Krótka historia, bez zakończenia

Moderator: kaśka

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez Shirinka » 13 Lut 2017, 14:32

Cześć,

Chciałam się przywitać - jestem narzeczoną hazardzisty, w bonusie również DDA. Przez dwa lata uczęszczałam na terapię DDA, chociaż z perspektywy czasu widzę, że poruszałam na niej głównie temat mojego związku. Jutro idę na poszukiwania terapii dla współuzależnionych. Chodzę na mitingi Al-Anon (3 miesiące) i DDA (rok), chociaż jeszcze mam trudności żeby się tam "otworzyć", na razie słucham :)

Z moim hazardzistą jestem 7 lat, z tym, że dopiero pół roku temu zaczęliśmy mieszkać w tym samym mieście. Od tego momentu zaczęłam trochę inaczej patrzeć na Nasz związek. Uświadomiłam sobie, że jestem "wspólniczką" jak to tutaj ładnie nazywacie ;) a żeby jasno określić mój problem - współuzależnioną. Dopiero teraz zaczęłam konkretnie odczuwać skutki bycia z hazardzistą, swoją kontrolę i Jego manipulacje.

Wcześniej byliśmy w związku na odległość. Jeśli dzwonił, że przegrał i jest mu źle, pocieszałam, mówiłam, że da radę, nie traktowałam tego jak jakiegoś problemu. W sumie to chyba On pierwszy stwierdził, że ma problem z hazardem, znalazł ośrodek zamknięty, który się zajmuje hazardzistami, poszedł na terapię, później na mitingi, wszedł na program. Cieszyłam się bardzo, bo widziałam i odczuwałam dużą zmianę, ja sama wtedy zaczęłam chodzić na mitingi DDA, ale współuzależnienia jakoś nie czułam, ciężko mi było się przyznać, że ja też nie jestem idealna.

Po pół roku wszystko się gibło, Sponsor dla Niego miał za duże wymagania itd. trele morele i inne duperele. No i wrócił "stary" On. Co jest istotne, z dotychczasowej pracy nad Sobą wyniósł bardzo dużo mądrych rzeczy, ale mam wrażenie, że teraz te mądre rzeczy przerabia na swoją modłę. Na przykład używa określenia, że każdy ma swoją drogę i z tego wynika, że mam nic nie wymagać, bo On ma swoją drogę. Jest mi bardzo ciężko, mamy wyznaczoną datę ślubu, ale na tą chwilę nie wyobrażam sobie podjęcia takiej odpowiedzialności.

Po ostatniej akcji, w ten weekend, która była bardzo pięknym przykładem manipulacji i grania na emocjach - "Ja się bardzo źle czuję, przyjedź do mnie teraz" (grał), wiedział doskonale, że byłam umówiona ze znajomymi, powiedziałam, że nie przyjadę, bo idę na to spotkanie - "No super, jak w takich okolicznościach możesz iść między ludzi i śmiać się i cieszyć, ja bym tak nie mógł". Na drugi dzień przeprosił.

Powiedział, że chce iść do jakiegoś ośrodka zamkniętego albo szpitala na terapię. Na drugi dzień sam ich poszukał. Super, fajnie, ale we mnie jest dużo obaw, że to takie zapchaj dziurę, pójdzie na 6 tygodniowe wakacje, coś tam porobi i będzie come back do starych zwyczajów. Wiem, że to też kwestia mojego braku zaufania do tego co robi i nie mi oceniać jego motywację lub jej brak. Zresztą pierwszą rzeczą o której pomyślałam, to to, że pojedzie gdzieś dalej, a gdyby poszedł na terapię zamkniętą w naszym mieście to mogłabym go odwiedzać... nie, nie, tutaj wcale nie chodzi o moją kontrolę (ironia ;) ). Chce z nim być, ale nie tak jak teraz, ślub to za duża odpowiedzialność w tej sytuacji.

Zrzuciłam to z siebie, Dzięki :)
Mam brudne buty, moje buty noszą ślady życia.
Omijam skróty, idę dopóty mi starczy życia.
Są nie do zdarcia, chociaż plamy są już nie do zmycia.
Shirinka
 
Posty: 12
Rejestracja: 20 Kwi 2016, 20:15

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez Agnieszka1234 » 13 Lut 2017, 14:45

Witaj Shirinka,
Shirinka napisał(a):Chce z nim być, ale nie tak jak teraz, ślub to za duża odpowiedzialność w tej sytuacji.

Bardzo mądrze :) Aż miło coś takiego przeczytać.
Super, że jesteś
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez Shirinka » 13 Lut 2017, 14:48

a i proszę jakiegoś uprzejmego moderatora o usunięcie moich dwóch poprzednich tematów o takiej samej treści. Trzy razy się wysłały... a nijak nie wiem jak to zrobić, internety takie trudne ;)
Mam brudne buty, moje buty noszą ślady życia.
Omijam skróty, idę dopóty mi starczy życia.
Są nie do zdarcia, chociaż plamy są już nie do zmycia.
Shirinka
 
Posty: 12
Rejestracja: 20 Kwi 2016, 20:15

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez marcin_opolskie » 13 Lut 2017, 14:56

Witaj na forum.
Mądre decyzje jeśli chodzi o wspólną przyszłość podejmujesz; jak narazie...
Powodzenia.
Awatar użytkownika
marcin_opolskie
 
Posty: 4092
Rejestracja: 17 Sie 2015, 15:34
Miejscowość: opolskie

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez jaro » 13 Lut 2017, 15:41

Cześć.
Mądrze piszesz i mądrze działasz. A póki działasz- daj sobie czas na znalezienie rozwiązań. Na ważne decyzje i ważne wybory już sobie dajesz.
jaro
 
Posty: 4617
Rejestracja: 21 Kwi 2008, 19:38

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez Warszawiak » 13 Lut 2017, 17:04

Shirinka napisał(a):Sponsor dla Niego miał za duże wymagania itd. trele morele i inne duperele. No i wrócił "stary" On. Co jest istotne, z dotychczasowej pracy nad Sobą wyniósł bardzo dużo mądrych rzeczy, ale mam wrażenie, że teraz te mądre rzeczy przerabia na swoją modłę. Na przykład używa określenia, że każdy ma swoją drogę i z tego wynika, że mam nic nie wymagać, bo On ma swoją drogę.

Że każdy ma swoją drogę to się akurat z tym zgodzę. Ja też nie raz myślałem, że osiągnąłem dno a po jakimś czasie znowu grałem. Mam pytanie, mówiłaś mu o obawach odnośnie ślubu? Że póki nie zacznie się zmieniać to nie ma szans na ślub? Wie o tym? Może uświadomienie mu tego pomoże mu poważnie podejść do tematu.
Ciężki temat, życzę cierpliwości i dbania o siebie, bo za niego niestety nic nie zrobisz.
Chciałem budować piętra nie widząc, że fundament się sypie...
Awatar użytkownika
Warszawiak
 
Posty: 902
Rejestracja: 04 Sty 2017, 20:51

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez tojatoja » 13 Lut 2017, 17:39

Tytuł "krotka historia bez zakonczenia" dla mnie,po tym co przeczytalam jest historią b.doswiadczonej i swiadomej siebie osoby. Ciag dalszy historii dopiero bedzie napisany...i to TYLKO przez CIEBIE. Fajnie ze tu trafilas.
tojatoja
 
Posty: 817
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez Shirinka » 15 Lut 2017, 18:46

Dziękuję za Wasze słowa... idę pisać dalszą część historii ;)

Byłam dzisiaj w punkcie konsultacyjnym dla osób współuzależnionych, teraz mają wszystko zawalone, ale Pani mi powiedziała, żebym próbowała pod koniec lutego, bo zwiększają kadrę i będą wolne terminy. Przy okazji zapisałam się na jednodniowe warsztaty dedykowane osobom współuzależnionym od hazardu.

Warszawiak - Rozmawiałam wczoraj, dla mnie była to bardzo trudna rozmowa. Powiedziałam o obawach, niepewności , że jest to dla mnie w obecnej sytuacji zbyt bliski termin. Pierwsza reakcja była - "Jak chcesz ze mną zerwać, to mi to powiedz wprost", później rozmowa się toczyła w bardziej spokojnym tonie, chociaż i tak jestem zdania, że sprawa zawisła w próżni. Swoją drogą sama nie byłam "czysta" w tej rozmowie, bo w pewnym momencie chciałam przerzucić część odpowiedzialności za tą decyzję na niego, że przecież teraz ma niezbyt dobry czas i dla niego to będzie dobre jak termin przestawimy. Taa... bo ja mu to tak ładnie życie poustawiam. :)
Mam brudne buty, moje buty noszą ślady życia.
Omijam skróty, idę dopóty mi starczy życia.
Są nie do zdarcia, chociaż plamy są już nie do zmycia.
Shirinka
 
Posty: 12
Rejestracja: 20 Kwi 2016, 20:15

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez tojatoja » 18 Lut 2017, 18:22

Shirinka napisał(a):idę pisać dalszą część historii

Super powodzenia. Dziel sie z nam ta historią :D
Shirinka napisał(a):Przy okazji zapisałam się na jednodniowe warsztaty dedykowane osobom współuzależnionym od hazardu.

Rewelacja to masz "farta"bo nie w kazdym miescie sa takie mozliwosci. Reszta wpisu nie wymaga komentarza bo sama go pieknie skomentowalas. Brawo. Swiadomosc daje wybor a nad resztą masz mozliwosc popracowac na terapii. Powodzenia :D
tojatoja
 
Posty: 817
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez Shirinka » 24 Lut 2017, 20:11

Mieszkam tutaj już siedem lat, mieszkanie wynajmuję. Dzisiaj poszłam zapytać o umowę, bo tak w sumie na krzywy ryjek do tej pory wynajmowałam, a umowa potrzebna jest żeby się zameldować. Dla osób zameldowanych są szybsze terminy przyjęć na terapię, bo dla takich spoza miasta terminy są pozajmowane do maja. Odważyłam się, poszłam, bez najmniejszego problemu dostałam papier od właścicielki, a przyznam, że już jak chodziłam na terapię DDA bardzo ten świstek by mi się przydał na uczestnictwo w różnych bezpłatnych warsztatach.. ale jakoś tak bałam się, wynajdywałam różne powody, żeby tego nie zrobić, odkładałam. Racjonalizowałam, tak to się profesjonalnie nazywa ;)

Duże miasto - duże możliwości. To jest bardzo duży plus, bo jeśli coś jest łatwiejsze do wykonania to trudniej znaleźć w sobie taki zastępczy mądry powód, żeby czegoś nie zrobić... ;) sama zresztą jak wyżej napisałam długo odkładałam konkretne działanie.
Mam brudne buty, moje buty noszą ślady życia.
Omijam skróty, idę dopóty mi starczy życia.
Są nie do zdarcia, chociaż plamy są już nie do zmycia.
Shirinka
 
Posty: 12
Rejestracja: 20 Kwi 2016, 20:15

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez tojatoja » 24 Lut 2017, 22:11

Male kroczki a jak cieszą :) pozdrawiam :)
tojatoja
 
Posty: 817
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez Agnieszka1234 » 24 Lut 2017, 23:35

Shirinka napisał(a): sama zresztą jak wyżej napisałam długo odkładałam konkretne działanie.

ale teraz działasz i bardzo fajnie o tym przeczytać
Powodzenia
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez Shirinka » 18 Mar 2017, 22:33

Wiecie co, czuję się trochę oszukana przez system. Pisałam wcześniej, że zapisałam się na jednodniowe warsztaty dla współuzależnionych od hazardu, jakiś tydzień później zgłosiłam się bezpośrednio do tego ośrodka coby się zapisać na terapię, wszystko ładnie. Tylko, że chodziłam wcześniej na terapię DDA w filii tego ośrodka, w związku z tym uznano, że lepiej dla mnie będzie jak wrócę kontynuować przerwaną terapię DDA z racji tego, że Pan terapeuta już mnie zna i przynajmniej teoretycznie "wie o co mi chodzi". Tylko, że w takim wypadku oni nie nie widzą potrzeby, żebym na te warsztaty poszła tylko skupiła się na wznowieniu terapii.

W sumie też nie mam zdiagnozowanego współuzależnienia ("Ja nie mam? Ja? Sama się przecież zdiagnozowałam, a że jestem bardzo mądra to nikt mi tego na piśmie dawać nie musi" ;)) a DDaka mam, więc siłą rzeczy niech idę tam gdzie mnie zdiagnozowali.

Żal mi najbardziej, że mnie z tych warsztatów wyciepnęli.... ale cóż no Siła Wyższa.
Mam brudne buty, moje buty noszą ślady życia.
Omijam skróty, idę dopóty mi starczy życia.
Są nie do zdarcia, chociaż plamy są już nie do zmycia.
Shirinka
 
Posty: 12
Rejestracja: 20 Kwi 2016, 20:15

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez Agnieszka1234 » 18 Mar 2017, 23:13

Shirinka, pewno niejedne warsztaty przed Tobą. Dokończ ta terapie, a potem zobaczysz. A samopoczucie jak ? Pozdrawiam
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Krótka historia, bez zakończenia

Postprzez tojatoja » 19 Mar 2017, 00:09

Shirinka napisał(a):ale cóż no Siła Wyższa.

Otóz to :D wazne ze bedziesz kontynuowac :D
tojatoja
 
Posty: 817
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Następna

Wróć do Poszukuję pomocy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości