pytanie do hazardzistów

Moderator: kaśka

pytanie do hazardzistów

Postprzez kokosek35 » 03 Mar 2015, 09:44

Pozytywna napisał(a):Możliwe, że dla nich to za dużo



Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem,
jak żenujące jest dla innych, gdy narzucam im własne pragnienia,
wiedząc, że ani nie nadszedł odpowiedni czas,
ani tamta osoba nie jest na to gotowa,
nawet jeśli byłem nią ja sam.
Dziś wiem, że to się nazywa
SZACUNKIEM DO SAMEGO SIEBIE.
autor: Charles Chaplin :wink:
Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy. (Mt 6:25-34)
Awatar użytkownika
kokosek35
 
Posty: 736
Rejestracja: 26 Sty 2010, 09:18
Miejscowość: Tomaszów Maz.

pytanie do hazardzistów

Postprzez Pozytywna » 03 Mar 2015, 09:48

kokosek35 napisał(a):Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem,
jak żenujące jest dla innych, gdy narzucam im własne pragnienia,
wiedząc, że ani nie nadszedł odpowiedni czas,
ani tamta osoba nie jest na to gotowa,
nawet jeśli byłem nią ja sam.
Dziś wiem, że to się nazywa
SZACUNKIEM DO SAMEGO SIEBIE.
autor: Charles Chaplin


Piękne:)
Awatar użytkownika
Pozytywna
 
Posty: 33
Rejestracja: 20 Lis 2014, 10:18

pytanie do hazardzistów

Postprzez Sowa » 03 Mar 2015, 10:20

Jakoś mi ta zazdrość nie pasuje. Zazdroszczę ludziom wielu rzeczy (niestety, albo stety :-) )i zwykle przejawia się to ciekawością, chęcią poznania i zrozumienia "jak oni to robią, bo ja tez tak chcę". Tymczasem wyśmiewanie to raczej przejaw agresji? (pytanie, bo nie jestem pewna). Jako przyczyna bardziej pasuje mi strach, o którym pisze Agnieszka.
za zgodność z oryginałem
Awatar użytkownika
Sowa
 
Posty: 4398
Rejestracja: 07 Lut 2007, 20:10
Miejscowość: polska

pytanie do hazardzistów

Postprzez Marek AH » 03 Mar 2015, 10:42

Strach budzi demony. Nie bójmy się zmian jak kolwiek były by proste.
''Ponieważ rzecz wydaje mi się być trudna dla ciebie, nie myśl,
że jest niemożliwa do spełnienia dla kogoś innego. A jeżeli
cokolwiek jest możliwe dla kogoś innego, wiedz, że ty również
jesteś do tego zdolny''.
(Marek Aureliusz)
Awatar użytkownika
Marek AH
 
Posty: 101
Rejestracja: 24 Paź 2013, 10:43

pytanie do hazardzistów

Postprzez zbysob » 04 Mar 2015, 00:13

żarty mogą być też formą "obrony" przed taką sporą dawką religijności. Dla mnie wiara to coś co noszę (albo nie ) w sercu - do rozmowy z Bogiem nie potrzebuję ani pośredników ani publiczności. Epatowanie religijnością przy lekko "pogardliwym" stosunku do tych którzy nie doświadczyli łaski przebudzenia bywa zwyczajnie wkurzające żeby nie użyć bardziej dosadnego określenia. Zwłaszcza w sytuacji takich gwałtownych przemian duchowych. Z drugiej strony rozumiem, że doznając takiej przemiany, odnajdując w czymś sens i odpowiedz na wszystkie pytania powstaje mocna chęć podzielenia się tym doświadczeniem. Myślę że jasny komunikat że nie życzysz sobie żartów w tej kwestii załatwi sprawę. Albo przestana albo nie będziecie się spotykać - i "tys piknie".
Z trzeciej strony jak się zaczyna nosić publicznie sztandary z jakimiś hasłami to trzeba się liczyć z tym, że ktoś może to potraktować jako ingerencje w jego wewnętrzne sprawy. Dlatego jestem zwolennikiem wiary do środka i dla siebie a nie na pokaz i dla innych.
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12366
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Re: pytanie do hazardzistów

Postprzez Just » 26 Sie 2018, 11:30

Witajcie,
tak jak w temacie mam pytanie do Was hazardziści :wink:
Mój partner jest uzależniony, w tej chwili jest po drugiej terapii w ośrodku zamkniętym, kontynuuje leczenie 4 razy w tygodniu (raz miting, raz grupa terapeutyczna, dwa razy terapia indywidualna). Widzę, że się stara, że walczy, że chce .... ale nie do końca, nie zawsze...
Problem polega na tym, że odkąd wrócił z terapii nie utrzymuje abstynencji w kierunku alkoholu, wręcz kiedy tylko ma okazje na spotkanie ze znajomymi gdzie wie, że ten alkohol się pojawi nie potrafi i nie chce go sobie odmawiać. Odkąd wyszedł z terapii około 1,5 miesiąca temu alkohol spożywał jakieś 3 razy (dwa razy się upił, z czego raz do "odcięcia") ale kiedy tylko ktoś proponuje spotkanie alkoholowe bardzo go do tego ciągnie, wręcz jest zły kiedy nie chcę iść na nie ja. Mam nawet wrażenie, że specjalnie mnie drażni i prowokuje kłótnie.
Ja jestem od niego 5 lat starsza, on ma w tej chwili 25 lat, nie ma pracy, jego długi sięgają 150 tyś., koszty związane z dojazdem na terapię czy jego utrzymaniem ponoszę ja oraz jego rodzice u których mieszka. Nadmienię tylko, że po poprzedniej terapii jego długi spłacili za niego rodzice (niestety), teraz już sam ponosi konsekwencje grania, przede wszystkim te finansowe. Niestety kiedy tylko ma okazje lub znajomi proponują spotkanie on bardzo się na nie nastawia, nie myśląc o tym, że zwyczajnie nie stać go na to, czy też, że powinien skupić się na własnym zdrowieniu zamiast trwonić czas na znajomych, którzy nie potrafią spędzić czasu konstruktywnie i przede wszystkim bez używek w postaci alkoholu czy trawki (a problem z narkotykami, zwłaszcza z marihuaną ale nie tylko występował zarówno przed pierwszą jak i przed drugą terapią).
Ja jestem przed terapią indywidualną na którą jestem już zapisana ale po pierwszym spotkaniu wspólnym z terapeutą (wspólnym z partnerem). Jestem osobą konsekwentną, przede wszystkim liczę się ja i moje zdrowie psychiczne ale wiem też, że mój partner jest bardzo inteligentny i doskonale wie jak mnie zmanipulować. Tłumaczy, że to normalne życie, że musiałby się przestać z kimkolwiek spotykać bo dzisiaj wszyscy piją, ja mam gdzieś takie tłumaczenie, sama nie piję i wiem, że jeśli ktoś nie chce to wcale nie musi. Wydaje mi się , że powodem dla którego tak chętnie sięga po alkohol jest chęć choć na chwilę odcięcia się od swojej sytuacji i po drugie chęć powrotu do "normalności" czyli okresu sprzed tego kiedy wydało się, że ponownie gra, co jednak nie zmienia faktu, że według mnie jest to ZŁE. Tłumaczę mu, że nie może wracać do starych nawyków i przyzwyczajeń, bo teraz ma budować nowe, trzeźwe życie w którym nie ma miejsca na bzdury, życie w którym chce stawiać czoła rzeczywistości i konstruktywnie radzić sobie z przeciwnościami i je rozwiązywać, życie w którym niestety ale musi ponosić również wszelkie konsekwencje swojego uzależnienia bo bez tego nie będzie miał szansy na stałe wyzdrowienie.
Kochani proszę was bardzo o poradę co o tym wszystkim sądzicie, słowo podsumowania moich obaw, nie ukrywam też, że nie pogardzę cennymi wskazówkami i konstruktywną krytyką :wink:
Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkim dużo pogody ducha :)
Just
 
Posty: 4
Rejestracja: 25 Sie 2018, 17:11

pytanie do hazardzistów

Postprzez Agnieszka1234 » 27 Sie 2018, 08:40

Wprawdzie nie jestem hazardzistą, ale witam Cię na forum Just :) Fajnie, że tu trafiłaś. Mnóstwo tu naszych historii, może w niejednej odnajdziesz kawałek siebie, albo choć odpowiedzi na nurtujące Cię pytania.

Po przeczytaniu Twojego posta przyszło mi do głowy, że Twój facet nieźle się ustawił. Dorosły facet, bez pracy, mieszka z rodzicami i jeszcze partnerka dorzuca do jego utrzymania i finansuje dojazdy na terapię. Żyć nie umierać.
Z tą terapią też mam wrażenie, że to Wam bardziej zależy. Skoro pije alkohol to prawdopodobnie łamie warunki kontraktu. Jak dla mnie chodzi dla świętego spokoju.

Just napisał(a):Tłumaczę mu, że nie może wracać do starych nawyków i przyzwyczajeń, bo teraz ma budować nowe, trzeźwe życie w którym nie ma miejsca na bzdury, życie w którym chce stawiać czoła rzeczywistości i konstruktywnie radzić sobie z przeciwnościami i je rozwiązywać, życie w którym niestety ale musi ponosić również wszelkie konsekwencje swojego uzależnienia bo bez tego nie będzie miał szansy na stałe wyzdrowienie.

A jakie teraz ponosi ?
Facet jest dorosły, po dwóch terapiach, teraz w kolejnej a Ty się bawisz w tłumaczenie mu jak dziecku ? Jesteś jego terapeutką ?

Piszesz, że
Just napisał(a):Jestem osobą konsekwentną, przede wszystkim liczę się ja i moje zdrowie psychiczne ale wiem też, że mój partner jest bardzo inteligentny i doskonale wie jak mnie zmanipulować.


więc konsekwentnie skup się na swojej terapii, złap kontakt z innymi współuzależnionymi, leć na miting Haz Anon, albo Al Anon, a za jakiś czas nie pozwolisz sobą manipulować i będziesz w stanie podejmować decyzje odnośnie własnego życia.

Pozdrawiam
Agnieszka1234
 
Posty: 3170
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

pytanie do hazardzistów

Postprzez Just » 27 Sie 2018, 17:19

Przede wszystkim bardzo dziękuję za odpowiedź i powitanie Agnieszka1234. Niestety muszę przyznać Ci rację, chyba za bardzo staram się mu matkować i wcielać się w rolę jego terapeutki zapominając, że niestety nie pomogę jemu, a sobie mogę tylko zaszkodzić jeśli nie przełamię tego schematu.
Niestety ostatnio miała miejsce jeszcze jedna niepokojąca sytuacja, kiedy był przyparty do muru (rzuca palenie, a ja kategorycznie stwierdziłam, że nie kupię kolejnej paczki) okłamał mnie, swoją mamę ( my we dwie tak naprawdę jesteśmy z nim na co dzień ),a tak naprawdę ukradł te pieniądze z własnego konta za naszymi plecami. Przyznał się po mitingu i w sytuacji kiedy już było wiadomo, że kłamie.
Niestety nadal myśli o zaspokajaniu własnych potrzeb nie biorąc pod uwagę konsekwencji. Obawiam się, że stworzyliśmy mu zbyt komfortową sytuację i niestety kiedy myślę o tym wszystkim to muszę zgodzić się z Tobą Agnieszka1234, że chyba robi wszystko dla świętego spokoju. Ma świadomość, że skoro wszystko się wydało ma dwa wyjścia albo pójdzie na dno i zostanie sam albo przyjmie nasze warunki, czyli będzie robił to czego od niego oczekujemy (najbliżsi) i .... no właśnie co potem....??
Czy sądzicie, że on w ogóle chce życia w trzeźwości ??
Just
 
Posty: 4
Rejestracja: 25 Sie 2018, 17:11

pytanie do hazardzistów

Postprzez miszokienka » 27 Sie 2018, 20:39

Witaj Just! Czytając Twój pierwszy post miałem wrażenie, że przyszłaś się poskarżyć i poszukać tu potwierdzenia tego, co myślisz, po to, żeby pokazać to Jemu. Jeśli tak, to chyba nie tędy droga. Tzn. możesz to robić, ale w ten sposób zrobisz "kuku" sobie. Na razie to wygląda, że to Tobie zależy na zdrowieniu, a nie Jemu. Zgadzam się w pełni z Agnieszka1234, że picie alkoholu może być złamaniem kontraktu terapeutycznego, a nawet jeśli nie jest to i tak nie jest to konstruktywne zachowanie. Na terapii uzależniony uczy się radzić sobie ze swoimi emocjami na trzeźwo, a więc bez uciekania w jakiekolwiek stany nietrzeźwości.
Zastanawiam się w jaki to sposób Twój partner ponosi finansowe skutki swojego uzależnienia, skoro nie pracuje? Na terapię dajecie mu pieniądze, a długi za co płaci?
Co do tego, że "dziś wszyscy piją" to nie jest to prawda. Zgodziłbym się raczej z tym, że Ci co piją robią to dość destrukcyjnie. Ale ja tu nie o tym...
Myślę, że warto odkłamać nie tylko przekonania Twojego faceta, ale i Twoje spojrzenie na całą sytuację (patrz chociażby wyżej o jego ponoszeniu konsekwencji finansowych). Fajnie, że idziesz na terapię, będzie Ci z tym łatwiej. Dobrze by było, żebyście obie z jego matką były konsekwentne i przeczytały List hazardzisty - znajdziecie tam wiele wskazówek. Mi pomagała w zdrowieniu konsekwencja żony i to, że w pewnym momencie przestała się zajmować tylko moją sytuacją i tym co robię, a czego nie robię. A! Bardzo mnie zadziwiło jak można "ukraść pieniądze z własnego konta". Możesz wyjaśnić?
Just napisał(a):Czy sądzicie, że on w ogóle chce życia w trzeźwości ??
Sądzę, że najbardziej chcesz tego Ty i jego mama. A czy on chce? To tylko on może odpowiedzieć, może warto zapytać?
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1345
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

pytanie do hazardzistów

Postprzez Just » 28 Sie 2018, 08:36

Dzięki za odpowiedź, witaj miszokienka. Absolutnie nie wykorzystuję tego miejsca do takich gierek, nie traktuję swoich postów i Waszych rad i odpowiedzi jako "karty przetargowej", szukam w tym miejscu obiektywizmu, dorady i pomocnej dłoni, bowiem zdarza się, że mam mętlik w głowie.
Dzięki waszym odpowiedziom mogę spojrzeć na wszystko z boku, także na swoje zachowanie i myślenie, dzięki czemu wiem nad czym muszę pracować.
Jeżeli chodzi o ponoszenie konsekwencji, to sprzedał auto, telefon, cenne rzeczy i z tych pieniędzy spłacane są jego zobowiązania (robi to jego mama, tych pieniędzy zostało już bardzo niewiele, jakieś grosiny). Stara się też o upadłość konsumencką i tej pracy szuka niestety na razie bezskutecznie.
Ukraść pieniądze z własnego konta, chodziło o to, że wspólnie z nim ustaliliśmy, że przez kilka najbliższych miesięcy nie będzie miał dostępu do swoich kont, nie powinien nosić żadnej gotówki zwłaszcza takie o której nikt nie wie. On zaś pod wpływem "głodu nikotynowego" złamał ustalenia, zrobił to poza naszą wiedzą, świadomie w tej kwestii kłamał.
W przyszłym tygodniu mam z nim wspólną sesję z terapeutą i planuję opowiedzieć o całym zdarzeniu oraz o piciu alkoholu i paleniu.
Just
 
Posty: 4
Rejestracja: 25 Sie 2018, 17:11

pytanie do hazardzistów

Postprzez Agnieszka1234 » 28 Sie 2018, 11:49

miszokienka napisał(a):Na razie to wygląda, że to Tobie zależy na zdrowieniu, a nie Jemu.

Do tego w niezłym tempie to zdrowienie ma się odbywać.
1,5 miesiąca po ośrodku a on : szuka pracy, terapia, mitingi, rzuca palenie (bo mu każą ?), załatwia upadłość. Do tego terapeutyczno-umoralniające pogadanki partnerki.
Just napisał(a):Dzięki waszym odpowiedziom mogę spojrzeć na wszystko z boku, także na swoje zachowanie i myślenie, dzięki czemu wiem nad czym muszę pracować

To może odsuń się trochę od niego. Bo mam wrażenie, że facet oddychać nawet nie ma czym. Rozumiem, że bardzo byś chciała mu pomóc, ale jak był w ośrodku to dostałe zalecenia co robić. Tak jak sam umiał grać, tak i ze zdrowieniem sobie da radę. Jeśli będzie chciał.
Just napisał(a):W przyszłym tygodniu mam z nim wspólną sesję z terapeutą i planuję opowiedzieć o całym zdarzeniu oraz o piciu alkoholu i paleniu.

a sam nie może ?
Na tym etapie wspólna terapia to jakieś nieporozumienie. Dla mnie oczywiście.
Agnieszka1234
 
Posty: 3170
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

pytanie do hazardzistów

Postprzez Just » 28 Sie 2018, 13:50

Agnieszka1234 napisał(a):Na tym etapie wspólna terapia to jakieś nieporozumienie. Dla mnie oczywiście.

Osoba z którą mamy wspólne spotkanie jest terapeutą i byłym hazardzistą z kilkunastoletnią abstynencją, prowadzi z nim terapię indywidualną ale też chce spotykać się z nami wspólnie raz w miesiącu, także wybacz Agnieszka1234, ale wydaje mi się, że wie co robi.
Agnieszka1234 napisał(a):rzuca palenie (bo mu każą ?)

To może zgłaszasz się na ochotnika, żeby mu ten nałóg sponsorować ?? :wink:
Agnieszka1234 napisał(a):Wprawdzie nie jestem hazardzistą

Zatem kim jesteś ?
Agnieszka1234 napisał(a):Do tego w niezłym tempie to zdrowienie ma się odbywać.
1,5 miesiąca po ośrodku a on : szuka pracy, terapia, mitingi, rzuca palenie (bo mu każą ?), załatwia upadłość. Do tego terapeutyczno-umoralniające pogadanki partnerki.

Proponujesz, żeby usiadł na kanapie, palił fajki i nie chodził na mitingi?
Agnieszka1234 napisał(a):Tak jak sam umiał grać, tak i ze zdrowieniem sobie da radę. Jeśli będzie chciał.

Przyjęłam do wiadomości i zgadzam się w 100%. Za Twoją poradą dam mu więcej przestrzeni.
Just
 
Posty: 4
Rejestracja: 25 Sie 2018, 17:11

Re: pytanie do hazardzistów

Postprzez chłop ze wsi » 28 Sie 2018, 16:06

Just napisał(a):To może zgłaszasz się na ochotnika, żeby mu ten nałóg sponsorować ??

Just , wybacz , ale mam dziwne wrażenie że ułożyłaś chłopu plan zdrowienia, wychodzenia z długów, prowadzenia terapii.Nie pytając go o zdanie. Zas on przestraszony zapewne zgodził się na wszystko a teraz jak trochę ucichło , jest spanie, jedzenie, ciepła dziewczyna, próbuje trochę pobyć sobą. Stąd m. in. podebranie kasy na fajki chociaż" zgodził się "rzucić palenie, spodziewaj się też innych prób poszerzenia swobody. Widzę , z tego co napisałaś że to Ty go leczysz a nie on chce wyjść z nałogu. Chociaż to twój chłopak to jak młodszego brata go traktujesz . Nic to nie da. Poczytaj co robić to raz . A dwa - to też nie daje gwarancji sukcesu.
Takie życie
chłop ze wsi
 
Posty: 476
Rejestracja: 26 Cze 2014, 18:04

pytanie do hazardzistów

Postprzez Aga43 » 28 Sie 2018, 16:52

Witaj Just.
Na kontrolę nad nim tracisz swój cenny czas i zdrowie.I może Ci się wydawać że trzymasz to w ryzach,ale nie upilnujesz.Ja palę i nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek zabronił mi palić,też bym ukradła swoją kasę z konta na fajki.
Poczytaj list hazardzisty i odetnij pępowinę która Cię z nim łączy,dla Twojego jak również i jego dobra.
Aga43
 
Posty: 873
Rejestracja: 15 Paź 2016, 09:03
Miejscowość: Toruń

pytanie do hazardzistów

Postprzez Agnieszka1234 » 29 Sie 2018, 08:01

Just napisał(a):Agnieszka1234 napisał(a):
Wprawdzie nie jestem hazardzistą

Zatem kim jesteś ?

:) kobietą o imieniu Agnieszka. Jestem też matką, żoną, koleżanką, może nawet przyjaciółką. Dla niektórych.
I jeszcze można byłoby wymieniać ;) Min. współuzależnienie.
Kiedyś dowiedziałam się, że mam uzależnionego męża i wzięłam jego leczenie w swoje ręce. Kierowana wyłącznie jego dobrem, myślałam, że jak odpowiednio przycisnę będzie zdrowiał. Na moich warunkach i tak jak tego oczekuję. I w tempie przeze mnie narzuconym. Najlepiej już, zaraz, natychmiast !
Nie przyniosło to niczego dobrego ani dla mnie, ani dla niego, ani dla wzajemnych relacji. Na szczęście wspólniczki (najpierw tu, a potem na terapii) mną potrząsnęły i dostałam bardzo cenną radę : odpuść i zajmij się sobą. Rzecz jasna musiałam boleśnie się przekonać, że miały rację.

Just napisał(a):Proponujesz, żeby usiadł na kanapie, palił fajki i nie chodził na mitingi?

Oczywiście, dokładnie to można było wyczytać z mojego posta :D
Agnieszka1234
 
Posty: 3170
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania dotyczące zdrowienia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość