. Jeśli jest on taki wielki, że nie pozwala podjąć istotnych
obowiązków małżeńskich, wzajemnej pomocy, wychowaniu potomstwa, to należy
taka osobę uznać, za niezdolną do wyrażenia prawdziwej zgody małżeńskiej.
Mgr lic prawa kanonicznego
http://www.kosciol.pl/users.php?mode=profile&uid=1350
Małgorzata Baran
|