jak radzić sobie ze strachem?

Moderator: kaśka

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez Aga43 » 11 Mar 2017, 21:33

owca napisał(a):Denerwuje mnie to że on co tydzień lub co dwa jeździ na mecze siatkówki... Że ciągle czyta coś w komórce i na internecie... a nie zajmuje się w ogóle pisaniem wniosku o upadłość !!!

Witaj owca.Twój mąż się leczy,sam wie co mu przeszkadza w zdrowieniu.Może czyta forum na komórce?
.
Aga43
 
Posty: 919
Rejestracja: 15 Paź 2016, 09:03
Miejscowość: Toruń

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez Aga43 » 11 Mar 2017, 21:36

Przecież go nie zamkniesz w pokoju,nie zabierzesz komórki.Daj mu działać samodzielnie i czekaj na efekty.
Aga43
 
Posty: 919
Rejestracja: 15 Paź 2016, 09:03
Miejscowość: Toruń

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez Agnieszka1234 » 11 Mar 2017, 22:18

owca napisał(a):Ale czy to możliwe?

Jak najbardziej i z tego co słyszę bardzo częste.
U mnie było tak, że zanim mąż zaczął leczenie podział ról był prosty : on ten zły, ja ta dobra, najmądrzejsza, ratująca, wyręczająca. W końcu cel został osiągnięty : facet zaczął się leczyć. Ja też, ale ... każdy gest, każde słowo, każde działanie pilnie obserwowałam, bo spodziewałam się, że to wszystko na pokaz, więc coś musi się stać. A tu mąż zadowolony, mam co chciałam tylko.. no cholera właściwie czego ja chciałam ? Czego mi brakuje ? On pnie się w górę, a ja mam mega doły. Kompletnie nie rozumiałam co się ze mną dzieje. Jakim prawem po tym wszystkim co mi (nam) zrobił ma czelność czerpać radość z życia ? W końcu powinien mnie na rękach nosić, bo przecież tyle dla niego zrobiłam. A ten tu ma nowych znajomych, wydzwania i rozmawia z obcymi ludźmi o swoich sprawach zamiast ze mną. Mało tego coraz częściej śmie wyrażać własne zdanie, podejmować jakieś decyzje i o zgrozo ! zwracać mi uwagę :roll: Oj bolało.
Sama sobie robiłam emocjonalne jazdy, bo zwyczajnie za spokojnie było. Wyszło, że tak nie do końca jest mi dobrze z samą sobą. Czułam się nikomu niepotrzebna, a przez to bezwartościowa. Tak ! chciałam, żeby się leczył i zdrowiał, ale to miało być na moich warunkach. A jak zaczęłam "tracić" nad nim kontrolę to pojawiła się wręcz panika. Mimo, że zachowywałam się wtedy jak szajbnięta to był bardzo fajny moment, bo właśnie wtedy zaczęłam się sobie przyglądać. A jak już zaczęłam co nieco zauważać, to mogłam też co nieco zmienić. Mogłam przede wszystkim zaakceptować siebie, to że nie jestem idealna i nie mam patentu na mądrość. Potem mogłam już tylko zaakceptować prawo mojego męża do jego własnej drogi.
Słynne złażenie z piedestału się rozpoczęło. I ciągle trwa :)
Pozdrawiam
Agnieszka1234
 
Posty: 3257
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez Aga43 » 12 Mar 2017, 10:19

Ja się szarpałam po odejściu męża.Wracałam do domu a tu cisza,spokój.Jak mnie to wkurzało, prowokowałam innych domowników.Jednym słowem byłam nie do zniesienia.Z czasem mi przeszło,zajęło to dużo czasu,ale teraz nie wyobrażam sobie zamienić ten spokój w ten niepokój co był kiedyś. Teraz jesteś w nowej sytuacji,nie ma czepiania,rozmowy są inne-spokojniejsze.Czerp z tego korzyść dla siebie i nie pisz scenariuszy co będzie(zdobyłam w tym złoty medal! )
Aga43
 
Posty: 919
Rejestracja: 15 Paź 2016, 09:03
Miejscowość: Toruń

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez tojatoja » 12 Mar 2017, 11:32

Agnieszka1234 napisał(a):tego coraz częściej śmie wyrażać własne zdanie, podejmować jakieś decyzje i o zgrozo ! zwracać mi uwagę Oj bolał

Bolalo rzecz jasna ,jednak ja w glebi duszy cieszylam się ze Marcin się zmienia, ze walczy o siebie i ze przede wszystkim jest szczery wobec mnie (mimo ze czulam sie z tym okropnie- ale mialam od tego by sobie z tym radzic terapeutke,grupę,inne wspol). Wiedzialam ze on mnie tym nie krzywdzi, krzywdzilby gdyby byl nieszczery. Komunikacja miedzy nami byla wtedy o kant d...y. Musielismy nauczyc sie rozmawiac on o swoich odczuciach ja o reagowaniu na te zmiany. Bo nie umialam (mimio ze chcialam by tak bylo) jeszcze odpowiadac i przyjmowac ich ze spokojem. To wszystko trawa (wciąz) i wymaga czasu.
Aga43 napisał(a):spokojniejsze.Czerp z tego korzyść dla siebie
dokladnie. Ja sie cieszylam bo w ostatnich latach Marcina grania tego nie mialam (nie wiedzialam wtedy czym jest to spowodowane). A jesli Ty sobie nie radzisz ze soba (jak my na zalaczonym obrazku:))od tego masz terapie i forum i dobrze ze sie tym z nami dzielisz.
tojatoja
 
Posty: 849
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez tojatoja » 12 Mar 2017, 11:34

tojatoja napisał(a):mimio ze chcialam by tak bylo
by się zmienial
tojatoja
 
Posty: 849
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez tojatoja » 12 Mar 2017, 11:48

Agnieszka1234 napisał(a):A ten tu ma nowych znajomych, wydzwania i rozmawia z obcymi ludźmi o swoich sprawach zamiast ze mną

Marcin w ostatnich latach grania poodcinal sie od znajomych. Jak widzialam ze nawiazuje nowe wartosciowe i jemu pomocne znajomosci wiedzialam ze to dobry kierunek. Oczywiscie chcialam by sie ze mna dzielil wszystkim jednak gdy tak nie bylo to wliczalam to w koszty zdrowienia :D (wiedzialam ze jest w dobrych rękach :) )ja czerpalam i czerpie dalej ze swoich nowych "dobrych dusz" :)
tojatoja
 
Posty: 849
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez tojatoja » 12 Mar 2017, 12:00

Agnieszka1234 napisał(a): powinien mnie na rękach nosić, bo przecież tyle dla niego zrobiłam

A to bylo było :D a co nie zrobilam? :wink: kiedys ze zloscią i z zacisnietymi roznymi częsciami ciała :D
Tak, to w gorszych momentach dalej jest. Ale juz rzadziutko rzadziutko :lol: i luzniutko :D
tojatoja
 
Posty: 849
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez owca » 12 Mar 2017, 13:21

tojatoja napisał(a):Owca czy Twoj mąz dalej kontynuuje terapie. Czy uczeszcza na mitingi?

Tak chodzi na terapię grupową dwa razy w tygodniu - pon i czw plus w niedziele na mitingi plus co jakiś czas na terapię indywidualną w soboty. Przyłapałam się nawet na tym, że uważałam że chodzi na te spotkania już tyle razy w tygodniu, że w końcu nie będziemy się widywać i byłam jakby trochę zła.... Ja chodzę w środy na terapię grupową więc nie mamy dla siebie prawie w ogóle czasu.. hmm.. Ale ostatnio zrozumiałam na terapii, że muszę zająć się sobą, więc nie robię mu już wymówek, że tak często ma te swoje zajęcia. Ale być może nie mogę zrozumieć, czemu on ciągle szuka wymówek żeby nie pisać wniosku o upadłość... Ja się tylko przez to denerwuje :/
Awatar użytkownika
owca
 
Posty: 71
Rejestracja: 11 Sty 2017, 21:57

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez owca » 12 Mar 2017, 13:48

Agnieszka1234 rety wszystko co napisałaś to jakbym czytała o sobie... Nawet nie będę cytować, bo musiałabym wszystko... Mam identycznie... Czyli nie jestem jakaś szajbnięta i tak może się dziać na początku i powinno minąć? Tylko za jaki czas? Czekam już na koniec mojej terapii w obecnej grupie i przejście do grupy "praca nad sobą" bo chyba jest mi to już potrzebne...

Aga43 napisał(a):Czerp z tego korzyść dla siebie i nie pisz scenariuszy co będzie(zdobyłam w tym złoty medal! )

Na razie mam takie czarne scenariusze na przyszłość, że za czarnowidztwo nie mogłabym dostać złoty medal... ostatnio stłukłam trzeci raz lusterko :D jejeje

tojatoja napisał(a):Bolalo rzecz jasna ,jednak ja w glebi duszy cieszylam się ze Marcin się zmienia, ze walczy o siebie i ze przede wszystkim jest szczery wobec mnie

Ja też się oczywiście bardzo cieszę i dlatego tak pojąć nie mogę czemu tak mnie w dół pociągneło to, zamiast w górę... Potrzeba widocznie czasu tak jak piszecie;)
Awatar użytkownika
owca
 
Posty: 71
Rejestracja: 11 Sty 2017, 21:57

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez tojatoja » 12 Mar 2017, 13:51

owca napisał(a):uważałam że chodzi na te spotkania już tyle razy w tygodniu, że w końcu nie będziemy się widywać i byłam jakby trochę zła.

Spokojnie on teraz tego potrzebuje. Sama sie zorientowalas ze czas zacząc zajac się sobą i to zając na powaznie. Z dzialaniami, korzystajac z rad specjalistow i innych doswiadczajacych to co Ty. To nie sa puste słowa zajac sie sobą po jakims czasie zobaczysz jaka mają wartosc dla Ciebie. Ile bedziesz miala z tego korzysci. Paradoksalnie im wiecej teraz odpuscisz jemu (jest pod bardzo dobra opieką :wink: i ciesz sie ze korzysta z tylu form pomocy. To b.wazne) tym wiecej oboje bedziecie mieli "przychodu". Teraz jak maz jest zajety swoimi sprawami to masz swietne pole do popisu :) przyjdzie czas na wspolne sprawy. Co do upadlosci to widzisz kazdy ma swoje tempo dzialania. Ja np.tez bym cos zrobila od razu a maz ma swoj rytm dzialania ( brrr) ale coz kazdy ma swoj. Wiem ze to wazna sprawa zwiazana z finansami. Dlatego pytalam o to czy kontynynuje terapie i swoje zdrowienie. Jednak mozesz poroznawiac z nim o swoich nipokojach z tym zwiazanych.
tojatoja
 
Posty: 849
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez owca » 12 Mar 2017, 13:58

Mój mąż zawsze był wobec mnie bardzo dobry i kochający, traktował mnie z szacunkiem, pomagał mi w pracach domowych, nigdy mnie nie obraził. Na terapii grupowej większość kobiet to współuzależnione od mężów/partnerów alkoholików. Na poczatku terapii nie czułam się tam dobrze, nie mogłam się tam odnaleźć, one mówiły jak ich partnerzy źle je traktują, oczerniają, ubliżają, nic nie robią w domu, nie szanują itd. A u mnie tego nie było i zastanawiałam się co ja tu robie, mój mąż taki nie jest i nigdy nie był... Mój mąż jest dobry!! Chodziłam na początku tak w kratkę, chciałam nawet opuścić grupę, czułam zazdrość jak widziałam że niektóre dziewczyny nawiązały jakieś bliższe stosunki, któreś wymieniły się telefonami, inny umawiały się na kawę. A ja czułam się taka samotna, nikt mnie o nic nie zapytał, nie zagadał, nie lubiłam ich!! Miałam jakieś załamanie któregoś dnia, popłakałam się u mojej pani terapeutki i poszłam na grupę jakaś taka inna, zaczęłam na grupie coś mówić, podeszłam sama do kilku dziewczyn pogadać, tydzień później wymieniłam się z kilkoma numerami tel. I to mi dało dopiero radość chodzenia na grupę i teraz mogę powiedzieć że uwielbiam te dziewczyny i cieszę się, że tam mogę chodzić :) Może od niedawna czytam to forum i nie wiem jeszcze o Was zbyt wiele ale to co piszecie jest mi bliskie. Szkoda że na mojej terapii grupowej nie ma kobiet których mężowie mają problemy hazardowe i one z nimi nadal są razem. Dopiero od dwóch tygodni przyszła jedna nowa dziewczyna, ale nie mam jeszcze śmiałości z nią zagadać. Tak bym chciała pójść z żoną trzeźwiejącego hazardzisty na kawę :) Póki co miłej niedzieli !!!! Karola ;)
Awatar użytkownika
owca
 
Posty: 71
Rejestracja: 11 Sty 2017, 21:57

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez tojatoja » 12 Mar 2017, 13:59

owca napisał(a):Czyli nie jestem jakaś szajbnięta

Nikt nie mowil ze bedzie łatwo :) W dzien sie nie zepsulo to i nie naprawi. Jestes wsrod swoich :wink:
owca napisał(a):nad sobą" bo chyba jest mi to już potrzebne...

Oooo to swietny znak :) bedzie sie działo. Fajnie ze jests na to gotowa.
[quote="owca"].. ostatnio stłukłam trzeci raz lusterko jejeje
To moze jak z zartem o trzecim dziecku. Pierwszym sie przejmujesz a trzecim to juz....jakby mniej :roll:
tojatoja
 
Posty: 849
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez tojatoja » 12 Mar 2017, 17:16

owca napisał(a):Szkoda że na mojej terapii grupowej nie ma kobiet których mężowie mają problemy hazardowe i one z nimi nadal są r

Dlatego jest forum. Rozumimiem Cię .tez mi tego brakowalo. Ja poszukalam zony hazardzisty w swoim zakresie :D
owca napisał(a):one mówiły jak ich partnerzy źle je traktują, oczerniają, ubliżają, nic nie robią w domu, nie szanują

Tez mialam takie odczucia. Nie mialam takich doswiadczen w malzenstwie. Jednak dla mnie jest to b.wazne doswiadczenie na takiej grupie. Oczywiscie w pewnych kwestiach szczegolnie finansowych nie czuje zrozumienia (o czym im mowilam)jednak jestem wspierana. I widzie na dalszym etapie takie "łączniki" nas wspoluzaleznionych oraz drogę wejscia w ten a nie inny zwiazek malzenski.
owca napisał(a):zaczęłam na grupie coś mówić, podeszłam sama do kilku dziewczyn pogadać, tydzień później wymieniłam się z kilkoma numerami te

Zaczęlas sie po prostu otwierac. Tak jak tu na forum :) super
tojatoja
 
Posty: 849
Rejestracja: 02 Maj 2015, 13:21

jak radzić sobie ze strachem?

Postprzez owca » 12 Mar 2017, 17:42

Mój mąż jest na tym forum więc trochę się ociągałam :P Rozmawiam z nim o moich obawach, więc wie o tym co tu piszę;)
Awatar użytkownika
owca
 
Posty: 71
Rejestracja: 11 Sty 2017, 21:57

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania dotyczące zdrowienia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości