chłopak hazardzista

Moderator: kaśka

chłopak hazardzista

Postprzez zbysob » 07 Sty 2019, 08:08

szybkijoe napisał(a):Nie gram zadnego bohatera tylko zwyczajnie mi szkoda kogos wrzucac do garnka wypelnionego po brzegi bigosem

e tam trochę grasz :P
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12205
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

chłopak hazardzista

Postprzez Paulah » 16 Sty 2019, 15:55

Dziwnie mi było na tej wizycie u psychoterapeuty ale generalnie cieszę się że poszłam… Pani terapeutka podkreśliła że to że do niej przyszłam jest najlepszą rzeczą którą mogłam na chwilę obecną zrobić. Powiedziała mi to o czym już czytałam, o czym nie raz wspominane było tu na forum ale jak mówi Ci to ktoś to w prosto w oczy kto się zna na rzeczy to naprawdę mocno uderza… powiedziała że powinnam zrozumieć że to choroba nieuleczalna, że to ciężka choroba, że nawet po terapiach i okresach abstynencji niektórzy mogą wrócić do grania, że niewiele zależy ode mnie, że to jak się potoczy przebieg jego choroby nikt nie wie, że powinnam myśleć o sobie, nauczyć się radzić ze swoimi uczuciami i wyznaczyć granice, określić sobie na jakie życie chce się zgodzić i jeżeli nie chcę być nieszczęśliwa to sama muszę zadbać o przestrzeganie tych granic…

No i życie dało mi parę dni temu mały „sprawdzian” typowego życia z hazardzistą, dla większości to pewnie nic nadzwyczajnego ale mnie trochę zabolało. Napisała do mnie była dziewczyna mojego chłopaka że pożyczył od niej ponad pół roku temu kasę, że się do niej nie odzywa a ona potrzebuje teraz tego zwrotu, że ma małe dziecko a pożyczka miała być góra na miesiąc i czy mogę coś zrobić bo nie chciałaby ciągać się po sądach itd. Poczułam się okropnie, było mi strasznie wstyd, wiem że mój chłopak ma długi u paru znajomych, u kogoś tam z rodziny, w parabankach ale to że nie miał godności i pożyczył od byłej, że w ogóle miał z nią kontakt na tyle dobry żeby poprosić o pożyczkę trochę mnie przybiło…. I tak normalnie to bym zaczęła ją przepraszać, powiedziałabym że z nim pogadam żeby to jej oddał ale wzięłam się w garść odpisałam tylko jej że jest uzależniony od hazardu, że mogę mu tylko przekazać informację, ale nic więcej nie mogę zrobić, że to jego długi i że jak chce może podać go do sądu, ja nie mam wpływu na niego…. Ex była bardzo zdziwiona co do jego hazardu, napisała że w życiu by się nie spodziewała, że pisał jej o innych problemach finansowych…

Mój chłopak oczywiście na swoją obronę powiedział, że wiedział że ani ja ani rodzina mu nie pomogą i był przyparty do muru, a że miał sporadyczny kontakt z byłą, z którą rozeszli się po przyjacielsku to wykorzystał to a teraz miał pilniejsze spłaty to ją zlewał….

Wiem, że to choroba ale tak czy owak takie normalne kobiece uczucia we mnie buzują i na pewno jeszcze będę zaglądać do terapeuty, pomyślę o tych mitingach żeby umieć te uczucia okiełznać...

Jak zapytałam chłopaka czy dalej uważa że nie ma powodu do leczenia, że to przecież nie jest normalne aby okłamywać swoje ex i brać od nich kasę to odpowiedział że wie że to jest nie w porządku, że czuje się z tym fatalnie, jest mu wstyd chce z tym skończyć, że już nie gra, mam mu nie truć że jak teraz postanowił to tak będzie bez grania.... bo ma już tego też dosyć... ale ja czuje w kościach że to tylko gadanie i że to tak łatwo się nie skończy....
Paulah
 
Posty: 20
Rejestracja: 28 Gru 2018, 22:57

chłopak hazardzista

Postprzez miszokienka » 16 Sty 2019, 17:41

Twój facet jest uzależniony, czyli chory. Choroba nie znika od postanowienia. Wyobraź sobie inną nieuleczalną chorobę, cukrzycę. Można z nią żyć dość normalnie, jeśli się dba o poziom cukru i stosuje leczenie. Ale samo postanowienie, że "nie będę miał dużych wahań poziomu glukozy we krwi" nie działa...
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1202
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

chłopak hazardzista

Postprzez Agnieszka1234 » 17 Sty 2019, 08:51

Paulah napisał(a):I tak normalnie to bym zaczęła ją przepraszać, powiedziałabym że z nim pogadam żeby to jej oddał ale wzięłam się w garść odpisałam tylko jej że jest uzależniony od hazardu, że mogę mu tylko przekazać informację, ale nic więcej nie mogę zrobić, że to jego długi i że jak chce może podać go do sądu, ja nie mam wpływu na niego….

I prawidłowo zareagowałaś. Co do tego, że hazardzista jest gotowy na wszystko, żeby móc grać wiele naszych doświadczeń pokazuje, że to żadna przesada. Po sobie wiem, że miałam ogromne nadzieje, że mój mąż to nie, on jest inny, on by nie mógł. I potem tylko ból i rozczarowanie, bo mógł i robił.

Paulah napisał(a):ale ja czuje w kościach że to tylko gadanie i że to tak łatwo się nie skończy....

i dobrze czujesz. Ta choroba wypacza wszelkie możliwe obszary. A nieleczona postępuje. Wszelkie jego gadki, że sam da radę, że ogarnie, że już go nie ciągnie to ściema jego chorej głowy. Możesz spokojnie takie gadanie między bajki włożyć. Tylko.. on już wie, co ma robić. Nie praw mu kazań, nie wypytuj, nie gderaj. Zajmij się poukładaniem siebie. Najlepiej ze specjalistą. Dla mnie to była najlepsza droga.
Agnieszka1234
 
Posty: 3100
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

chłopak hazardzista

Postprzez Marta 26 » 18 Sty 2019, 22:36

Hej. dobrze, że robisz coś w.swoim kierunku.. sama będziesz zagubiona, ale argument że masz 34lata i nie chcesz już szukać innego partnera mnie rozbawił, przepraszam, wiem, że my współuzależnione mamy milion powodów by trwać przy mężczyźnie, a i porównywanie się do kobiet żyjących z alkoholikiem słuszne, one też są współuzależnione i z.reguły nie szukają pomocy... Ja latami miałam mentlik w głowie, dziś już po wszystkim nadal mam nawroty współuzależnienia, niestety, to nie jest takie proste
Carpe diem!
Marta 26
 
Posty: 345
Rejestracja: 12 Lut 2013, 08:02
Miejscowość: Iława

chłopak hazardzista

Postprzez Paulah » 19 Sty 2019, 00:29

Marta 26 napisał(a):ale argument że masz 34lata i nie chcesz już szukać innego partnera mnie rozbawił


wiem że ludzie jeszcze o wiele starsi szukają sobie nowych partnerów i dają radę ułożyć sobie życie uczuciowe :) ale jak pomyślę o sobie to trochę mnie taka perspektywa póki co po prostu przeraża ;) na chwilę obecną staram się nie dopuszczać takich myśli do siebie ale kto wie co będzie?

Na pewno nie jest łatwo być singielką w takim wieku ale pocieszające jest to że udaje się znaleźć nawet w starszym wieku drugie połówki - taka choćby Meghan Merkel poznała księcia dopiero po rozwodzie i miała wtedy "aż" 36 lat ;) :P
Nie wiem.. chciałaby żeby życie nie kazało mi sprawdzać tego na własnej skórze...
Paulah
 
Posty: 20
Rejestracja: 28 Gru 2018, 22:57

chłopak hazardzista

Postprzez Agnieszka1234 » 19 Sty 2019, 09:47

Marta 26 napisał(a): dziś już po wszystkim nadal mam nawroty współuzależnienia, niestety, to nie jest takie proste

a leczysz to współuzależnienie ?
Agnieszka1234
 
Posty: 3100
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

chłopak hazardzista

Postprzez Marta 26 » 19 Sty 2019, 13:21

Robię ile mogę,jestem stanowczo w swych postanowieniach,:)
Paulina przezarasz mnie:) nie jesteśmy na forum matrymonialnym, by to rozważac:) ale czasy gdy każda kobieta MUSIALA mieć jakiegoś faceta chyba już minęły... dziś 30parolarki są wyzwolone, wolne i silne, i niejednokrotnie są same z wyboru i nie czują się gorsze, myślenie, że kobieta musi mieć faceta powoduje często to że kobiety tkwią w toksycznych związkach
Carpe diem!
Marta 26
 
Posty: 345
Rejestracja: 12 Lut 2013, 08:02
Miejscowość: Iława

chłopak hazardzista

Postprzez Aga43 » 19 Sty 2019, 15:16

Paulah napisał(a):ale jak pomyślę o sobie to trochę mnie taka perspektywa póki co po prostu przeraża

Przeraża teraz,i nic w tym dziwnego.Wszystko dzieje się na "świeżo "przecież.Czasu na wszystko potrzeba.
Marta 26 napisał(a):nie chcesz już szukać innego partnera mnie rozbawił,

Mnie wcale.Kiedy mój mąż odszedł w siną dal,to były moje słowa.Nigdy więcej. Ze strachu poprostu,nikt już mnie nie zrani.Dzisiaj inaczej do tego tematu podchodzę.Ale też sporo czasu minęło.
Aga43
 
Posty: 798
Rejestracja: 15 Paź 2016, 09:03
Miejscowość: Toruń

chłopak hazardzista

Postprzez Paulah » 20 Sty 2019, 19:02

Marta 26 napisał(a):ale czasy gdy każda kobieta MUSIALA mieć jakiegoś faceta chyba już minęły... dziś 30parolarki są wyzwolone, wolne i silne, i niejednokrotnie są same z wyboru i nie czują się gorsze, myślenie, że kobieta musi mieć faceta powoduje często to że kobiety tkwią w toksycznych związkach


dokładnie :) wiem o tym, kilka moich koleżanek rówieśniczek z pracy, ze studiów z którymi mam kontakt mimo że są super babkami nie mają facetów bo właśnie nie chcą być z byle kim. Ja też długo byłam sama, ciężko mi było spotkać kogoś sensownego, gdy ktoś pytał czemu nikogo nie mam to tak odpowiadałam że wolę być sama niż z jakimś łajdakiem. Poznałam mojego chłopaka, myślałam że los się w końcu do mnie uśmiechnął w tej sferze uczuć, że spotkałam kogoś normalnego fajnego a tu taka "niespodzianka"

Przez to że wiem jak ciężko mi było kogoś znaleźć do pary teraz tak trudno mi dopuścić myśl o rozstaniu bo gdzieś tam boję się że już nikogo nie spotkam, mam nadzieję że jeszcze da się u mnie to jakoś poukładać żeby ta relacja nie stała się na tyle toksyczna żeby bez wahania odejść, na takim etapie póki co jestem...
Paulah
 
Posty: 20
Rejestracja: 28 Gru 2018, 22:57

chłopak hazardzista

Postprzez Marta 26 » 23 Sty 2019, 21:21

Relacja już jest toksyczna... Brak zaufania, wsparcia, żal, poczucie krzywdy, złość, wstyd, litość .. czy tym charakteryzuje się związek dwóch kochających się osób... Nie sądzę ...
Nie bój się samotności... Ja też się bałam. Bardzo ... że będę sama, ale jak wyjdziesz z tego układu , staniesz obok wtedy zrozumiesz, że nie warto , samotnych facetów jest całe mnóstwo, w ogóle czasy sa takie, że pęd za pieniądzem wygrywa, ludzie pracują po 12h i wracają osobistych domow
Carpe diem!
Marta 26
 
Posty: 345
Rejestracja: 12 Lut 2013, 08:02
Miejscowość: Iława

Re: chłopak hazardzista

Postprzez smutna_zagubiona » 24 Sty 2019, 10:30

Paulah napisał(a): Poznałam mojego chłopaka, myślałam że los się w końcu do mnie uśmiechnął w tej sferze uczuć, że spotkałam kogoś normalnego fajnego a tu taka "niespodzianka"

Przez to że wiem jak ciężko mi było kogoś znaleźć do pary teraz tak trudno mi dopuścić myśl o rozstaniu bo gdzieś tam boję się że już nikogo nie spotkam, mam nadzieję że jeszcze da się u mnie to jakoś poukładać żeby ta relacja nie stała się na tyle toksyczna żeby bez wahania odejść, na takim etapie póki co jestem...


Paula doskonale Cię rozumiem bo czuje się tak samo. Z tych samych powodów bardzo dlugo (ponad rok) walczyłam o mój związek i jego odbudowę kiedy zostałam porzucona. Jesteśmy nawet w podobnym wieku. Teraz, gdy zostałam porzucona po raz drugi, już definitywnie, zastanawiam się czy w ogóle było warto poświęcić ten czas. Też boje się samotnosci. Jak będziesz miała ochotę to pisz na priv, pogadamy
smutna_zagubiona
 
Posty: 120
Rejestracja: 15 Lut 2018, 20:38

chłopak hazardzista

Postprzez Paulah » 24 Sty 2019, 22:09

To jest tak przykre i niepojęte że ta choroba tak niszczy ludzi i ich bliskich.... ciągle jeszcze chyba nie dowierzam jak ciężka jest to choroba.

Dają mi do myślenia te wszystkie Wasze historie, ale rozum swoje a uczucia swoje - praktycznie wszystkie kobiety będące w związku z hazardzistą mówią jednym głosem: zostawić takiego osobnika.
Ale dla mnie to póki co niewykonalne, nienaturalne zostawić kogoś bliskiego - nie wiem wydaje mi się że póki kogoś kochamy, łudzimy się że coś się zmieni to ciężko podjąć taką decyzję, że chyba trzeba być jakimś mega silnym żeby tak "wyrachowaną", egoistyczną decyzję podjąć - jest uzależniony,chory ale mimo że go kocham zostawiam go bo będzie mi ciężko... mało kto chyba tak umie zrobić. Ja nie umiem póki co... i myślę że wiele kobiet mnie rozumie bo miały tak samo.
Muszę to przeżyć na własnej skórze, gdybym odeszła teraz definitywnie myślę że ciągle bym się biła z myślami - a co jeżeli udało mu się zatrzymać chorobę? A ja wyszłam na egoistkę która liczy tylko na przyjemne życie i ucieka przed trudnościami?
Paulah
 
Posty: 20
Rejestracja: 28 Gru 2018, 22:57

chłopak hazardzista

Postprzez danutka123 » 24 Sty 2019, 22:46

Paulah w życiu chodzi o to żeby myśleć własnie o sobie pomimo tego że się kocha drugą osobę. Zdrowe osoby o tym wiedzą, my wspóluzależnione nie bardzo. Dla Ciebie na ten moment najważniejszy jest Twój partner i jego choroba, pewnie wszysyko kręci się wokól tego tematu w Twojej głowie.
Jak już pisałam wcześniej męża wywaliłam z domu, nie przyszło mi jednak do głowy by nazwać tą decyzję egoistyczną czy wyrachowaną. Gdybym tego nie zrobiła to szanowny małżonek nie trafiłby na terapię. Tego jestem pewna.
Sa to wszystko jednak indywudualne decyzje. Nie jesteś gotowa na odejscie a on nie chce się leczyć. Skup się więc na swojej terapii a wszystko inne przyjdzie z czasem.
danutka123
 
Posty: 111
Rejestracja: 27 Lip 2018, 11:42

chłopak hazardzista

Postprzez miszokienka » 24 Sty 2019, 23:17

Paulah napisał(a):Dają mi do myślenia te wszystkie Wasze historie, ale rozum swoje a uczucia swoje
Tak sobie pomyślałem - przecież to zupełnie tak samo, jak w graniu. Na rozum wiedziałem, że coś jest nie tak. Ale uzależnienie kazało grać dalej...
Paulah napisał(a):Ale dla mnie to póki co niewykonalne, nienaturalne zostawić kogoś bliskiego
A tu przypomniało mi się takie zdanie, którego kiedyś nie rozumiałem: żeby kochać drugą osobę, to najpierw trzeba umieć kochać siebie samego. Coś w tym jednak jest głębokiego.
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1202
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

PoprzedniaNastępna

Wróć do Mój partner jest Hazardzistą

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość