chłopak hazardzista

Moderator: kaśka

chłopak hazardzista

Postprzez danutka123 » 03 Maj 2019, 20:39

smutna_zagubiona w sumie u mnie podoba sytuacja jak u Ciebie- leczy się od października a wszystko to i tak zmierza w kierunku rozwodu. Też momentami mam wrażenie że terapia niewiele mu daje, szczególnie gdy słyszę jego wieczne żale ze byłam taka i siaka i to przyczyniło się do naszej złej sytuacji i jakim prawem zrzucam na niego całą winę ? Jeszcze ostatnio usłyszałam że on wie czego chce, ale nie wie czy ze mną. A potem proponuje spotkanie- czyli wieczna huśtawka emocjonalna i sprzeczne sygnały a ja mam tańczyć jak on zagra. Jak ostatnio przyjrzałam się jak było u nas w małżeństwie, jakie towarzyszyły mi emocje to dziwie się do czego było mi to potrzebne i jak ja mogłam w tym funkcjonować. Teraz zaczynam doceniać i chcieć spokoju, spokojnego życia. Na terapii przeanalizowałam to co się wydarzyło, dużo wybaczyłam, zapomnieć nigdy nie zapomnę, jestem gotowa by iść w życiu do przodu, natomiast mąż jest jeszcze w tyle- to wieczne wywalanie żali i tego jak to ja go bardzo skrzywdziłam. No cóż ja to odpuszczam i patrze w przyszłość.
Sory za rozpisanie się na swój temat ale wiem ze po rozstaniu trzeba czasu. Trzeba sobie pozwolić na przeżycie żałoby aby iść do przodu. Jak zatrzyma nas ta przeszłość to ciężko będzie ruszyć do przodu a do tego potrzebna jest ta rozpacz, tęsknota i cierpienie po rozstaniu.
danutka123
 
Posty: 125
Rejestracja: 27 Lip 2018, 11:42

chłopak hazardzista

Postprzez Zytaz » 03 Maj 2019, 20:39

smutna_zagubiona jakbym siebie czytała...cześć...i nawet czas na detoksie ten sam :cry:
Zytaz
 
Posty: 20
Rejestracja: 06 Mar 2019, 22:33

Re: chłopak hazardzista

Postprzez smutna_zagubiona » 04 Maj 2019, 11:53

Dzięki Danuta za kilka słów wsparcia. Ja mam duży kryzys od kilku dni. Tęsknię tak że nie da się tego wytrzymać. Jestem przesiąknięta tymi wspomnieniami. Wyskakują dosłownie zewsząd. Śni mi się. Jeśli tak się czują uzależnieni na głodzie to naprawdę, serdecznie Wam wszystkim współczuję. Nikt inny mi się nie podoba, ale może to jeszcze nie czas.


Cześć Żyta, napisz coś więcej o sobie!
smutna_zagubiona
 
Posty: 127
Rejestracja: 15 Lut 2018, 20:38

chłopak hazardzista

Postprzez smutna_zagubiona » 04 Maj 2019, 11:54

Co do poczucia winy to właśnie czytałam artykuł, który przypomina mi o tym o czym niby wiem w swoich zdrowszych momentach: https://kobietapo30.pl/ktos-cie-skrzywd ... z_-Hf8SpGo
smutna_zagubiona
 
Posty: 127
Rejestracja: 15 Lut 2018, 20:38

chłopak hazardzista

Postprzez danutka123 » 10 Maj 2019, 13:36

smutna_zagubiona no ja akurat czuję większe poczucie krzywdy niż poczucie winy. On próbuje zwalać winę na mnie ale to jego a nie moje uczucia są. Teraz to wiem. Nawet mu powiedziałam że świadczy to wyłącznie o jego debilizmie bo jednak terapia mi uświadomiła wiele. I nie dam sobie już wmówić czegoś czego nie czuję. A u nas na porządku dziennym było tak że jak coś się stało to z jego strony była albo moja wina albo dzielenie winy na pół, nigdy nie powiedział : tak to ja zawaliłem biorę wszystko na siebie. Nigdy. I tak jest do teraz. Niby nie wini mnie że grał ale próbuje zwalić na mnie że małżeństwo rozpadło się również przez mnie, bo ja ponoć byłam wiecznie nie zadowolona i o wszystko się kłóciłam.
Ja już po prostu odpuszczam sobie, nie walczę o to małżeństwo, godzę się z rozstaniem, nie rozpaczam. Patrzę w przyszłość i wierze że czeka mnie jeszcze dużo dobroci.
Tobie też tego życzę.
danutka123
 
Posty: 125
Rejestracja: 27 Lip 2018, 11:42

chłopak hazardzista

Postprzez smutna_zagubiona » 10 Maj 2019, 21:21

To ja akurat zamiast poczucia krzywdy, co byłoby właściwe mam patologiczne poczucie winy.
Za granie próbował mnie obwiniać na koniec, ale.tego.akurat nie wzięłam,. natomiast zwiazek podobno nam.sie rozpadł bo.tez właśnie byłam ciągle niezadowolona, z pretensjami,.bez zaufania i kontrolująca. Na koniec to już wymyślał rzeczy których nigdy nie zrobiłam. Że zdradzam np. eh
smutna_zagubiona
 
Posty: 127
Rejestracja: 15 Lut 2018, 20:38

chłopak hazardzista

Postprzez Agnieszka1234 » 13 Maj 2019, 10:42

BlackAmber napisał(a):Jeśli dzisiaj uda mi się załatwić dokumenty do pozwu o rozwód i alimenty na dziecko to od razu składam wniosek do sądu.

I co złożyłaś ?

danutka123 napisał(a): Nawet mu powiedziałam że świadczy to wyłącznie o jego debilizmie bo jednak terapia mi uświadomiła wiele.

Min. że mąż jest debilem ? Ciekawe.
Mi terapia również wiele uświadomiła. Spojrzałam na siebie oczami innych osób. Zobaczyłam siebie taką jaką iestem, a nie taką za jaką chciałam uchodzić. To było często bolesne doświadczenie. Wcześniej byłam wzorem cnót wszelakich i tylko skrzydeł mi brakowało, żebym za Anioła robiła. Taka byłam dobra, poświęcająca się, a wewnątrz czułam się kompletnie pusta i bezwartościowa. To był mój sposób na wypełnienie pustki, bo tylko jak czułam się potrzebna byłam cokolwiek warta.

A tu bolesna konfrontacja : zobaczyłam jak funkcjonowałam w małżeństwie. I niestety – krzywdziłam, raniłam, krytykowałam i manipulowałam. Raniłam słowami, lekceważeniem, odrzuceniem, pogardą, krytyką, swoją nieomylnością, próbami zmieniania męża na takiego z moich marzeń.

Małżeństwo tworzą dwie osoby i jeśli źle się dzieje, to nie ma tak, że tylko jedna ponosi za to odpowiedzialność. MI współuzależnionej bardzo łatwo zrzucać odpowiedzialność na partnera. Podział ról jest prosty – on ten zły, ja ratująca, poświęcająca się, ta wspaniała. A tu mąż chodzi na terapię, zaczyna wiele widzieć, mieć swoje zdanie, w moim mniemaniu się buntuje i pieprzy głupoty (?!).
Przecież nie chodzi o to, żeby teraz się przerzucać odpowiedzialnością, tylko żeby każde nauczyło się być odpowiedzialne za siebie. I nauczyć się rozmawiać. O swoich uczuciach, potrzebach, ale również o urazach i żalach. A tych może być cała masa. I tak samo jak ja czuję się skrzywdzona, tak samo mój mąż ma prawo tak się czuć i o tym mówić. Tak od serca. A ja nie mam się odymać, tylko przełknąć tę żabę i zleźć z piedestału. To cholernie trudne, ale warto. I warto szukać razem rozwiązań.

Mam takie poczucie, że wy póki co bawicie się w grę „kto bardziej winny”. i nie tylko on, ale TY też w to wchodzisz. Chciałabyś, żeby on teraz pokutował i naprawiał ,a czy sama jesteś w stanie dać od siebie coś więcej prócz niezadowolenia, prócz wypominania tych krzywd, krytyki i odbierania mu godności ? Twoje uczucia dochodzą do głosu i się liczą, ale jak on mówi jak się czuł w małżeństwie, to świadczy o jego debilizmie. Jesteś pewna, że choćby takim poglądem nie krzywdzisz ?

Pzdr.
Agnieszka1234
 
Posty: 3108
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

chłopak hazardzista

Postprzez miszokienka » 13 Maj 2019, 14:02

Chyba największym osiągnięciem naszych (mojej i żony) terapii jest to, że teraz ze sobą rozmawiamy. To buduje bliskość i zaufanie.
Ale i u nas przez ponad rok było ciężko. Uczyliśmy się tego.

Agnieszka1234, dzięki Tobie poczułem wdzięczność w kierunku żony i siebie samego. No i Tobie też jestem wdzięczny za ten wpis. Pozdrawiam ciepło :)
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1228
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

chłopak hazardzista

Postprzez asia » 15 Maj 2019, 10:53

Agnieszka, piękny i mądry post. Dziękuję.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 6988
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

chłopak hazardzista

Postprzez danutka123 » 15 Maj 2019, 18:57

Agnieszka1234 niestety bardzo mylnie mnie oceniasz. Twój post odbieram jako umoralnianie i kompletnie we mnie nie trafia. Mam wrażenie że próbujesz mnie przyrównać do siebie a ja mam prawo czuć coś innego niż Ty poczułaś po terapii.

Tak, uważam że jeśli ktoś próbuje mi coś wpierać na siłę to świadczy o jego debiliźmie i o niczym więcej. Bo ja nie poczuję czegoś czego po prostu nie czuję. Nie czuję poczucia winy i mam do tego pełne prawo.
Nie jestem winna tego że grał, że okłamywał, że uderzył i nikt mi tego już nie wmówi, choćby prawił nie wiadomo jakie morały.
A wmawianie mi że małżeństwo rozpadło się bo się kłóciłam i byłam wiecznie nie zadowolona, no błagam.
Tak samo jak ja mam prawo nie czuć się winna tak samo on ma prawo czuć się pokrzywdzony ale niech mi nie wpiera co ja mam czuć bo to po prostu na mnie już nie działa.A ze swoimi uczuciami on sam musi się uporać.

Nie mam ochoty szukać z nim już jakichkolwiek rozwiązań i tego nie robię.
Nie bawię się również z nim w grę kto bardziej winny. On próbuje, ale ja haczyka nie łapie więc Twoje poczucie że w to wchodzę jest niestety mylne.

Agnieszka1234 napisał(a):Chciałabyś, żeby on teraz pokutował i naprawiał ,a czy sama jesteś w stanie dać od siebie coś więcej prócz niezadowolenia, prócz wypominania tych krzywd, krytyki i odbierania mu godności ?


Rozumiem, że Ty wiesz lepiej czego ja był chciała?
Ten fragment niestety uświadamia mi jak mało mnie znasz.
Już dawno mam ze sobą przerobione to że choćby stawał na głowie i starał się nie wiadomo jak to tym nie odpokutuje lub nie wynagrodzi mi tego jak krzywdził jeśli ja tego sama nie będę chciała.
Przebaczenie to proces i dzieje się w nas samych.

Ja się nie babram już w tym co było tylko patrzę w przyszłość. Doceniam spokój i tego spokoju chcę. Spokoju który zapanował w moim życiu odkąd żyję "sama ze sobą".
Czasem trzeba sobie odpuścić a nie walczyć po trupach żeby ratować coś co wisi właściwie na włosku. Tym bardziej kiedy obie strony nie wykonują inicjatywy aby to zmienić a on sygnalizuje słowami że tego nie chce.
danutka123
 
Posty: 125
Rejestracja: 27 Lip 2018, 11:42

chłopak hazardzista

Postprzez Kubuś » 15 Maj 2019, 19:41

Agnieszka1234,
Piękny i wzruszający i dający do myślenia wpis przede wszystkim dla współuzależnionych .
Też miałem taką sytuację , brak przebaczenia , zarzucenie że się nie staram , że mam góry lodowe dla niej przenosić , że mam być na każde jej skinienie , a przecież miłość jest bezwarunkowo, chciałem by była tylko blisko , żeby wiedziała że jestem ( nie wymagałem nic wiecej, bo nie miałem nawet prawa do tego ), niewystarczyło, może temu że nie chciałem mówić pięknie , pięknie fantazjować i wpędzać się w magiczne myślenie , po prostu mówiłem jak jest , że robię to przede wszystkim dla siebie by być lepszym niż byłem dla niej i dla siebie . Po prostu nie chciałem kłamać jaki to jestem zdrowy i jak teraz będzie dobrze . Ale coś umarło . I nawet nie chce w to wierzyć ale uważam że każda osoba z współuzależnione z takim żalem i brakiem przebaczenia zaczyna nienawidzić tą drugą osobę , chodź tą drugą podąża do trzeźwości , i temu odszedłem, a może ona odeszła ... Nie wiem
Kubuś
 
Posty: 18
Rejestracja: 05 Maj 2019, 14:54

Re: chłopak hazardzista

Postprzez tojatoja » 16 Maj 2019, 12:34

Danutka123 aby Ci napisac przeczytałam Twoją historię od początku. Mam takie przemyslenia i widze ogronmą roznicę między tym co pisałas do lutego i tego co piszesz teraz. Wtedy widac było ze jestes otwarta na opinie i ogolnie widac było Twoją pracę nad sobą. Teraz widzę postawę stanowczą, broniącą swoich granic i zdania jednak nie jestem przekonana czy to nie jest tylko taka postawa i czy faktycznie tak czujesz. Czy nie zbiegło się to z tym, ze mąz się waha co do Waszej przyszłości?Oczywiscie mogę się mylic. Patrzę przez pryzmat siebie (więc trzeba wziąc pod uwagę moją inną osobowos i inne doswiadczenia). Miałam tez taki etap takiej pozornej pewnosci siebie, takiego stanowczego stawiania granic. Tylko bardziej siebie chcialam przekonac ze taka jestem. Ma to swoje plusy bo uchodzisz za osobę pewną siebie, konsekwentną tylko wtedy brakuje takiej autoreflekscji i spojrzenia na siebie z innej strony, nie ma miejsca na otwartośc. Minęło mi to bo zauwazyłam ze poszlo to w zlym kierunku. Stałam się taka jakby to okreslic oschła, wroga. Jeszcze czasami tak miewam. Staram sie teraz byc łagodniejsza. Tak mi się skojarzyło z Twoją postawą.
Powiem Ci szczerze, ze pomimo szanowania Twoich uczuc (ktore sama odczuwalam, zlosci, poczucia krzywdy itd) jestem zniesmaczona jak piszesz o mezu. Przykre to ze ojciec Twoich dzieci jest wg Ciebie debilem. Z tego co piszesz zawsze mial problem z okazywaniem emocji, z przyznawaniem się do winy i obarczaniem Ciebie. Wtedy tez był wg Ciebie debilem?
Piszesz tez ze nie obwinia Ciebie za granie, ze to rozgranicza od pozycia małzenskiego. A to jest róznica.
Danutka mozesz się obruszyc, poczuc urazona, mozesz miec dosc terapeutyzowania czy oceniania. Wiec z gory przepraszam. Pisząc kazdy chyba liczy się z roznymi opiniami. Trzymaj się.
tojatoja
 
Posty: 802
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

chłopak hazardzista

Postprzez tojatoja » 16 Maj 2019, 12:37

Kubuś napisał(a):każda osoba z współuzależnione z takim żalem i brakiem przebaczenia zaczyna nienawidzić

To zalezy co z tym ta dana osoba zrobi. Mozna zostac z tym na lata a mozna chciec cos zmienic i wychodzic z tych ciezkich uczuć. Jednak to fakt kazdy ma prawo zrobic z tym co zechce.
tojatoja
 
Posty: 802
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

chłopak hazardzista

Postprzez danutka123 » 16 Maj 2019, 13:35

tojatoja napisał(a):Powiem Ci szczerze, ze pomimo szanowania Twoich uczuc (ktore sama odczuwalam, zlosci, poczucia krzywdy itd) jestem zniesmaczona jak piszesz o mezu. Przykre to ze ojciec Twoich dzieci jest wg Ciebie debilem. Z tego co piszesz zawsze mial problem z okazywaniem emocji, z przyznawaniem się do winy i obarczaniem Ciebie. Wtedy tez był wg Ciebie debilem?


A gdzie ja napisałam że uważam że mój maż jest debilem?
Trochę się zapędziliście i zaczyna mi się to nie podobać.
Napisałam tylko że jeśli ktoś próbuje weprzeć mi coś czego nie czuję to świadczy o jego debiliźmie w sensie zachowania a nie że uważam go w ogóle za debila.
To tak jakby moja np nie wiem matka albo siostra kazała mi kogoś kochać a ja bym tego nie czuła.
Chodzi mi o to że nie można oczekiwać od kogoś że poczuje coś czego nie czuje bo tak się nie da. Tak jak ja nie mam wpływu na jego granie tak on nie ma wpływu na to co czuje. Czuje się pokrzywdzony- ok, nigdy nie mówiłam że jestem idealna, ale niech przez to poczucie krzywdy nie próbuje mnie wpędzać w poczucie winy bo ja tego czuję!

tojatoja napisał(a):Piszesz tez ze nie obwinia Ciebie za granie, ze to rozgranicza od pozycia małzenskiego. A to jest róznica.


Nie bardzo. Bo ja uważam że te kłótnie wynikały z tego ze grał i że był "za szybą". Jedno było wynikiem drugiego.

tojatoja być może zbiegło się. Ale jeśli słyszę raz czy drugi od niego że nie chce naszej wspólnej przyszłości, to ja się wycofuję. Nie będę żebrać o uczucia. Odpuściłam sobie, nie walczę i jestem sama zdziwiona jak mi z tym dobrze.
danutka123
 
Posty: 125
Rejestracja: 27 Lip 2018, 11:42

chłopak hazardzista

Postprzez zbysob » 16 Maj 2019, 22:05

Agnieszka - szacun - dla takich postów Lechu skakał przez płot :)
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12226
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

PoprzedniaNastępna

Wróć do Mój partner jest Hazardzistą

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości