Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Moderator: kaśka

Re: Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez NATALIA45 » 02 Lip 2019, 16:23

zbysob napisał(a): (choć jak dla mnie to taki układ jest chory dla obu stron).

Możesz mieć swoje zdanie, ja mogę mieć inne zdanie. Dla mnie małżeństwo, to zaufanie, miłość szczerość.Jesli mąż ukrywa przed żona kontakty z innymi osobami i nagle chce z nimi wyjechać, to szczerości i uczciwości tu nie ma. Jesli jest to uczciwe, to co za robota powiedzieć, żonie? Ty wypracowałeś sobie z Kasią taki model, ja mam prawo uważać, że to co robicie, to też chory układ. Nie wyobrażam sobie zaplanować wyjazd z kimś i nie spytać o to męża. Liczę się ze zdaniem męża, z jego uczuciami i że nie musi mu się wszystko podobać co ja chce zrobić. Dla ciebie, to kontrola, dla mnie uczciwe porozumienie miedzy dwojgiem ludzi.
zbysob napisał(a):Obie strony to zaakceptowały bo nie jesteśmy jedna tylko dwiema osobami które mają wiele wspólnych ale też wiele odrębnych fragmentów świata.

I to jest całe sedno, obie osoby musza sobie wypracować wspólne życie, oboje je zaakceptować. Swoje potrzeby, zainteresowania itd. Ja nie musze być identyczna jak Kasia, bo nie jestem Kasia a Elą. Moge mieć inny pogląd na wspólne życie.
zbysob napisał(a):Ja nie muszę wiedzieć co ona robi i nie mam ani potrzeby ani przymusu opowiadania o tym co, gdzie i z kim robię. I nie czuję się z tym źle.

A w ogóle rozmawiacie ze sobą?
zbysob napisał(a): To może ryzykowne ale u nas się sprawdza.

I chwali Wam się to. Nie u każdego jednak może się to sprawdzić, gdyż każdy ma inny charakter, poglądy, temperament itd.

I też tak na marginesie zbysob. Roman zawsze mógł pić mleko do kawy z zawartością tłuszczu jakie chciał :P
Ludzie nie zawsze potrzebują rady.Czasami wszystkiego czego im trzeba to dłoń do trzymania, ucho do słuchania i serce, które ich zrozumie.
Awatar użytkownika
NATALIA45
 
Posty: 2227
Rejestracja: 20 Kwi 2010, 18:26
Miejscowość: dolnyśląsk

Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez zbysob » 03 Lip 2019, 06:42

Natalio rozmawiamy. Choć okres "przegadywania" wszystkiego mamy już za sobą. Fajnie że pozwalałaś Romanowi decydować o zawartości tłuszczu w mleku. Czy jesteś pewna że w innych sferach też mógł decydować? A nawet nie kwestią jest czy mógł, tylko czy miał takie wrażenie że to on decyduje o swoim życiu. Bo tak naprawdę to nie jest ważna obiektywna rzeczywistość tylko to, jak ją odbieramy.
Masz prawo do własnego zdania, masz prawo do swojego modelu życia i małżeństwa , masz prawo do wszystkiego . I daleki jestem od tego żeby Ci to prawo odbierać. Ale napisałaś że jest źle. Staram się może nieudolnie pokazać Ci drugi koniec . Powiem tak - jak dla mnie to klasyka gatunku tylko jakby nie chcesz tego zobaczyć. Ty jesteś ta dobra, akceptujesz jego chorobę i ograniczenia z tym związane , wspierasz jak możesz i generalnie klasyczny piedestał. On nie docenia , bryka i ma "swoje" życie do którego Cie nie wpuszcza . I to jeszcze pikuś. Bo złapany za rękę nie ma żadnych wyrzutów sumienia i uważa że tak jest ok. Potrzebujesz lustra żeby zobaczyć siebie . Też klasyka. Bardzo podobały mi się posty Agnieszki z czasu gdy zobaczyła swój pomnik który zbudowała w głowie. Poczytaj bo warto . I na koniec spora ulga i prawdziwa prostota życia gdy już z tego cokołu się zlezie na ziemię.
Nigdy nie twierdziłem że nasz (Kaśki i mój) model życia i wzajemnych relacji jest uniwersalny i do przyjęcia jako wzorzec z Sevres. W każdym związku dzieje się coś innego , na bazie doświadczeń które ten związek przeszedł. I każdy musi albo może wypracować własny model. I nie ma lepszych czy gorszych, są tylko takie w których stronom żyje się fajnie (niezależnie od formy i sposobu) i są takie gdzie jedna albo obie strony nie są do końca z tego zadowolone.
I tu zawsze przypomina mi się żart Pazury o tym, że jak w związku dzieje się źle to wina leży po obu stronach - żony i teściowej :)
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12286
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Re: Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez Sowa » 03 Lip 2019, 17:24

NATALIA45 napisał(a):Jesli jest to uczciwe, to co za robota powiedzieć, żonie?

Przypomniało mi się, jak ok. miesiąca zbierałam się do powiedzenia mężowi, że jadę na koncert do innego miasta i nie będzie mnie 2 dni. Wiem, dziwne. Teraz. Wtedy nie robiłam nic bez jego aprobaty (z wyjątkiem wiadomym). A wiedziałam, że tej aprobaty nie uzyskam. Jechałam z koleżanką, zabierać męża nie zamierzałam, bo pasowałby tam jak kwiatek do kożucha, ani jego klimat, ani towarzystwo (faceci też w nim byli, ale też o nich nie wspomniałam, bo do głowy mi nie przyszło, NAPRAWDĘ to nie miało znaczenia). Nic nieuczciwego w tym wyjeździe nie było..., ale zostawiam dzieci i dom na jego głowie, a sama balować jadę.
Koleżanka zdziwiona moimi wahaniami, zapytała: a on nie wyjeżdża? no, wyjeżdża. Informuje, że w tym i tym terminie go nie ma i jedzie, i do głowy mu nie przyjdzie, że miałby pytać o pozwolenie.
To dlaczego ty pytasz? ....bo zawsze tak było.
Lata wypracowanego układu, w którym on podejmował decyzje, a mnie trzeba pilnować i ustawiać do pionu. I żeby było jasne, miałam czynny, niechlubny udział w tym wypracowaniu. Tylko, że to był też układ, w którym ja zwykle rezygnowałam z siebie, byle uniknąć konfliktu, byle nie było cichych dni.
Na koncert pojechałam, mąż jedynie z lekka focha strzelił, a ja cały czas miałam wyrzuty sumienia. Przed terapią pewnie nakłamałbym, że muszę jechać do pracy. Skłamać byłoby prościej. Ciężką robotę wykonałam przełamując schematy w głowie, właśnie ze względu na męża. Musiałam takich wyjazdów odbyć jeszcze kilka, by bez wyrzutów sumienia zwyczajnie, dobrze się bawić. Wcześniej dobra zabawa była tylko wtedy, gdy ją ukryłam przed mężem :? :wink:
Elu, w związku, w którym przez lata jedna osoba dominuje, wypracowanie równowagi to ciężka praca. I jak widać nie tylko dla "słabszej" strony. Te POZWOLENIA są bardzo charakterystyczne dla trzymania męża pod pantoflem i akurat tu, podpiszę się pod Zbysobem. Ale Romanowi to dżihad rozpętałabym za te perfumy. Jeśli ma pachnieć dla koleżanek, to dlaczego nie dla żony?
za zgodność z oryginałem
Awatar użytkownika
Sowa
 
Posty: 4274
Rejestracja: 07 Lut 2007, 20:10
Miejscowość: polska

Re: Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez chłop ze wsi » 03 Lip 2019, 18:51

Sowa napisał(a):dżihad rozpętałabym za te perfumy. Jeśli ma pachnieć dla koleżanek, to dlaczego nie dla żony?
Skoro popuszczamy wodze to być może pan Roman dla świetego spokoju wraca z wyjazdów nieogolony i przypocony. Czego się nie robi dla żony :P
chłop ze wsi
 
Posty: 365
Rejestracja: 26 Cze 2014, 18:04

Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez NATALIA45 » 04 Lip 2019, 07:33

chłop ze wsi napisał(a):Skoro popuszczamy wodze to być może pan Roman dla świetego spokoju wraca z wyjazdów nieogolony i przypocony. Czego się nie robi dla żony

Nie dałam tego posta, aby popuszczać wodze fantazji, tylko chciałam zrzucić z siebie niegatywne emocje. Nie widzę absolutnie nic smiesznego w tym co napisałeś ani nic, co mogłoby mi pomóc. Więc może warto czasami cos przemilczeć, zamiast pisać takie głupoty.Dla twojej wiadomości, mój mąż bardzo dba o higiene osobista i nie musi dla mnie sie poświęcać, aby wracać przepocony.Po takich wypowiedziach, nie jestem pewna czy dobrze zrobiłam pisząc ten post.Bo nie wiem czy ja nie mam na dzień dzisiejszy az takiego poczucia humoru czy ludzie nie zastanawiaja się co piszą.
Ludzie nie zawsze potrzebują rady.Czasami wszystkiego czego im trzeba to dłoń do trzymania, ucho do słuchania i serce, które ich zrozumie.
Awatar użytkownika
NATALIA45
 
Posty: 2227
Rejestracja: 20 Kwi 2010, 18:26
Miejscowość: dolnyśląsk

Re: Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez chłop ze wsi » 04 Lip 2019, 16:42

Nerwy w Tobie grają jak napiete do granic wytrzymałości struny od poczatku tego wątku.To widać w każdym wpisie.
Tylko sama możesz ocenić czy to efekt trudnych chwil czy własnie skutek powrotu wypachnionego męża.
Ludzie piszą komentarze na podstawie Twojego opisu i SWOICH doświadczeń. Stąd są jakie są. A że niekoniecznie takie jakich oczekujesz ?..............Prawie każdy poczatkujący na forum czyta: co dotyka to dotyczy. Co i Tobie polecam przypomnieć.
Przy czym nie zakładam wcale że mąż Twój uczynił cokolwiek złego. Wypływa z Twoich wpisów jakis totalny brak komunikacji w waszym małżeństwie, na zasadzie ja robię swoje, ty rób swoje byle nie graj. To trochę mało jak nawet na małżeństwo po przejściach.
Co do fantazji- jako ojciec hazardzisty-niejedno o tym moge powiedzieć z własnego , niemiłego doświadczenia.A że ton moich wpisów lekki? Przezyłem troche i u mnie umartwianie nic nie daje.
Powodzenia
chłop ze wsi
 
Posty: 365
Rejestracja: 26 Cze 2014, 18:04

Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez zbysob » 04 Lip 2019, 20:43

Tak w sumie to też zastanawiam się czy pisząc tak jak napisałem (trochę świadomie depcząc po odciskach Natalii ) robię dobrą czy złą robotę. Sowa (jako mądry ptak) napisała tak jak się powinno pisać, bez oceniania, krytykowania , przywołując swoje własne doświadczenia z dyskretnym smrodkiem dydaktycznym i tego posta Natalia łyknęła bez problemu. Przy moim włączyły się reakcje obronne i lekkie odgryzanie a Chłop ze wsi spowodował lekkiego focha .
Natalia - dobrze że napisałaś bo jak nie tu to gdzie? Tyle że jak zawsze pomoc którą dostajesz niekoniecznie jest tą której oczekujesz. Ale jak mawiają jeśli któraś kolejna osoba mówi że masz ogon to czas kupić siodło :)
Mnie to powtarzali na Dziekance - strasznie się wkurzałem bo co oni mogą wiedzieć.
Ale mimo to uważam że właśnie różnorodność podejścia i form stanowi prawdziwą siłę forum. Zawsze możesz olać tych co piszą bzdury i robić po swojemu. Tylko dlaczego tak boli to swoje ?
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12286
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Re: Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez NATALIA45 » 05 Lip 2019, 10:55

zbysob napisał(a): Sowa (jako mądry ptak) napisała tak jak się powinno pisać, bez oceniania, krytykowania , przywołując swoje własne doświadczenia z dyskretnym smrodkiem dydaktycznym i tego posta Natalia łyknęła bez problemu.


To prawda, Sowa to mądry ptak jak i Agnieszka i Asia, bo one nie krytykowały, nie oceniały mnie, ale pokazały mi błędy moje jak i męża, kierując się własnym doświadczeniem i powiedziały co One by zrobiły(.Rozmowy tel. jakoś lepiej mi pomogły) Czy w kompletnym dole, potrzebowałam takich wpisów jak Twoje Zbyszku? akurat na ciebie liczyłam, że podzielisz sie własnym doświadczeniem bez atakowania i krytykowania. To moje odczucie.

Co do chłopa ze wsi, to chciałam ci powiedziec jedno. Osoby wsółuzaleznione też maja jak to sie mówi brzydko "zryty beret" z chwila. kiedy osoba współuzalezniona pisze, ze zawiodła sie na mężu, podejrzewając go o oszustwo. ty popuszczasz swoją fantazję, ze może mąż już wczesniej oszukiwał wracając spocony.Może to był świetny żart dla ciebie, ale na osobe współuzalezniona może to podziałac jak płachta na byka, bo nigdy nie wiesz w jakim stanie emocjonalnym jest dana osoba.Chcesz pomagać współuzaleznionym? ok ale rób to dzieląc sie własnym doświadczeniem a nie puszczaniem fantazji, bo raczej przykład twojej fantazji, to nie było twoje doświadczenie. Takimi wpisami, możesz więcej krzywdy zrobić niż dobrego.
zbysob napisał(a): Zawsze możesz olać tych co piszą bzdury i robić po swojemu.

I tak własnie zrobię. Jako osoba już w temcie pierwsze co zrobiłam, to poszłam po pomoc do terapeuty. Zostanę w kontacie z dziewczynami, bo pierwszy raz forum nie za bardzo mi pomógł..
Ludzie nie zawsze potrzebują rady.Czasami wszystkiego czego im trzeba to dłoń do trzymania, ucho do słuchania i serce, które ich zrozumie.
Awatar użytkownika
NATALIA45
 
Posty: 2227
Rejestracja: 20 Kwi 2010, 18:26
Miejscowość: dolnyśląsk

Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez przymierze » 06 Lip 2019, 08:16

Witaj Natalia
Ja to widzę tak po Twoich wpisach wcześniej nie miałaś męża bo grał i zmagał się z chorobą
Teraz nie masz bo jest tak zajęty zdrowieniem że zaniedbuje dom i Ciebie .
Wiadomo każdy musi dac przestrzeń partnerowi w związku ale Twoim zdaniem została
naruszona subtelną równowaga i dlatego w każdym z postów można wyczuć negatywne
emocje .
Tu na forum jesteś wystawiona na krytykę i ocenę może jak przeczytasz Twój wątek za kilka
lat dojdziesz do wniosku że te słowa które najbardziej bolą były napisane w dobrej wierze a
odebralas je jako atak na swoją osobę.

Miłego dnia Natalio
przymierze
 
Posty: 53
Rejestracja: 05 Mar 2016, 09:47

Odbudowa zaufania u leczącego się hazardzisty.

Postprzez zbysob » 08 Lip 2019, 06:53

Natalia przeczytałem jeszcze raz swoje posty . Gdybym miał gumkę do wymazywania .......to wszystko bym zostawił tak jak jest. Bo to moje wrażenie i przemyślenia po przeczytaniu Twoich wpisów. I moje doświadczenia. A to że nie w Twoim klimacie - cóż moje posty czasem nie odpowiadają mnie samemu a co dopiero osobie do której piszę. Ale czytają to też inni - może komuś pomoże . Ataku na Twoją osobę nie znalazłem. Krytyka działań i oczekiwań - owszem. Wolisz inną formę pomocy bo taka trafia i jest Ci potrzebna - też jest ok. Pokazałem Ci MOJĄ stronę - właśnie tę męską od strony niegrającego hazardzisty. Jest nieco inna. Masz wybór i masz więcej informacji jeśli zechcesz z nich skorzystać. Nigdy nie piszę postów cenzurując je. Jedyna forma cenzury to taka, że gdy nie czuję klimatu to nie piszę wcale. Twój klimat poczułem bo miałem podobne sytuacje. I wiem skąd się u mnie (u nas) brały. Dlatego napisałem.
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12286
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Poprzednia

Wróć do Pytania dotyczące zdrowienia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości