Być czy nie być

Moderator: kaśka

Być czy nie być

Postprzez Pat » 30 Cze 2019, 09:44

kaśka123, tak rozumiem :D jestem zdecydowana na terapie dla samej siebie. To moze sie tyczyc nie tylko sfery uczuciowej ale i w pracy czy kontaktach miedzyludzkich dlatego traktuje to jako motywacje do pracy nad soba. Nawet ostatnio odezwalam sie do taty po 4 latach bz zadnego kontaktu tylko po to zeby nie byc uparta jak "nalogowiec". Omijam wszelkiego typu rzeczy hazardowe bo mam jakis lek ze skoro to sie zdarza i mnie moze cos zrobic a lepiej dmuchac na zimne. Ba, mialam nawet koszmary ze wygralam duzo pieniedzy w jakiejs loterii i obudzilam sie zalana potem ehhhh.

Co do chlopaka, widze ze ciezko bedzie. On najbardziej ubolewa nad sportem. Jest mi bardzo przykro kiedy mu mowe ze juz do konca zycia nie bedzie mogl ogladac meczy kiedy wiem ze to jego zycie, cale jego srodowisko, rodzina, kultura to sport. Nawet blokujac wszystkie strony, tv nie jest w stanie nie slyszec czy ogladac sportu. Czy ktos zna przypadek, ze w trakcie terapii sport nie robil na kims wrazenia i mogl spokjnie ogladac? Ze nie byl on wyzwalaczem? (Zaklady bukmacherskie)
Pat
 
Posty: 9
Rejestracja: 23 Cze 2019, 20:29

Być czy nie być

Postprzez Agnieszka1234 » 30 Cze 2019, 10:53

Pat napisał(a):Jest mi bardzo przykro kiedy mu mowe ze juz do konca zycia nie bedzie mogl ogladac meczy kiedy wiem ze to jego zycie, cale jego srodowisko, rodzina, kultura to sport.

Skąd wiesz czy nie będzie mógł ? A dlaczego mu o tym mówisz i w ogóle tym się zajmujesz ? To dziecko jest czy dorosły facet ? Nie baw się w jego terapeutkę tylko bądź partnerką.
On będzie się leczył to dostanie narzędzia i sam będzie wiedział jakie są jego wyzwalacze.
Ty skup się na sobie, zamiast go uświadamiać.
Agnieszka1234
 
Posty: 3153
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Być czy nie być

Postprzez miszokienka » 30 Cze 2019, 14:36

Kiedy przestawałem grać to najstraszniejsze wydawało mi się to, że tak dużo BĘDĘ MUSIAŁ zmienić. Kiedy jeszcze moja żona zaczynała mówić, że czegoś nie będę mógł robić już do końca życia to wtedy jeszcze bardziej przerażało mnie to całe zdrowienie. Do tego nagle wszyscy dookoła wiedzieli, co powinienem, a czego nie powinienem i mieli stos najlepszych pomysłów i rad, jak mam żyć.
Po pewnym okresie w terapii okazało się, że mogę bez ryzyka obejrzeć mecz siatkówki, mogę sam grać w siatkówkę, mogę na mecz pójść. Sprawdziłem czy mogę, co mi to robi i czy nie powoduje głodu grania. Zrobiłem to uczciwie wobec siebie i dalej siebie uczciwie obserwuję. W końcu to sobie zrobię największą krzywdę, jeśli zacznę robić coś, co mnie do gry zbliża. Dodam, że siatkówka to moja pasja. Nie oglądam tenisa, koszykówki, piłki ręcznej ani hokeja, czyli czegoś co interesowało mnie tylko że względu na obstawianie. Siatkówkę też bym odstawił całkowicie, gdyby okazało się, że jest zagrożeniem dla mojego spokojnego życia.
Po pewnym czasie nawet żona przestała tak często wracać do wypominania mi hazardu. Mnie irytowało mocno to, że co chwilę do tego wraca, że ciągle taplamy się w tym błotku, chociaż nie gram i zmieniam życie na dużo lepsze. Okazało się, że myślała, że jak mi przypomina to mi łatwiej nie grać. Czuła się wręcz w obowiązku być moim strażnikiem. Bardzo to było uciążliwe i trudne dla mnie. Czułem się jak dziecko, a nie jak partner.
Co do sportu i ogólnie wyzwalaczy, to znam ludzi, którzy na samą nazwę swojego ulubionego sportu reagują głodem, niektórzy mają silne skojarzenia różnych dźwięków z maszynami. Ile ludzi, tyle możliwości i dlatego każdy powinien poznać siebie i uczciwie wobec siebie podjąć pewne decyzje. Jest lista zaleceń dla zdrowiejacych hazardzistów i to są zalecenia a nie nakazy. Na kogoś nie działa trzymanie przy sobie niewielkiej sumy pieniędzy, a innego będzie uwierało nawet 5zł. No, ale tu trzeba sobie samemu uczciwie odpowiedzieć "na czym mi w życiu tak naprawdę zależy" i jeśli jest w tej odpowiedzi miejsce na zdrowienie, to taka osoba będzie wiedziała, co i jak robić, żeby nie grać spokojnie żyć.
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1305
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

Być czy nie być

Postprzez Pat » 01 Lip 2019, 14:07

miszokienka, Dzięki, że mi o tym napisałeś bo dokładnie takie samo miałam myślenie jak Twoja żona. "Jak mu będę przypominać, że to problem to nie będzie grał".

Na razie jest mi ciężko sobie wszystko poukładać w głowie. Ciągle czytam, myślę, analizuje. Nie wiem czy będę umiała się pogodzić z tym, że jeśli wybiorę nasz związek to już nigdy nie będzie normalnie,że do końca życia nie będę mogła niczego zaplanować, żyć na "tykającej bombie" nawet podczas zdorowienia. Zresztą wszytko to przegadam na terapii, może da mi to jakąś ulgę. Byłam właśnie po skierowanie i jestem zapisana na 29 lipca.
Pat
 
Posty: 9
Rejestracja: 23 Cze 2019, 20:29

Być czy nie być

Postprzez martape » 01 Lip 2019, 14:17

Ja uważam, że powinnaś zrobić to co dla ciebie najlepsze, w końcu to ze sobą będziesz żyła do końca życia na pewno, a inni mogą pojawiać się i znikać.

Ja żyłam na tykającej bombie rok. Nie powiem że było koszmarnie, udawało się zapominać o problemach i tworzyć szczęśliwy związek, jednakże bez terapii (w przypadku mojego eks) powrót do grania był nieunikniony. Wiem, że nie wejdę trzeci raz do tej samej rzeki, za dużo w tej relacji niepokoju i krzywd.

Fajnie, że zapisałaś się na terapię, polecam jeszcze książkę "Koniec współuzależnienia", naprawdę daje dużo do myślenia.
martape
 
Posty: 17
Rejestracja: 07 Sie 2018, 17:35

Być czy nie być

Postprzez Pat » 01 Lip 2019, 14:50

martape, Tak ja o tym wiem, nie upieram się silnie, że tylko on i nic po za tym. Nie boje się bycia samą, bo przez większość czasu jestem sama (związek na odległość) Wiem co zrobię jeśli przekroczy granice, skrzywdzi mnie, ale kompletnie nie wiem co zrobię jak będzie zdrowiał. Wszyscy piszą że byli w amoku że nie poświęcali rodzinie czasu, byli agresywni, uparci itd. Ja nie odczuwam na razie skutków uzależnienia. Zawsze mogę na niego liczyć.

Troche mi głupio iść na terapie, powiem szczerze. Bo co ja powiem. Mam chłopaka-obcokrajowca, który jest uzależniony, ale w sumie się nie widujemy za często, mieliśmy wspólne plany ale z tą chorobą już nie wypalą. Nie mamy nic wspólnego? Troche to takie "na wyrost". Nie mamy dzieci, nie jesteśmy zaręczeni, nawet razem nie mieszkamy. Jedyna odpowiedz jaka się nasuwa "dziewczyno to po co Ty się tak meczysz, uciekaj bo z takim typem to zmarnujesz sobie życie".

Dzięki za tytuł, na pewno przeczytam.
Pat
 
Posty: 9
Rejestracja: 23 Cze 2019, 20:29

Być czy nie być

Postprzez kaśka123 » 02 Lip 2019, 11:38

Pat napisał(a):To moze sie tyczyc nie tylko sfery uczuciowej ale i w pracy czy kontaktach miedzyludzkich

To będzie się tyczyc każdej sfery życia. Tam gdzie relacje, (praca/dom/rodzina/życie towarzyskie/usługi z których korzystasz) ale i tam gdzie Ty sama (odpoczynek/rozwój osobisty/religia/poczucie własnej wartości). Dosłownie wszystko, więc warto.
kaśka123
 
Posty: 332
Rejestracja: 27 Lip 2017, 05:48

Poprzednia

Wróć do Mój partner jest Hazardzistą

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości