WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Moderator: kaśka

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez milo » 08 Gru 2013, 22:15

Prosze bardzo :
DDA/DDD to jest wspólnota Dorosłych Dzieci Alkoholików i z Rodzin Dysfunkcyjnych
Al-Anon to jest wspólnota Rodzin i bliskich osób uzależnionych od alkoholu (ale z mojego doświadczenia wynika, że jak nie ma Haz-Anon czyli wspóluzależnionych hazardzistów, to warto chodzić chociaz na wspólnotę współuzależnionych od alkoholu, bo współuzależnienie jest takie samo).
Poczuć siebie
Pokochać...
Awatar użytkownika
milo
 
Posty: 4492
Rejestracja: 18 Cze 2011, 00:06
Miejscowość: Elbląg

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez Reni » 08 Gru 2013, 23:20

Dziękuję :*
Są jeszcze jakieś skróty, warte poznania? :) A, że istnieje takie określenie jak "rodzina dysfunkcyjna" to nie miałam pojęcia :shock: Ale właśnie wygooglałam i już wiem.
Szok, człowiek całe życie jest głupi i głupi umiera.
"Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku."
Awatar użytkownika
Reni
 
Posty: 105
Rejestracja: 02 Lis 2013, 07:51

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez zbysob » 09 Gru 2013, 00:48

niekoniecznie :)
czlowiek zyje sobie spokojnie po swojemu i naraz dowiaduje sie ze to co wokol niego to dysfunkcje, dysleksje, DDA , KGB i inne cholery brzmiace groznie i czesto niezrozumiale. Ale za jakis czas daje sie to poukaldac, rozbroic i przy odrobinie zaangazowania na powrot zyje sie po swojemu (tylko troche lepiej) i to cala roznica. A po to zeby bylo z gorki niestety czasem musi byc pod gorke. I tak cale zycie :D
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12573
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez Marek z 3miasta » 09 Gru 2013, 01:36

zbysob napisał(a):i przy odrobinie zaangazowania na powrot zyje sie po swojemu (tylko troche lepiej)

A wtedy, jak zawoła się: jeeesteeem szczęęęśliiiwy!!! to zawsze można liczyć, że znajdzie się ktoś i powie: spokojnie, to da się leczyć. :D
Prawo Katza
Ludzie i narody będą działać ra­cjonalnie, kiedy wyczerpią wszystkie inne możliwości.
Awatar użytkownika
Marek z 3miasta
 
Posty: 4779
Rejestracja: 01 Lis 2006, 13:41
Miejscowość: Gdańsk

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez zbysob » 09 Gru 2013, 16:13

no i zawsze ktos zyczliwy naszcza do farby .... :(
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12573
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez Sowa » 09 Gru 2013, 17:56

zbysob napisał(a):no i zawsze ktos zyczliwy naszcza do farby .... :(

w remontach robisz? :wink:
Awatar użytkownika
Sowa
 
Posty: 4616
Rejestracja: 07 Lut 2007, 20:10
Miejscowość: polska

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez Reni » 09 Gru 2013, 18:44

zbysob napisał(a):A po to zeby bylo z gorki niestety czasem musi byc pod gorke. I tak cale zycie :D


Pewnie to zabrzmi jak użalanie się nad sobą :) ale naprawdę ja mam takie wrażenie, ze moje życie jednak jest zawsze po górkę :( Chyba, że odkąd się urodziłam mam po górkę, tylko po to by niedługo zacząć mieć z górki :?:
Chyba czas zacząć trzymać się myśli, że może być już tylko lepiej :) Pozostaje "tylko" w to uwierzyć :)
Ps. Sowa - piękny awatar :)
"Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku."
Awatar użytkownika
Reni
 
Posty: 105
Rejestracja: 02 Lis 2013, 07:51

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez zbysob » 09 Gru 2013, 21:33

Sowa napisał(a):w remontach robisz?

jasne :)
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12573
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez NATALIA45 » 10 Gru 2013, 09:36

Reni napisał(a): ale naprawdę ja mam takie wrażenie, ze moje życie jednak jest zawsze po górkę :(

A czy jest ktoś na tym forum, kto miał w życiu tylko z górki? Nie ma takiego życia Reni, nawet ci którym zazdrościmy, bo wydaje nam się że u nich jest tak fajnie maja pod górkę. Nie ma sie co użalać tylko brać się za siebie.
Pozdrawiam Ela
Ludzie nie zawsze potrzebują rady.Czasami wszystkiego czego im trzeba to dłoń do trzymania, ucho do słuchania i serce, które ich zrozumie.
Awatar użytkownika
NATALIA45
 
Posty: 2227
Rejestracja: 20 Kwi 2010, 18:26
Miejscowość: dolnyśląsk

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez KIT » 10 Gru 2013, 10:17

Jak jest z górki to też można się nieźle potłuc przy zbieganiu
Na pewno nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej nie wszystko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte
KIT
 
Posty: 647
Rejestracja: 23 Kwi 2013, 10:59
Miejscowość: koło Białegostoku

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez Reni » 11 Gru 2013, 00:50

KIT napisał(a):Jak jest z górki to też można się nieźle potłuc przy zbieganiu


I tego muszę się trzymać :) Jak zjeżdżam rowerem z dużej górki, to jadę na pełnym hamulcu, bo tak się boję. Na sanki też już nie wsiądę, bo panicznie boję się tej prędkości w dół :) I piszę poważnie, jakkolwiek śmiesznie to nie brzmi. :lol: Czyli w moim przypadku chyba naprawdę lepiej jest pod górkę, bo przynajmniej panuję nad prędkością. :mrgreen: KIT bardzo dziękuję za uświadomienie mi tego i za uśmiech na mojej twarzy, jaki wywołałeś swoim postem. BEZCENNE :*
"Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku."
Awatar użytkownika
Reni
 
Posty: 105
Rejestracja: 02 Lis 2013, 07:51

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez Agnieszka1234 » 11 Gru 2013, 08:10

KIT napisał(a):Jak jest z górki to też można się nieźle potłuc przy zbieganiu

Bo zaraz byś chciał ze stromej zbiegać ;)
Agnieszka1234
 
Posty: 3264
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez Reni » 11 Sty 2014, 22:51

Minęło trochę czasu, poczytałam, byłam na kolejnych terapiach grupowych i chyba zaczynam bać się tego co odkrywam. (Tzn. wiem, że tego nie ominę, jeśli chcę mieć normalne, zdrowe życie wolne od współuzależnień).
Jeszcze nie tak dawno temu pisałam:
Reni napisał(a):A, że istnieje takie określenie jak "rodzina dysfunkcyjna" to nie miałam pojęcia :shock:

A zaczyna do mnie docierać, ze sama pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej :roll: Szok, faktycznie im więcej człowiek zaczyna rozkładać swoje życie na czynniki pierwsze, tym bardziej dochodzi do zaskakujących wniosków. A ja jestem dopiero na początku tej drogi, strach się bać co jeszcze mogę odkryć. Tym bardziej, że zrozumiałam to czytając książki o współuzależnieniu, nawet nie na terapii. Bo indywidualne miałam tylko dwie - moja terapeutka z uporem maniaka odwołuje kolejne. Z kolei grupowe trzy wypadły przez święta. Więc w sferze terapii jestem jeszcze daleko w polu. Jednak nie poddaję się, bardzo mi zależy na tym, żebym zaczęła żyć normalnie, żebym umiała cieszyć się z tego co mam, żebym nie rozpamiętywała przeszłości ani nie traciła czasu na tworzenie różnych wersji przyszłości.
Liczy się "tu i teraz" i ja chcę się tego nauczyć.
"Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku."
Awatar użytkownika
Reni
 
Posty: 105
Rejestracja: 02 Lis 2013, 07:51

WSPÓŁUZALEŻNIONA uzależniona ŻONA nieżona

Postprzez Reni » 13 Kwi 2014, 21:34

Długo mnie nie było...
Z dwóch powodów:
1. Zaglądałam tu tak często, że po powrocie do domu nie liczyło się np. przygotowanie posiłku dla dzieci, tylko sprawdzenie co na forum. Stwierdziłam, że to bardzo niebezpieczne, bo wciąga mnie za mocno i odpuściłam.
2. W połowie stycznia wrócił mój mąż z terapii i chciałam spróbować poświęcać więcej czasu sobie, nam, dzieciom.
Jak się domyślacie nie wszystko poszło zgodnie z moimi oczekiwaniami.
W skrócie mój mąż wykorzystał mnie po raz kolejny. :( W teorii od 6 miesięcy leczył się na terapiach dziennych z hazardu i alkoholizmu. W praktyce przyłapałam Go trzy tygodnie temu na piwie, które oczywiście znalazł przez przypadek i postanowił wypić. :( Miałam ostatnio dzień urlopu i postanowiłam Go prześwietlić po mojemu. Wiem, wiem nie powinnam kontrolować, ale chciałam to zrobić dla mnie samej, żeby wiedzieć co dalej, na czym stoję. I oczywiście moje szpiegostwo zaowocowało tym, ze odkryłam, ze na pewno gra od 9.02.2014, a wszystko wskazuje na to, że nawet dłużej. :( Czyli po raz kolejny odwalił szopkę w stylu, że się leczy, a tak naprawdę cały czas robił swoje. Straszne, czuję się tak oszukana, wykorzystana, sponiewierana. :( Mój świat zawalił się po raz enty :( Wiem, powinnam myśleć o sobie, itd., ale on nadal był częścią mojego życia. Ja, oczywiście naiwnie miałam iskierkę nadziei, że nam się uda, że my damy radę. A on, tu do mnie słodziak, a jak nie patrzę to wszystko w swoim hazardowym standardzie. Niby wiem, że to choroba, ale ręce mi opadają. Nie wykazał żadnej, nawet nikłej woli walki o to by zdrowieć, o to by walczyć o dzieci, o mnie, przede wszystkim o siebie. :(
"Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku."
Awatar użytkownika
Reni
 
Posty: 105
Rejestracja: 02 Lis 2013, 07:51

Poprzednia

Wróć do Pytania dotyczące zdrowienia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość