Prosze o pomoc

Moderator: kaśka

Prosze o pomoc

Postprzez fiolka0505 » 14 Lut 2012, 20:17

dzięki za namiary. tylko jeszcze tak trudno sie zebrać w sobie i twarzą w twarz przyznać się jakie się ma beznadziejne życie.
fiolka0505
 
Posty: 17
Rejestracja: 21 Lis 2010, 18:10

Prosze o pomoc

Postprzez zbysob » 14 Lut 2012, 21:59

to jest wlasnie szansa na "nadziejne" zycie
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12304
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Prosze o pomoc

Postprzez NATALIA45 » 15 Lut 2012, 09:41

Fiolka, dałam ci szanse własnie na nadzieje. Przyjmij ode mnie ta pomoc, to naprawdę wspaniałe dziewczyny, one przechodzą lub przechodziły to co ty.
Ludzie nie zawsze potrzebują rady.Czasami wszystkiego czego im trzeba to dłoń do trzymania, ucho do słuchania i serce, które ich zrozumie.
Awatar użytkownika
NATALIA45
 
Posty: 2227
Rejestracja: 20 Kwi 2010, 18:26
Miejscowość: dolnyśląsk

Prosze o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 28 Kwi 2013, 10:02

Petite napisał(a): Poczytałam trochę Twoje posty i widzę, że miałaś podobnie z mężem, nie wiem jak jest teraz.

No to odświeżę swój temat, bo dawno tu nie pisałam
Nie narzekam, nie marudzę, nie umoralniam. Jeśli coś takiego się zdarza to mąż szybciutko sprowadza mnie na ziemię.
Teraz zajmuję się tym co przez całe lata było zaniedbywane. Osobą na którą mam wpływ. Sobą :)
Dziś znajduję czas dla siebie, mimo iż to trudne przy dwójce dzieci (7 i 3 lata). Dbam o swoje zdrowie, rozwój duchowy i wygląd. Mam liczne grono nowych znajomych. Nie muszę już poprawiać i zmieniać mojego męża. I nawet nie chcę, bo wiem jak mnie strasznie wkurza gdy ktoś coś mi każe.
Czuję się coraz pewniejsza w swojej skórze, cały czas jestem na etapie zaprzyjaźniania się ze sobą. Uczę się być odpowiedzialna za własne decyzje, ale również za uczucia. Te ciągle uczę się identyfikować, nawet nie zdawałam sobie sprawy jak ich jest dużo. U mnie problem był z tym, że nie umiałam rozmawiać i okazywać tych negatywnych uczuć. Wolałam przybrać maskę byleby kogoś nie urazić, albo żeby ktoś Broń Boże sobie czegoś złego o mnie nie pomyślał. Czerpię z doświadczeń innych współuzależnionych zachowując przy tym własną odrębność. Kiedyś myślałam, że jak wprowadzę w życie czyjąś radę to bach i będę szczęśliwa. Nie byłam, uwierało mnie, bo to co próbowałam robić nie było moje. Nie mam również napinki typu: „ona jest już tak daleko a ja jeszcze tego nie osiągnęłam”. Zdrowienie to indywidualna sprawa każdej z nas, a nie wyścig. Jeśli coś nad czym pracuję nie będzie mi dane, albo dane dużo później to widocznie tak ma być. Jestem z natury gwałtowna, trochę zwariowana, często coś palnę zanim pomyślę (oj czasem mam głupawkę że hej ). Nad tym pracuję, ale już wiem że raczej nie stanę się spokojną flegmatyczką :) Nauczyłam się być łagodniejsza dla siebie, nie dowalać sobie.
Żyję dniem dzisiejszym, nie zastanawiając się i zamartwiając co będzie jutro. Uczę się również nie rozpamiętywać przeszłości ale wyciągać z niej wnioski. Tego co było nie zmienię, ale mogę żyć tak by nie popełniać tych samych błędów. Mam świadomość, że mój mąż jest uzależniony i że choroba w każdej chwili może wrócić. Czy wróci, to zależy już tylko od niego. Również miewam swoje nawroty, doły, ale zauważam, że są one coraz płytsze i coraz łatwiej mi z nich wychodzić :) W razie czego zawsze mogę się zwrócić do mojej terapeutki, „moich” dziewczyn z mitingu lub kogoś z forum.
Jednym słowem prowadzę zwyczajne, normalne życie z którego jestem zadowolona. I mam rodzinę do której po pracy wracam z radością. Czasem sama się sobie dziwię „jak to się wszystko stało” :)
Już się nie staram czegoś robić, po prostu to robię, albo nie :)
A mój mąż mnie w tym wspiera i pomaga jak może. Czasem jego uwagi na mój temat są tak trafne, że oczy przecieram z niedowierzania. Jeżeli o niego idzie to również nie mogę narzekać :) Mam tylko nadzieję, że będziemy potrafili mądrze wychować nasze dzieci (chciałabym nie być nadopiekuńczą mamusią) . Nie robimy przed nimi tajemnicy, że mama czy tata idą na miting. Na razie wiedzą, że tata jest chory i spotyka się z innymi chorymi by sobie pomóc.
Na dziś ogromną radość sprawia mi gdy moja mała córeczka przytula się i mówi „jesteś moją ulubioną mamą” (jakby miała jakieś inne) :D
No i jeszcze duuużo piszę na forum, ale to już raczej nieuleczalne ;)
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Prosze o pomoc

Postprzez Petite » 28 Kwi 2013, 15:53

dzięki Aga! widzę, że bardzo dużo robisz w temacie, dla siebie, męża i innych. Cieszę się też, że Tobie/Wam się udało:) jak długo już Twój mąż nie gra?
ja jestem na etapie powtarzania sobie sztampowych zasad psychologii jak "bądź dobra i wyrozumiała dla siebie", "tylko siebie możesz zmienić, nie innych", czy nawet takich banałów jak "ciesz się tym, co masz dzisiaj" - jednak z wdrożeniem tego w życie bywa różnie.
Uświadamiam też sobie jak trudno nam samym jest się zmienić. Dlatego też z dystansem podchodzę do "nawrócenia" męża.
Nie wiem czy wytrwam jak Ty w takim związku.
Otuchy dodaje mi moje 2letnie Maleństwo, znaczy już nie takie małe, ale oczko w głowie mamusi:)
pozdrawiam serdecznie!
There is freedom within, there is freedom without
Petite
 
Posty: 132
Rejestracja: 27 Mar 2013, 23:40

Prosze o pomoc

Postprzez marta79 » 28 Kwi 2013, 17:49

Bardzo, bardzo fajnie Cię czytać Aga :)pisz jak najwięcej :)
"Ze wszystkich części ciała najbardziej trzeba czuwać nad palcem wskazującym..." Josif Brodski
Awatar użytkownika
marta79
 
Posty: 1040
Rejestracja: 26 Lis 2010, 12:12
Miejscowość: łódzkie

Prosze o pomoc

Postprzez markoz » 28 Kwi 2013, 20:21

Agnieszka szacunek!!! :D
Choć nikt nie może cofnąć czasu i zacząć wszystkiego na nowo,każdy może zacząć wszystko teraz i stworzyć całkiem nowy finał.
Awatar użytkownika
markoz
 
Posty: 5233
Rejestracja: 11 Maj 2008, 20:19
Miejscowość: Nasielsk

Prosze o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 29 Kwi 2013, 09:48

Marek nie zawstydzaj mnie. Czytanie miłych rzeczy o sobie nadal wprawia mnie w zakłopotanie. Ale śmieję się całą buzią :D
To ja Wam dziękuję kochani za wskazówki, rady i wsparcie.
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Prosze o pomoc

Postprzez asku78 » 29 Kwi 2013, 10:18

Super Aga!!! :D
"Wiedzę możemy przejąć od innych,
ale mądrości musimy nauczyć się sami" - Axel Munthe
asku78
 
Posty: 174
Rejestracja: 19 Sty 2011, 10:41

Prosze o pomoc

Postprzez zagubionazona » 29 Kwi 2013, 10:19

Super Aga tak trzymaj ...skarbie ;p
"Trzeba mieć niemało odwagi, aby się ukazać takim, jakim się jest naprawdę"
Awatar użytkownika
zagubionazona
 
Posty: 444
Rejestracja: 08 Lip 2011, 07:46

Prosze o pomoc

Postprzez zbysob » 29 Kwi 2013, 21:13

Jeszcze troche takich wypowiedzi i admin karnie wydali Cie z forum za sianie zbytniego optymizmu :)
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12304
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Prosze o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 30 Kwi 2013, 08:22

Dzięki dziewczyny :) Ula fajny avatar
Zbyszek całkiem niedawno mąż nauczył mnie skakać na główkę do basenu (ależ jestem dumna z siebie).
Może w tym należy szukać przyczyny (choć woda w nim była) :D
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Prosze o pomoc

Postprzez zagubionazona » 30 Kwi 2013, 09:32

Na głowę upadłaś ???
"Trzeba mieć niemało odwagi, aby się ukazać takim, jakim się jest naprawdę"
Awatar użytkownika
zagubionazona
 
Posty: 444
Rejestracja: 08 Lip 2011, 07:46

Re: Prosze o pomoc

Postprzez zbysob » 30 Kwi 2013, 09:53

No a w basenie była woda ? Bo to sporo wyjaśnia .
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12304
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Prosze o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 30 Kwi 2013, 12:10

zagubionazona napisał(a):Na głowę upadłaś ???

Być może :) Ale dobrze mi z tym
zbysob napisał(a):No a w basenie była woda ? Bo to sporo wyjaśnia .

Była :)
Agnieszka1234
 
Posty: 3144
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

PoprzedniaNastępna

Wróć do Poszukuję pomocy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość