nie wiem co robić

Moderator: kaśka

nie wiem co robić

Postprzez sasanka » 13 Kwi 2014, 08:41

Witam ponownie wszystkich serdecznie. Dawno mnie u Was nie było. Myślałam, że dałam radę, ale widać rozgardiasz w głowie jest i będzie. Przypomnę, że mój syn jest hazardzistą, kiedyś opisywałam swoją koszmarną historię i bardzo mi pomogliście. Uczestniczyłam w 1,5 rocznej terapii. Nauczyłam się wiele, a moja determinacja w walce o siebie i spokojne życie spowodowała, ze moja osobowość podzieliła się na 2 - ja "nowa" i ja "stara". Często dochodzi we mnie do "starć", co niestety powoduje rozchwianie emocjonalne nerwy i złe samopoczucie. Ciężkie to wszystko jest. Opiszę co mnie do Was sprowadziło. Mój syn od 4 lat mieszka osobno w mieszkaniu, które jest moje, on ma placić za nie czynsz i media, dbać o nie i to wszystko. Płacił za czynsz nieraz z parodniowym opóznieniem, czasem w terminie, ale jakoś to było. Zawsze martwię się o niego, żeby nie stało się coś złego bo mieszkał sam. Nie chciałam zrywać z nim kontaktu, ale go mocno ograniczałam, żeby nie wyszło na to, że go kontroluję, ale pewnie i tak to bylo widać, bo moja podświadomość zawsze pisze najgorsze i ciężkie do przeżycia scenariusze. Nie wiem skąd ten pesymizm we mnie, ale nie umiem się tego pozbyć. Ale piszę dalej. Syn poznal rok temu kobietę, zaczął wiązać sobie z nią nadzieje na ułożenie sobie życia. Podzielił się z nami rodzicami tą wiadomością, a my bardzo się ucieszyliśmy, że może wreszcie jego zycie nabierze realnego kształtu i nowych wartości. Nie wiem czy gra, choś wydaje mi się, że tak, bo nigdy nie ma pieniędzy. Lecz nie rozmawiam o tym z nim, zresztą i tak by nic nie powiedział. Jego dziewczyna jest w 4 miesiącu ciąży. Poinformował nas o tym, cieszy się bardzo, widzę radość na jego twarzy. Dziewczyna jest fajna, mądra ( takie robi wrażenie-mało ją znam), więc nadzieja była, że zacznie się to wszystko układać. Mieszkanie, w którym obecnie syn mieszka to kawalerka, wiec małe. Zadeklarowaliśmy pomoc przy zamianie mieszkania, żeby stworzyć jakieś godziwe warunki egzystencji, tym bardziej, że ona jest z innej miejscowości. Wiadomo, że jeśli rodzice nie pomogą, to dziś młodym jest trudno. Młodzi ucieszyli się z chęci naszej pomocy. Mieli zacząć szukać mieszkania, zaczeliśmy interesować się procedurami zamiany mieszkania itp. Wszystko zaczęło nabierać rumieńców, ale mój synek oczywiście zawalił. Przestał płacić za czynsz za obecne mieszkanie. Po prostu nie zaplacił i już, nawet nie starał się uzgodnić cokolwiek. Zaczęłam się domagać zapłaty, ale nie przejął się tym w ogóle. Zapowiedziałam, że jesli nie zapłaci do tego wtorku, to po prostu ma się wyprowadzić. Zresztą niejednokrotnie go przed tym ostrzegałam - nie powinien być tym zaskoczony. W odwecie esemesami dowiedziałam się że jeśli tak stawiamy sprawę, to on sie nas wyrzeka i do konca życia zostaniemy sami, a jego dziecka w ogóle nie zobaczymy, że sami tak chcieliśmy! Przeżyłam szok, nie spodziewałam się takiej reakcji z jego strony. Później do mnie doszło, że to, że będziemy sami do końca zycia, to nas nie zaskoczyło, bo tak naprawdę od zawsze jesteśmy sami, bo on się nami nie interesuje. Jestem rozchwiana emocjonalnie, nie wiem co mam robić , jak postąpic. Z jednej strony wiem, że powinnam być konsekwentna i nie popuścić, ale z drugiej strony boję się, że jeśli sie nie wyprowadzi w wyznaczonym terminie, to będę musiała zmienić zamki i zostanie na ulicy. Nie dam chyba rady tego zrobić. Szukam jakiegoś innego rozwiązania, które by jakoś załagodziło sytuację. Wiem też że oni potrzebują pomocy finansowej, sami sobie nie poradzą. Szkoda mi jej i dziecka. Nie wiem czy ona wie jaką przeszłośc ma moj syn i z jakim ryzykiem się wiąze ich przyszłe życie. Nie wiem co powinnam zrobić. Chcę pomóc jej i dziecku, jak mam postąpić w tej sytuacji wobec syna. Jego głupi upór i brak oceny zagrożenia mnie po prostu przeraża. Pomóżcie mi proszę, nie chcę popełnić jakiegoś glupstwa żeby im zaszkodzić. Chce im pomóc. Boję się, że on z nas rodziców wobec niej zrobi najgorszych, a on jak zawsze będzie ofiarą. Chciałabym to jakiś załagodzić. Nie wiem , czy zadzwonić do syna i jeszcze raz probować rozmawiać? czy czekać na dalszy rozwoj wydarzeń. Do wtorku jeszcze dwa dni, a ja jestem roztrzepana i nie wiem co zrobić, boję się zeby nie zrobił jakiegoś głusptwa. Sama jestem córką hazardzisty i alkoholika, więc wiem jaka przyszłość czeka dzieciątko i ją. Bo mam zrobić, żeby jakoś temu zapobiec? Czy rozmawiać z nią? Najlepiej żeby mnie w ogole nie bylo. Zapiszę sie na konsultację do mojej psycholog, ale będę musiała poczekać, bo jest kolejka. Czekam na jakies Wasze zdanie. Jest to dla mnie bardzo ważne. Dziękuję.
Cyceron

Właściwością człowieka mądrego jest błądzić, głupiego - w błędzie trwać.
Awatar użytkownika
sasanka
 
Posty: 126
Rejestracja: 30 Mar 2009, 16:28
Miejscowość: Wrocław

nie wiem co robić

Postprzez Mija » 31 Maj 2014, 02:06

Witaj,
Jako żona/partnerka wolałabym posiadać taką wiedzę. Tym bardziej, jak sama wiesz - jest to choroba z której nie można się ,,wyleczyć''. Ja wolałabym wiedzieć.
Pozdrawiam,
,,Znowu się uśmiecham wiem, że wszystko dobrze będzie...
...Buduję swoje życie na miłości fundamencie...
...Z radością odkrywać każdy nowy dzień...''
Mija
 
Posty: 85
Rejestracja: 02 Paź 2013, 18:49

nie wiem co robić

Postprzez milo » 31 Maj 2014, 09:36

temat zdublowany.... może nie piszmy w dwóch tematach dotyczących tego samego ...

Może admin "połączy" albo jeden zamknie.......
Pozdrawiam cieplutko :)
Poczuć siebie
Pokochać...
Awatar użytkownika
milo
 
Posty: 4317
Rejestracja: 18 Cze 2011, 00:06
Miejscowość: Elbląg


Wróć do Poszukuję pomocy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości