Strona 26 z 26

Prosze o pomoc

PostWysłany: 11 Lip 2013, 08:25
przez Agnieszka1234
Dzięki Wam za miłe słowa :)
Zbyszek to ja całe życie się odchudzam a Ty mi dywersję robisz i takie rzeczy podsuwasz ? ;) Ale właśnie jest sezon na moje ulubione czerwone porzeczki więc mogę sobie bezkarnie pofolgować. Próbowałam sobie wmawiać, że lody to też w końcu warzywa, ale po boczkach widzę, że tak se ne da.
Amarok napisał(a): jak złamałaś paznokieć, nie obcinasz ręki, chociaż bardzo boli, zawsze można się najpierw porozglądać

Teraz ja nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam :) To nie jest tak, że zabraniam dzieciom kontaktów z mamą. Nic z tych rzeczy. Mama może w każdej chwili odwiedzać wnuki. Jeden warunek: trzeźwa. Na dzień dzisiejszy nie odbiera ode mnie telefonów, w odwiedziny przyszła tylko raz jak mnie nie było w domu i raz jak mąż był sam na działce z dzieciakami. Co do opieki: to nie jest decyzja podjęta ad hoc. Owszem zostałam niejako zmuszona do działania, bo mama po prostu z dnia na dzień przestała przychodzić. Znalazła miejsce, towarzystwo do picia i takiego wyboru dokonała. To są fakty. Mówię tylko, że przez długi okres mimo wiedzy o uzależnieniach łudziłam się, że z mamą jest inaczej. Nie jest i jak to mówią musiałam na własnej d... się o tym przekonać. O tym wszystkim niby wiedziałam, bo pamiętam jak Buzz mi to tłumaczył. Dwa lata zajęło mi zrozumienie co chciał mi wtedy powiedzieć.
Smutne, że przekonuję się w ten sposób, ale z drugiej strony przecież moja mama nie ma obowiązku zajmować się wnukami. Może przeżyć swoje życie jak chce. Choćby je niszcząc. Bardzo ją kocham, jednak nie potrafię Jej pomóc. No i muszę patrzeć na dzieci. Ja tego nie rozumiem, ale na forum czytam, że nie ma nic ważniejszego od przymusu grania (picia). Nie mam powodów by w to nie wierzyć, więc nie będę więcej świadomie ich narażać. Nie ma we mnie zgody na to by przebywały z kimś kto pije. Ja również nie chcę patrzeć na pijącą mamę. Nie chcę dłużej sama siebie oszukiwać. Widocznie coś dojrzewało we mnie długi czas, teraz pękło.
Piszesz, że jestem spokojna. Owszem czuję w sobie wewnętrzny spokój i siłę. Skąd? Nie wiem, ale jest. Pewno mogłabym rozpaczać, histeryzować, wściekać się. Tylko po co ? Po pierwsze nie mam takiej potrzeby,a po drugie tak naprawdę odbije się to na mnie, a zbyt siebie dziś lubię i szanuję by sobie szkodzić :)
Pozdrawiam

Prosze o pomoc

PostWysłany: 11 Lip 2013, 09:16
przez Amarok
Hej Aga!
Zdanie z paznokciem próbowałem dzisiaj rano wyciachać, ale nie miałem juz opcji edit :)
Pozdrawiam i miłego dnia życzę,
Amarok

Prosze o pomoc

PostWysłany: 11 Lip 2013, 14:49
przez Agnieszka1234
Amarok napisał(a):nie miałem juz opcji edit :)

Za to lubię to forum. Posty zostają, mogę do nich wrócić, przeczytać co kiedyś pisałam, jak myślałam. I o zaniki pamięci trudno. Fajne to.

Prosze o pomoc

PostWysłany: 11 Lip 2013, 20:20
przez Ewa27
Agnieszka1234 napisał(a):Moje dzieciaki są zdrowe. Jak mam tylko wolne to spędzamy ten czas razem na działce. Poza tym z czego bardzo się cieszę udało mi się załatwić przedszkole dla córki.


Witam,
zgadzam się dzieci są najważniejsze. rozumiem dumę z załatwienia przedszkola bo ja załatwiłam żłobek synowi :) pozdrawiam serdecznie

Prosze o pomoc

PostWysłany: 11 Lip 2013, 22:05
przez zbysob
a ja zalatwilem corce studia (wszystkie krysztaly z domu poszly ale co tam) :D

Prosze o pomoc

PostWysłany: 12 Lip 2013, 08:59
przez NATALIA45
zbysob napisał(a):(wszystkie krysztaly z domu poszly ale co tam) :D

Mogę Ci kilka podrzucić jak tęsknisz za kryształami :P

Prosze o pomoc

PostWysłany: 12 Lip 2013, 14:23
przez Agnieszka1234
Ela ale te od Svarowskiego podrzucasz ?
Bo jak z dodatkiem biżuterii to ja też się piszę :)

Prosze o pomoc

PostWysłany: 12 Lip 2013, 15:03
przez NATALIA45
Svarowskiego mam tylko na pazurki a tym się nie dzielę :P

Prosze o pomoc

PostWysłany: 12 Lip 2013, 22:33
przez zbysob
Dzieki Natalia ale corka juz skonczyla studia wiec nie beda juz potrzebne :D
zreszta teraz wszystko sponsoruje UNIA :)

Prosze o pomoc

PostWysłany: 27 Lip 2013, 21:13
przez ...pomocy!
Witam,
jestem Justyna mam 29lat,5letnia córcie i.....partnera,który jest hazardzistą.
Nie mam już siły i chęci żyć w tym toksycznym bagnie.Krzysztof ma 44lata i
jesteśmy razem od 10lat. Był szanowanym biznesmenem z nienaganną
opinią.Dzisiaj jest nieświeżym,znerwicowanym bankrutem. Pierwszy raz do kasyna
poszedł 5lat temu. Przez 5 lat przegrał kilka milionów złotych.W każdym hotelu
warszawskim ma złotą,platynową kartę i" darmowe"wszystko. Kiedyś
mnie to bawiło.Nie zdawałam sobie sprawy z nadchodzącej
tragedii. Dziś jestem bardzo samotną i zmarnowaną kobietą. Już 3lata biorę
psychotropy,bo żyć mi się nie chciało.Dziś nie wiem co czuje jestem
przygaszona i wstając rano zadaje sobie pytanie- ile jeszcze będę musiała
oddychać?. Modlę się,by wyjeżdżał jak najwięcej,gdziekolwiek na noc.Krzysztof
od rana do nocy siedzi w kasynie.Nie interesuje go dorastający syn z
pierwszego związku,który wszystko widzi.Mam wstręt do niego.Nasze życie
seksualne jest w rozsypce.Krzysztof nie jest wstanie się już
podniecić a i ja nie dążę do zbliżenia. Jestem dla niego w jakiś
niewytłumaczalny sposób kręgosłupem z córką.Jestem pewna,że w chwili odejścia
coś sobie zrobi. Codzienne telefony od znajomych upominających się o kasę są
wykańczające. Ja z tych pożyczek nawet nie wzięłam złotówki. On wył.
telefon.Kredyty bankowe pewnie pochłoną cały majątek,którego dorabialiśmy się
razem.Nie mamy ślubu i nic na mnie nie jest.Leasingi zabrały
samochody.Wychodząc zabiorę córkę. Nie mam odwagi odejść.Z luksusów
byłabym wstanie się przenieść na jeden pokój do rodziców na wieś,ale się
boję.Mam nadzieje,że znajdę prace i będę spokojnie żyła. Z tego wszystkiego
codziennie wieczorem wypijam lamke,dwie wina na rozluźnienie.Później są płacze
i zaśniecie i tak codziennie.Proszę o pomoc.Co radzicie?Gdzie go wysłać jeśli
oczywiście się da.

Prosze o pomoc

PostWysłany: 27 Lip 2013, 22:29
przez Agnieszka1234
Witaj Justyno
...pomocy! napisał(a):Jestem dla niego w jakiś niewytłumaczalny sposób kręgosłupem z córką.Jestem pewna,że w chwili odejścia coś sobie zrobi

A skąd ta pewność ? Nie jesteś dla niego żadnym kręgosłupem. Tak Ci się tylko wydaje, tak samo jak wydawało się mnie i podejrzewam wielu innym. Ja uważałam, ze mój mąż to takie zagubione dziecko, które sobie beze mnie nie poradzi (nie ma prawa sobie poradzić). Jednak okazuje się, że mąż jest dorosłym człowiekiem i potrafi sam o siebie zadbać bez mojej natarczywej pomocy.
Twój partner to hazardzista. Sam sobie nie poradzi, potrzebuje nie Twojej pomocy a specjalistów.
...pomocy! napisał(a):Dziś jestem bardzo samotną i zmarnowaną kobietą.

Wcale tak nie musi być. Ale tego spokoju na pewno nie osiągniesz w ten sposób
...pomocy! napisał(a): Z tego wszystkiego codziennie wieczorem wypijam lamke,dwie wina na rozluźnienie.

To tylko chwilowa ulga prowadząca zresztą do tej samej choroby na którą cierpi Twój partner-uzależnienia.
Ty nie jesteś w stanie mu pomóc. Zdaję sobie sprawę, że nie to chciałabyś przeczytać,ale tak to wygląda. Możesz zadbać o spokój swój i córki. Poszukaj zatem pomocy dla siebie.
Pozdrawiam :)

Prosze o pomoc

PostWysłany: 28 Lip 2013, 21:12
przez kiedyskiedys
...pomocy! napisał(a):Mam nadzieje,że znajdę prace i będę spokojnie żyła.

Czy aby na pewno to dla Ciebie lekarstwo dla duszy?

Prosze o pomoc

PostWysłany: 29 Lip 2013, 13:18
przez NATALIA45
Witaj Justyna
Kręgosłup to podstawa dla ciała, czy na pewno nim jesteś? Co daje, że jesteś przy nim? bo pierzesz i gotujesz? bierzesz leki, codziennie zapijasz je winem czyli ten "kręgosłup" jest już bardzo osłabiony i chyba żadnego ciała by nie utrzymał. Ale od czego są rehabilitacje dla kręgosłupa? a to może być terapia dla osób współuzależnionych, o ile córka jest partnera alimenty dla dziecka. On jest dorosły, wiec zadba o siebie ty zadbaj o siebie i dziecko które patrzy na znerwicowaną mamę a dzieci na prawdę wszystko widzą i słyszą i bardzo przeżywają. Odejście pewnie, że może być ciężkie jak żyłaś w luksusach ale czy dalej w nich żyjesz? czy spokój i mieszkanie u mamy nie będzie cenniejsze?
Pozdrawiam Ela

Prosze o pomoc

PostWysłany: 29 Lip 2013, 18:20
przez ...pomocy!
Dziękuję za te słowa. Zrobiłam dziś pierwszy krok. Byłam u psychoterapeuty.Z każdą minutą rozmowy nabierałam pewności,że sama się nad sobą pastwie i mnóstwo bzdur mam nawbijane w głowę. Szok! Jutro znowu mam spotkanie. Winka oddalam dla sąsiadki:) muszę mieć czysta głowę,bo czeka mnie mnóstwo pracy. Otworzyłam się przed przyjaciółmi,którzy i tak wiedzieli,ze nie jest mi lekko.Znają mnie i wiedzieli,że tyrałam w Krzyśka firmie. Zaproponowali mi prace na stanowisku.Moją decyzje poparli wszyscy.Zdecydowałam się odejść. Nie czekam na jutro czy na koniec miesiąca tylko dziś! Pokoik na wsi zamieniam na wynajęte mieszkanko. Wystarczyło się odważyć i wcale to źle chyba nie będzie wyglądać. Krzysztof niech sobie radzi sam. Jak przyjdzie po pomoc to go zaprowadzę do ośrodka.Zniszczył wszystko,więc dlaczego ja mam być wszystkiemu winna.
Pozdrawiam Justyna :)

Prosze o pomoc

PostWysłany: 29 Lip 2013, 21:55
przez Agnieszka1234
Super Justyna, tak trzymaj :)
A dlaczego piszesz to samo w dwóch wątkach?