Chcę się przywitać

Moderator: kaśka

Chcę się przywitać

Postprzez tojatoja » 26 Lis 2016, 15:13

Witam,dzis mija 2 lata odkąd zyję z chorabą-uzaleznieniem, jaka spotkala moja rodzinę. Chcialam w zwiazku z tym podzielic się moimi refleksjami bo jednak to szczególny dzien dla mnie, a od tego forum wszystko sie zaczelo. Duzo sie dzialo przez ten czas,duzo dobrego,duzo zmian w moim zyciu ale tez duzo watpliwosci,zmartwien,lękow,kryzysów. Wiem jakie mam jeszcze słabe punkty nad ktorymi chce pracowac,wiem ze w niektorych sytuacjach szczegolnie stresowych powraca moje stere myslenie, jakbym cofala sie w tym co wypracowalam,wiem jak trudne jest wychodzenie ze wspoluzaleznienia,ale tez wiem ze na wszystko potrzeba czasu...Myslę ze wiele juz spraw przerobilam, zaakceptowalam, ale są jeszcze takie co przede mną. Jednak nie osiagnelabym tego co mam gdyby nie tetapia,inne wspouzaleznione i jeszcze mimo 2 lat uczestniczenia nie czuje sie jeszcze gotowa na zakonczenie. Choc pomalu widze koncowke :) Jestem dumna z siebie ze posluchalam Was i skorzystalam z Waszych rad na forum. Jestem tez dumna z mojego męza ktory przechodzi rowniez niełatwą droge zdrowienia i doszedl do tego miejsca w ktorym teraz jest.pozdrawiam :)
tojatoja
 
Posty: 770
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Chcę się przywitać

Postprzez Gitara » 26 Lis 2016, 20:48

Chciałoby się więcej takich postów czytać. Życzę WAM obojgu mądrych decyzji i abyście zaznali szczęśliwego życia. Pozdrawiam
" KAŻDE JUTRO, MOŻE OKAZAĆ SIĘ NAJLEPSZYM DNIEM W ŻYCIU! "
Awatar użytkownika
Gitara
 
Posty: 913
Rejestracja: 18 Mar 2010, 13:37
Miejscowość: Radom

Chcę się przywitać

Postprzez Agnieszka1234 » 27 Lis 2016, 13:30

tojatoja nie dziwię się, że jesteś dumna. Jest z czego.
Brawo WY ;)
Pozdrawiam
Agnieszka1234
 
Posty: 3013
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Chcę się przywitać

Postprzez ullla83 » 20 Gru 2016, 09:28

Budujące słowa tojatoja. Gratuluję z całego serca! Jest czego! Życzę Wam pogody ducha i takich słow na co dzień jak napisałaś:)
ullla83
 
Posty: 21
Rejestracja: 11 Lis 2016, 22:49

Re: Chcę się przywitać

Postprzez tojatoja » 29 Lis 2018, 15:12

Minęlo 4 lata mojej historii z hazardem. "Tyle"czasu mineło i mimo ze jestem ok 2 lata po terapii to nie do konca pozalatwialam swoje sprawy( w sobie. )Na poczatku myślałam ze terapia wszystko załatwi, i u mnie i u męza, ze się zmienimy (bardziej On się zmieni) . Jest tez tak ze po terapii "zapomina"się badz wychodzi z rytmu i problemy zamiast rozwiązywac mnożą się (tak było u nas). Wychodzenie z kryzysu po przejsciach nie jest łatwe mimo wiedzy i zdobywania doświadczen, mimo wyrzucenia z siebie wszystkiego co bolało.Nie mam poczucia, ze to co mnie spotkało przez chorobę męza spowodowało ze zaczęłam się "naprawiać" i wpływa pozytywnie na mnie. Oczywiście widze korzyści ze wszystkiego co przeżyłam w związku z chorobą męza, widzę zmiany moje w stosunku do najbliższych i ogólnego otwarcia się i polepszenia jakości zycia, spotkania wartościowych osób. Wspominając co było 4 lata temu nie mam juz telepania w środku, nie mam tez tego w jakims stopniu do osób toksycznych w rodzinie . Nauczyłam się odrzucać pewne sprawy, nad ktorymi nie mam wpływu, ale nie nad wszystkimi a ostatnio doznałam odkrycia odnosnie hasła "wole relacje niz racje". Myślalam, ze tak mam, bo nie mam i nigdy nie mialam problemu z przyznanawaniem się do błedów. Szkopól jednak w tym, ze reagowałam/ jeszcze reaguje w sposób "bojowy" w relacji z męzem w konfliktowej sytuacji. Walczyłam o swoje granice a nie rozmawialam (oboje walczylismy)Wtedy ciężko o dobre relacje
. Takze komunikacja wysoki poziom ;) Pewnie wynika to z niezaakceptowania choroby i nie do konca wybaczeniu, tez z duzych oczekiwan. Oczekiwan by był inną osobą, ze terapia zmieni go całkowicie a nie ze pomoze zmienic jego podejscie.. Postrzegałam męza przez pryzmat tego co zrobił. Przez pryzmat osoby, która uciekając w hazard uciekała od rodziny. Dlatego nie zauwazałam takich codziennych spraw świadczących o nie uciekaniu juz. Przez ten czas mialam wiele wątpliwości co do naszej wspólnej przyszłości. Mam jeszcze lęki nad "powtórką z rozrywki" odnosnie powrotu meża do grania. Tak to u mnie wyglada -trochę dobrze, trochę zle ;) taka moja refleksja na ten czas.
Pozdrawiam :)
tojatoja
 
Posty: 770
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Chcę się przywitać

Postprzez pan_x » 29 Lis 2018, 21:32

tojatoja
A co u męża? Swego czasu często zaglądałem tutaj i kojarzę, że był bardzo aktywny na forum. Z ciekawości wszedłem na profil i już dawno go tu nie było. Był jakiś powód zaprzestania pisania czy tak po prostu zrezygnował?
pan_x
 
Posty: 102
Rejestracja: 13 Cze 2013, 18:47

Chcę się przywitać

Postprzez tojatoja » 30 Lis 2018, 10:27

Trudne pytanie. Mysle, ze sam do konca nie zna odpowiedzi. Zrobił sobie przerwe/stałą przerwę / wróci/ nie wróci? Marcin nie czyta, nie pisze ale zyje, a my pracujemy nad naszą relacją.
tojatoja
 
Posty: 770
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Chcę się przywitać

Postprzez Agnieszka1234 » 30 Lis 2018, 11:13

Mam takie poczucie Marta, że jesteś dla siebie równie wymagająca, co dla męża.
Piszesz, że
tojatoja napisał(a):Nie mam poczucia, ze to co mnie spotkało przez chorobę męza spowodowało ze zaczęłam się "naprawiać" i wpływa pozytywnie na mnie.

a jednocześnie :
tojatoja napisał(a):widzę zmiany moje w stosunku do najbliższych i ogólnego otwarcia się i polepszenia jakości zycia...

tojatoja napisał(a):Nauczyłam się odrzucać pewne sprawy, nad ktorymi nie mam wpływu, ale nie nad wszystkimi a ostatnio doznałam odkrycia odnosnie hasła "wole relacje niz racje".

To ogromna umiejętność i fundament do dalszej drogi. Czy to wszystko czego się nauczyłaś wystarcza do dobrego życia we dwoje ? Pewnie nie, ale czym jest dobre życie małżeńskie, jeśli nie wspólnym pokonywaniem trudności ?
I tu właśnie pole do popisu. Odpowiednia komunikacja znaczy. Ja u siebie widzę jak ogromne ma to znaczenie. Mam (oj mam) problem z jasnym wypowiadaniem o co mi chodzi. Znasz mnie i wiesz, że dużo i szybko gadam, ale nie zawsze „ładnie i składnie”. Łapię się na tym, że używam skrótów myślowych, a potem się wkurzam, że jestem opacznie rozumiana. No i umiejętność słuchania-nad tym pracuję, zwłaszcza, żeby nie wchodzić komuś w słowo.
tojatoja napisał(a):Oczekiwan by był inną osobą, ze terapia zmieni go całkowicie a nie ze pomoze zmienic jego podejscie.


Powrót do podstaw kochana: bezpośredni wpływ mam tylko na siebie. Miałam bardzo podobne oczekiwania. Terapia sprawi, że mąż będzie inny. Tylko jaki ? Ano taki jakiego sobie wymyśliłam. Dopiero świadomość, że ma prawo być taki jaki jest, a ja jedynie mogę to zaakceptować pomogło w dostrzeżeniu tego, czego wcześniej nie zauważałam. Mianowicie, że ten facet jest dobry, zabawny, troskliwy... I choć czasem bywa mega wkurzający, to czyż i ja taka nie jestem ?

tojatoja napisał(a):Walczyłam o swoje granice a nie rozmawialam (oboje walczylismy)Wtedy ciężko o dobre relacje

Dokładnie tak. To też mi bliskie. Odpowiadać asertywnie, ale bez złości, bez obrażania (się, czy kogoś). Trudne to dla mnie. Zwłaszcza trudno mi się zatrzymać i nie pleść co ślina na język przyniesie, gdy już emocje buzują. Ćwiczę :) Tylko jedno ale: choćbym nie wiem jak miała pracować nad sobą, bez chęci tej drugiej osoby o dobrą komunikację trudno.
Tu wrócę jeszcze do oczekiwań : ja mam różne oczekiwania. W bardzo trudnym dla mnie czasie oczekiwałam wsparcia, a przynajmniej "nie przeszkadzania". Ku mojemu zdziwieniu (bo temat małżonkowi znany, że tak powiem, z autopsji) spotkałam się z kompletnym brakiem zrozumienia, wręcz ze zlekceważeniem moich uczuć. I nie tyle było mi smutno, ile byłam wqrwiona. Aż się trzęsłam. Ale jakoś wspięłam się na wyżyny i spokojnie powiedziałam o tym, co mi leży na sercu i że nie godzę się na takie traktowanie sprawy i wiesz co ? No nie miał pojęcia, że tak to odebrałam :? Nie wiedział jak reagować, a ja nie potrzebowałam rad, rozwiązań, tylko, żeby ktoś przy mnie był. Po prostu. Teraz może i dalej nie rozumie, ale przynajmniej nie kpi. Nauka dla mnie, że warto mówić wprost.

Cieszę się, że napisałaś co u Ciebie. Nawet ostatnio sobie pomyślałam, że brakuje mi w dziale dla nas postów pisanych z serca. W ostatnim wątku nałogowca u nas wyprodukowałam długaśny post o swojej drodze, ale nie skopiowałam, wylogowało mnie i poszedł w cholerę. Może jeszcze do tego wrócę…

tojatoja napisał(a):Tak to u mnie wyglada -trochę dobrze, trochę zle


Znaczy żyjesz :)
Trzymaj się ciepło i pamiętaj, że w życiu są wzloty i upadki. Podobno na prostą wyjdziemy na samym końcu ;)
Do zobaczenia, mam nadzieję wkrótce :)
A małżonkowi pozdrowień nie przekazuj, niech się sam na forum pofatyguje :P ;)
Agnieszka1234
 
Posty: 3013
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Chcę się przywitać

Postprzez tojatoja » 30 Lis 2018, 15:27

Agnieszko dziękuję Ci za to co napisałaś, az mi sie łezka zakreciła. To prawda jestem wymagająca zarówno dla siebie jak i męza. O dziwo dla dzieci mam wyrozumiałość :wink:
Agnieszka1234 napisał(a):Mam (oj mam) problem z jasnym wypowiadaniem o co mi chodzi. Znasz mnie i wiesz, że dużo i szybko gadam, ale nie zawsze „ładnie i składnie”. Łapię się na tym, że używam skrótów myślowych, a potem się wkurzam, że jestem opacznie rozumiana. N
to tez ale u nas kwestia podejscia. Mojego, ogólnie ze jest brak zaangażowania emocjonalnego (bo go faktycznie nie było) , meża ze mam za duze oczekiwania( bo mam ). I cięzko wtedy zobaczyc coś ponad to dobrego. Podoba mi się Twoje określenie
Agnieszka1234 napisał(a):wspięłam się na wyżyny i spokojnie powiedziałam

I tego zyczę sobie , Tobie i innym :)
tojatoja
 
Posty: 770
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Chcę się przywitać

Postprzez Aga43 » 30 Lis 2018, 15:49

Fajnie ze napisałaś.
tojatoja napisał(a):tego zyczę sobie ,

Życzę Ci tego.
Aga43
 
Posty: 757
Rejestracja: 15 Paź 2016, 09:03
Miejscowość: Toruń

Poprzednia

Wróć do Mój partner jest Hazardzistą

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości