Kwestie finansowe, a codzienność

Moderator: kaśka

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez Shirinka » 19 Lut 2017, 23:14

Szukałam na forum spraw poruszających taką właśnie kwestię - codziennych finansów w związku z hazardzistą. Być może gdzieś taki wątek jest, a ja się go nie dogrzebałam, jeśli tak to mea culpa ;)

Chodzi mi o taką codzienną "kontrolę" finansową hazardzisty. Celowo użyłam tego słowa, bo właśnie kontroli hazardzisty chce się w swoim życiu pozbyć, ale działania takiego jak osobne konto bez dostępu do danych, żeby tam za bardzo nie nawojował, karta bez pinu, nie mogę nazwać inaczej niż kontrolą.

Z drugiej strony na początkowym etapie jest to wręcz pomocne dla hazardzisty.

Ja założyłam memu osobne konto, z kartą, ale z założeniem, że sam tam sobie przelewa taką część środków, którą uzna za słuszną. Taki "plan finansowy" miał rację bytu przez dwa miesiące, później się rypnął.. cóż bywa... chyba za dużo wolności, albo chęci z drugiej strony.

Jak było u Was właśnie w takich sprawach?
Mam brudne buty, moje buty noszą ślady życia.
Omijam skróty, idę dopóty mi starczy życia.
Są nie do zdarcia, chociaż plamy są już nie do zmycia.
Shirinka
 
Posty: 12
Rejestracja: 20 Kwi 2016, 20:15

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez Agnieszka1234 » 19 Lut 2017, 23:27

Na początku mąż sam się odciął od do pieniędzy. Wypłata przychodziła na moje konto. Jak szedł coś kupić to często sam z siebie przynosił rachunki, żeby się rozliczyć. Żeby spłacać długi poszedł do dodatkowej pracy, tego nie pilnowałam. Długo tak nie wytrzymał. Nie dał rady pracować na dwa etaty. Wtedy ustaliliśmy jaką część z domowego budżetu możemy przeznaczyć na ich spłacanie. No i tak jest do dziś, że bierze część kasy i spłaca.
Nie pamiętam już jak długo był bez kasy. Rok, może 1,5. Pamiętam jednak, że trudno mi było oddać z powrotem tą "władzę".
Shirinka napisał(a):aki "plan finansowy" miał rację bytu przez dwa miesiące, później się rypnął.. cóż bywa... chyba za dużo wolności, albo chęci z drugiej strony.

U mnie mąż zawsze oddawał całą wypłatę, miałam zawsze wgląd w jego konto i finanse. Teoretycznie nie miał jak grać. A grał kilka lat i to tak, że o niczym nie miałam pojęcia.
Taki sprytny był ;)
Jak widać jak hazardzista będzie chciał grac to i kasę z kamienia wyciśnie (za Zbyszkiem)
Pozdrowienia
Agnieszka1234
 
Posty: 3170
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez tojatoja » 20 Lut 2017, 00:18

My mamy 1 wspolne konto na ktore przychodzi męza wyplata (z tego idą raty kredytow i wszystkie oplaty.). Ja mam swoje konto na ktore przychodzi moje wynagrodzenie (nie ma do niego dostępu). Co do gotowki to Marcin mial dostep do niej w firmie. I tak jest caly czas.
Pozdrawiam
tojatoja
 
Posty: 837
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez tojatoja » 20 Lut 2017, 00:32

Co do stopki to czytam wlasnie ksiazke "Buty szczęscia" Ewy Woydyłło. Pozwole sobie zacytowac fragment. "Mowiac lapidarnie, roznica miedzy nieszczesciem a szczesciem jest taka jak miedzy niewygodnym a wygodnym obuwiem. W pierwszym przypadku cos lub ktos nam okropnie przeszkadza cieszyc sie zyciem,a w drugim nie. I ten ktos luc cos wcale nie musi zniknac ani nawet zmienic sie. Wystarczy ze zadbamy o siebie zmieniajac obuwie na wygodniejsze. Wiwczas na naszej drodze moga lezec te same ostre kamyki,a nawet czyhac jadowite zmije,ale nam zabezpieczonym przez odpowiednie obuwie,nic nie bedzie juz straszne."
tojatoja
 
Posty: 837
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Re: Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez marcin_opolskie » 20 Lut 2017, 08:30

tojatoja napisał(a):My mamy 1 wspolne konto na ktore przychodzi męza wyplata (z tego idą raty kredytow i wszystkie oplaty.). Ja mam swoje konto na ktore przychodzi moje wynagrodzenie (nie ma do niego dostępu). Co do gotowki to Marcin mial dostep do niej w firmie. I tak jest caly czas.
Pozdrawiam

w uzupełnieniu: dostęp do pieniędzy w pracy miałem i mam - zawsze prowadziłem finanse swojej firmy, wypłata przychodzi na wspólne konto bo ją tam przelewam; cieszę się że gospodarujemy wspólnie finansami a pomimo to żona jest niezależna - ma swoje konto, swoje oszczędności i fajnie. Do tego mamy rozdzielność majątkową i dla bezpieczeństwa alimenty - lepiej chuchać na zimne, w niczym nam to nie przeszkadza.
Tu nie chodzi o dostęp do pieniędzy - ja wiem że mógę zacząć grać w każdej chwili tylko po prostu tego nie chcę, dziś nie potrzebuję tego do niczego, do tego nie godzę się na konsekwencje jakie niesie ze sobą moje uzależnienie w wersji czynnej.
Nigdy nie miałem obsesji grania, dla kogoś kto ma na początku każdy sposób ograniczenia samej "fizycznej" możliwości grania jest ważny (w tym właśnie odcięcie dostępu do pieniędzy); na dłuższą metę wszystko zależy od uzależnionego - zechce grać i wrócić do czynnego nałogu to i z kamienia wyciśnie pieniądze. Nie jest się w stanie kontrolować całe życie, nie na tym ma polegać wspólne funkcjonowanie. pozdrawiam
Awatar użytkownika
marcin_opolskie
 
Posty: 4189
Rejestracja: 17 Sie 2015, 15:34
Miejscowość: opolskie

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez ANIS » 20 Lut 2017, 09:55

ja się podepnę z pytaniem pod ten temat: jak było u Was z taką regulacją pieniędzy? powiem jak jest u nas: mąż skupia się na spłatach na co idzie większość jego pensji (w między czasie chodzi na mitingi) bo czeka na konsolidację i twierdzi, że wtedy tylko jakaś zdecydowanie mniejsza część będzie spływała z jego pensji. Ja się oczywiście na to nie godzę bo to równoznaczne z "utrzymywaniem" go, jak tu mi ktoś kiedyś napisał staram się nie traktować go jak małą dzidzie ;) dodatkowo nie pochwalam jego poczynań no ale jest podobno dorosły więc decyzje podejmuje sam. stąd moje pytanie czy u was "hazardzista" sam podejmował takie decyzje? czy Wy jako żony troszkę decydowałyście za nich?
ANIS
 
Posty: 54
Rejestracja: 29 Lip 2016, 10:31

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez tojatoja » 20 Lut 2017, 12:06

ANIS napisał(a):Ja się oczywiście na to nie godzę bo to równoznaczne z "utrzymywaniem" go,

A co robisz ANIS z tym "nie godzę"?
U nas bylo tak. Tez czekalismy na konsolidację i tez cala pensja (a nawet wiecej) meza szla na raty. Pisze czekalismy a nie on czekal, bo ja godzilam sie z tym tymczasowo i zgodzilam sie podpisac kredyt konsolidacyjny pod hipoteke mieszkania. Jednak byly warunki. Mąz zaczal się leczyc w osrodku. Milelismy sprawy w sadzie o alimenty i rozdzielnosc.
tojatoja
 
Posty: 837
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez ANIS » 20 Lut 2017, 12:25

nie godzę się i mąż z nami nie mieszka, ale to nie tylko kwestia samych pieniędzy po prostu wiele rzeczy w jego zachowaniu nie jest spójne stąd taka moja decyzja nie mieszka już z nami prawie rok.
tojatoja, podziwiam musiałaś być pełna wiary w męża! ja niestety obecnie totalnie nie ufam mężowi... :?
ANIS
 
Posty: 54
Rejestracja: 29 Lip 2016, 10:31

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez tojatoja » 20 Lut 2017, 12:33

A to nie ogarnęlam. Sorki. To w takim razie nie rozumiem konta ze obslugujesz. A alimenty masz zasadzone? Bo moze nie doczytalam.
Bardziej rodzina moja byla pelna wiary w niego. Ja niekoniecznie. A to zadzialo sie proporcjonalnie do jego dzialan a nie słow.
tojatoja
 
Posty: 837
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez ANIS » 20 Lut 2017, 12:41

a ja gdzieś napisałam że konta obsługuję? on decyduje o swoich pieniądzach, taka jest jego decyzja. Na razie chodzi na mitingi to dużo bo wcześniej nie chciał o nich słyszeć ale to dopiero jakiś miesiąc. Kwestia dotycząca dziecka jest uregulowana i nie ten problem chciałam poruczyć. chodziło mi o kwestie finansowe tak na co dzień, ale to już odpowiedziałaś w poście powyżej.
ANIS
 
Posty: 54
Rejestracja: 29 Lip 2016, 10:31

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez Agnieszka1234 » 20 Lut 2017, 13:06

ANIS napisał(a):chodziło mi o kwestie finansowe tak na co dzień,

Nie bardzo rozumiem pytanie. Nie mieszkacie razem, sprawa dziecka uregulowana, to co masz za kwestie finansowe z nim na co dzień ?
Agnieszka1234
 
Posty: 3170
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez marcin_opolskie » 20 Lut 2017, 13:18

hmmm też nie zatrybiłem... w jakim sensie finanse? chyba że chodzi o: Ty a jego długi i zobowiązania dla rodziny?
Awatar użytkownika
marcin_opolskie
 
Posty: 4189
Rejestracja: 17 Sie 2015, 15:34
Miejscowość: opolskie

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez tojatoja » 20 Lut 2017, 13:24

Jasne przepraszam cos mi sie pomylilo. Jednak skoro sa uregulowane sprawy z dzieckiem i placi to jego "utrzymywanie" i jego konsolidacja Cie nie powinna interesowac?
tojatoja
 
Posty: 837
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez ANIS » 20 Lut 2017, 13:27

Agnieszko nie mamy rozwodu widzimy się teraz częściej, mąż też aktywniej niż wcześniej bierze udział w spotkaniach z dzieckiem. Zastawiam się po prostu jak było u Was już wtedy gdy mężowie zaczynali myśleć trzeźwiej czy sami zaczęli podejmować odpowiedzialne decyzje, czy jako żony stawiałyście warunki co do dalszego wspólnego życia z jego długami...
ANIS
 
Posty: 54
Rejestracja: 29 Lip 2016, 10:31

Kwestie finansowe, a codzienność

Postprzez Agnieszka1234 » 20 Lut 2017, 18:00

Nadal nie rozumiem, ale w sumie nie muszę.
ANIS napisał(a):czy jako żony stawiałyście warunki co do dalszego wspólnego życia z jego długami...

No raczej nie da się tego oddzielić. Jeśli decyduję się na związek z hazardzistą, to biorę "w pakiecie" z konsekwencjami. Długi to jedna z konsekwencji. Ważne, żeby ustalić plan spłat tak, by rodzina odczuła te konsekwencje jak najmniej. Nie może być tak, że długi są spłacane w pierwszej kolejności a rodzina przymiera głodem.
Agnieszka1234
 
Posty: 3170
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Następna

Wróć do Pytania dotyczące zdrowienia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość