potrzebuję terapii dla współuzależnionych

Moderator: kaśka

potrzebuję terapii dla współuzależnionych

Postprzez małami » 30 Lip 2013, 22:09

Witam,
Dawno nie pisałam, myślałam, że nie potrzebna mi terapia i tak było, nie płakałam, nie myślałam, nie pytałam... Zaliczyłam studia i obroniłam się :) moja córcia rośnie jak na drożdżach...Problem w tym, że chyba jednak terapię potrzebuję. Ostatnio zaczytywałam się w thrillerach szczególnie E. Spindler, ten świat potrafił wciągać mnie na długie godziny kiedy nie miałam co robić, a potem szłam spać padnięta po całym dniu na uczelni bądź samej z dzieckiem. Wiecie, pisałam, że chciałam pomóc mężowi, że martwię się co robi, że marnuje życie, dziś wiem że mu nie pomogę, że liczy się tylko moje i dziecka życie i nasze sprawy... Dalej nie rozumiem dlaczego to robił, dlaczego to robi, nadal nie zapisał się na terapię. Nie mam pojęcia czy w ogóle chce się leczyć, czasem napisze co u dziecka, czasem napisze co u mnie... Czasem wydaje mi się że chciałby wszystko naprawić, że on był inny, że może zapanuje nad tym. Spodobały mu się wysokie zarobki i brak kontroli, sam twierdzi, że z hazardem nie ma nic wspólnego, jego rodzice jak to rodzice bronią go z całych sił, choć do mojej córci bardzo rzadko zaglądają i o nim praktycznie nie rozmawiają. Tak jak wcześniej mówiłam, prawie wszyscy się od niego odwrócili, nawet moi rodzice nie wyobrażają sobie żeby mu dać kolejną szansę. Ja? Ja się boję... Gdyby chociaż podjął leczenie, gdyby chociaż spróbował, zaczął wywiązywać się z obowiązków no i robił coś w kierunku hazardu biernego.. Ale on nic nie robi, przybiera tylko pozę mało co zapłakanego, przygarbionego niczym kot w shreku i mówi, że to ja mam problem a nie on. Wydaje mi się że ma rację, gdy go nie widzę myślę że mi się uda, że zapomnę, ale jak tylko się pojawia to serce mi się ściska niczym w kowadle... To straszne nie wiem czy on w ogóle coś do mnie czuje, kiedy wrócił do Polski zajrzał do dziecka a potem poleciał na zabawę (potańcówkę) w pewien sposób czuję się zazdrosna. Tyle że o co? Jak wiem, że droga z nim to droga do piekła, że nie da się budować samemu, kiedyś ktoś tu napisał, że utrata zaufania i szacunku jest gorsza od braku miłości i chyba tak jest... Nie czuje do niego zaufania, wiem że zawsze może mnie skrzywdzić i okłamać kiedy tylko zechce, nie czuję szacunku, nie wyobrażam sobie jego w jednym łóżku, ale czasem mam takie coś, że dałabym wszystko, żeby cofnąć czas i zaradzić temu wszystkiemu. Tak bardzo kochałam człowieka z którym chodziłam i który mnie kochał, tak bardzo, że nie spodziewałam się, że może mnie kiedykolwiek skrzywdzić. Śmiałam się często, że nie mam serca, bo mi je zabrał, a on się śmiał że on mi może swoje oddać w zamian... Nawet jak wiedział że mnie krzywdzi to dalej to robił, robił tak, żebym płakała, żebym prosiła, obwiniał, sprawiał, że czułam się bezwartościowo, a jednak wracałam do niego jak bumerang, nie chciałam, żeby mała nie miała ojca, nie chciałam być sama, myślałam, że pociągnę wszystko, że zapanuję nad wydatkami, że dla mnie, po prostu dla mnie i dziecka przestanie grać. Życie z hazardzistą chyba nie ma takiego, jak być z kimś wypranym z emocji, jak być z kimś kto nie widzi problemu? jak być z kimś, kto nie ma na tyle odwagi, żeby przyznać się do błędu? A jednak czasem serce się wyrywa, choć rozum stanowczo mówi nie. Powiedzcie czy istnieją jakieś terapie online? Naprawdę mam utrudniony dojazd do ośrodka, no i czy w ogóle da się coś zbudować z taką osobą?
Czy mając swoje pieniądze, rozdzielność, alimenty i rozwód da się zapomnieć o tym że zagra i np. żyć na tzw kocią łapę?
Znowu rozum mówi po co zaczynać, po co się męczyć, jak już przez tyle czasu byłam sama i było, ale nie ma mi kto nawet gwoździa przybić, ani nawet przytulić, nie wiem, stoję chyba na rozdrożu, bo bardzo chcę się uwolnić, a jednocześnie tęsknię za tym kim był (i kogo dalej widzę tylko z zewnątrz).
Awatar użytkownika
małami
 
Posty: 35
Rejestracja: 23 Paź 2012, 15:42
Miejscowość: śląsk

potrzebuję terapii dla współuzależnionych

Postprzez Agnieszka1234 » 30 Lip 2013, 23:17

małami napisał(a):Problem w tym, że chyba jednak terapię potrzebuję

No to się wybierz, w czym problem ?
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

potrzebuję terapii dla współuzależnionych

Postprzez NATALIA45 » 31 Lip 2013, 07:44

Oj jak czytam tego posta małami to stwierdzam, że terapia jest ci potrzebna i to na cito, w nim nie ma nic o tobie a o twoim mężu wiemy już wszystko.
Ludzie nie zawsze potrzebują rady.Czasami wszystkiego czego im trzeba to dłoń do trzymania, ucho do słuchania i serce, które ich zrozumie.
Awatar użytkownika
NATALIA45
 
Posty: 2227
Rejestracja: 20 Kwi 2010, 18:26
Miejscowość: dolnyśląsk

potrzebuję terapii dla współuzależnionych

Postprzez marta79 » 31 Lip 2013, 08:24

to co opisałaś małami to uczucia osoby współuzaleznionej tzn. takiej która zagubiła własne życie...m. in. poprzez terapię możesz odzyskać siebie...powodzenia :)
"Ze wszystkich części ciała najbardziej trzeba czuwać nad palcem wskazującym..." Josif Brodski
Awatar użytkownika
marta79
 
Posty: 1040
Rejestracja: 26 Lis 2010, 12:12
Miejscowość: łódzkie

potrzebuję terapii dla współuzależnionych

Postprzez kiedyskiedys » 31 Lip 2013, 12:03

Powiedzcie czy istnieją jakieś terapie online?

Dziewczyny poprawcie mnie, ale chyba w czwartki na spikerii jest miting dla wspoluzaleznionych.
A co do tego co napisalas, ja czytajac Was - wspoluzaleznione - widze jaka to tez jest choroba. Uwiazanie i zniewolenie umyslowe, nadopiekunczosc i tym podobne objawy.
Podobne ja mialem myslenie ale o grze, a partnerki widze tez maja swoje 'gry' myslowe.
Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku - John Betjeman
Awatar użytkownika
kiedyskiedys
 
Posty: 2262
Rejestracja: 25 Maj 2009, 10:39

potrzebuję terapii dla współuzależnionych

Postprzez NATALIA45 » 31 Lip 2013, 16:07

kiedyskiedys napisał(a):ale chyba w czwartki na spikerii jest miting dla wspoluzaleznionych.


Już Tomku poprawiam :)
Są w czwartki spotkania dziewczyn z forum na spikerii ale to nie miting. Tam rozmawiamy, pomagamy sobie, żartujemy itd. Jest to luźnie spotkanie.
Ludzie nie zawsze potrzebują rady.Czasami wszystkiego czego im trzeba to dłoń do trzymania, ucho do słuchania i serce, które ich zrozumie.
Awatar użytkownika
NATALIA45
 
Posty: 2227
Rejestracja: 20 Kwi 2010, 18:26
Miejscowość: dolnyśląsk


Wróć do Poszukuję pomocy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości