Strona 2 z 2

Re: Moja żona - żona hazardzisty

PostWysłany: 12 Sty 2017, 06:20
przez Kasia Gdańsk
marcin_opolskie napisał(a):przezorna zawsze ubezpieczona - jedna Ci się złamie to zawsze masz drugą pod ręką...

taki jest plan :)

Gitara napisał(a):A jeśli obie felerne?

wtedy reklamacja :) albo będę szukać kolejnych :)
pozdrawiam

Moja żona - żona hazardzisty

PostWysłany: 12 Sty 2017, 07:54
przez marcin_opolskie
trzeba będzie wykupić abonament do wypożyczalni drabin :D

Moja żona - żona hazardzisty

PostWysłany: 12 Sty 2017, 08:30
przez Warszawiak
marcin_opolskie napisał(a):trzeba będzie wykupić abonament do wypożyczalni drabin

Po co, jak można wziąć na raty :D

Moja żona - żona hazardzisty

PostWysłany: 12 Sty 2017, 17:47
przez milo
W ciekawą strone zeszło w tym temacie - chyba po to, żebym się przyznała, że ja od 1997r próbowalam "leczyć sie" ze wspóluzależnienia, syndromu DDA.... i co ? za malo się staralam, bo wyhodowałam sobie wlasne uzależnienie - wlaśnie hazard. Znalam mechanizmy choroby (i uzależnienia i współuzależnienia) ale dopóki sama nie ugrzęzlam w uzależnieniu - nie byłam w stanie POCZUĆ o co w tym czhodzi.
A chodzilo o DZIURĘ W DUSZY , która próbowałam ZATKAĆ czymś, kimś, zwalaniem winy na kogos, szukaniem przyczyn "dlaczego ja", "dlaczego właśnie mnie" ... itd.
Faktem jest, że nie mogłam dostać się na profesjonalną terapię grupową dla współuzaleznionych ani dla DDA/DDD bo takowych w naszej wsi nie uświadczysz.... wdzięczna jednak jesgtem Bogu, że pomógł mi znależć terapię indywidualną (półtora roku) dla dda.... i wtedy wlaśnie wylazło ze mnie cale tałatajstwo.
Jednak od 1997r chodze na wszelkie mozliwe mityngi, Program próbowalam "robić" już w 2001r potem w 2006r ale dopiero , kiedy pewna kobieta zgodzila sie przeprowadzic mnie przez Program, zaczęlo się wreszcie moje zdrowienie - zaczęłam leczyć moją duszę. Teoria byla dla mnie, jak nauka pisania i liczenia w szkole podstawowej.... wiele lat czulam się , jak 4-letnia dziewczynka. Dorastam. Mam marzenie, by wreszcie być DOROSŁA i umieć cieszyć się zyciem jako osoba dorosła - czyli radosna ale i odpowiedzialna za siebie i za własne życie.

Dlatego , kiedy czytam wypowiedzi żon hazardzistów, to potrafię już zauważyć OBIE strony problemu ... co nie znaczy, że potrafię być bezstronna :) jednak potrafie juz mieć dystans i nie oceniać po "okładce" . Dlatego własnie czasem pisze w dziale Współuzależnienie. Jeśli ktoś chce wziąć sobie cos z moich wypowiedzi - proszę bardzo. Jeśli nie - też ok.

Pozdrawiam
Bozena
DDA/DDD, Al-Anon, SLAA, AH. (i oby już więcej nie bylo ) :)

Moja żona - żona hazardzisty

PostWysłany: 01 Lut 2017, 01:09
przez forest
Ja tam święty nie jestem - Przyznam , że czepialski ze mnie kuta i s. Żona poszła na 12 kroków "ku lepszemu życiu" od dłuższego czasu chce sprawę rozwiązać na głowę co owocuje sporym kryzysem wiary. Ja działam i widzę ile we mnie obwiniania jej- odczepiam sie ile mogę a nawet jak nie mogę. Mam wrażenie że się ze sobą męczymy. Ona mi : znajdź sobie inną D ... do bzykania a ja za dwa tyg mam propozycje "będę dobra kochanka dla ciebie" no szok - nie sprawdzałem ale ogień w klacie chciał się wyrwać na zewnątrz... dużo by pisać , działam na programie ze sponsorem ... staram sie wybaczać i robić swoje ,lecę pać

Moja żona - żona hazardzisty

PostWysłany: 01 Lut 2017, 01:11
przez forest
Dzięki Bożena :) dopiero zauważyłem Twój wpis:)