Prosze o pomoc

Moderator: kaśka

Prosze o pomoc

Postprzez darson » 06 Lip 2011, 11:16

Agnieszka1234 napisał(a):Pracuję nad sobą-chodzę na terapię, staram się wspierać męża w leczeniu, jednocześnie być konsekwentną i nie szkodzić w Jego zdrowieniu. A tu nagle okazuje się że jestem okłamywana.

Agnieszko wydaje mi się, że robisz wszystko OK! :roll: Tylko tyle możesz zrobić i tak nie dostaniesz gwarancji, że ON będzie zdrowiał.
Pozdrawiam i życzę Pogody Ducha
Ps. Czytaj i stosuj "list hazardzisty" - dla mnie ON jest prawdziwy(tyle widzę Siebie w tym liście) :|
Darek GA
Awatar użytkownika
darson
 
Posty: 1693
Rejestracja: 21 Gru 2006, 22:43
Miejscowość: Mazowieckie

Prosze o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 06 Lip 2011, 21:00

Dzięki za słowa otuchy. Chwilowy kryzys i się tego nie wstydzę. W końcu czegoś mnie uczą na tej terapii :P .
Jego zdrowienie, Jego sprawa. Nie mam na to wpływu.
A ja zajmuję się dalej sobą. Już mi mniej smutno :)
Pozdrawiam
Agnieszka1234
 
Posty: 3272
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Prosze o pomoc

Postprzez adzia » 06 Lip 2011, 21:05

Agnieszko gratuluje postawy ja tez mam męża hazardziste mam pecha bo mieszkamy razem mamy na te chate wspólny kredyt mąz nie leczy sie twierdzi ze nie musi kiedyś pochodził i przestał minęlo troche czasu i nastepny kredyt provident, :( ja zaprzestałam namawiania na leczenie nie dre sie już nie kłóce nie mam siły - jego sprawa czas pokaże co dalej?pewnie nic dobrego nie przyniesie ale przestałam płacic jego długi nie ratuje jego du.. z opresji.CZEKAM az zrozumie ze czas na pomoc - na terapie. pozdrawiam :)
adzia
adzia
 
Posty: 126
Rejestracja: 19 Cze 2011, 20:55
Miejscowość: Inowrocław

Prosze o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 07 Lip 2011, 07:51

Adziu to mamy podobną sytuację. Tez mieszkam z moim mężem i mamy wspólny kredyt na mieszkanie (mieszkanie jest moje-mąż zrobił darowiznę swojej połowy a moją rzecz). Nie wiedziałam o jego nałogu dopóki wierzyciele nie zaczęli pukać do drzwi (mąż nie przegrywał kasy z wypłaty). Nie spłacałam i nie spłacam żadnych Jego długów. Niestety interesowałam się jak załatwia te zobowiązania, pytałam, naciskałam. No i to był błąd. Nie będę się zajmować Jego sprawami, bo to mi zwyczajnie szkodzi. Dostaję alimenty na dzieci z zakładu męża , więc jestem zabezpieczona. Jak sobie przeanalizowałam na chłodno moją sytuację to stwierdzam że nie jest źle :) Gorzej sobie radzę z uczuciami.
Mamy ustalone pewne warunki, które mąż ma spełnić jeśli chce z nami być i tego się trzymam bezwzględnie. To czy On zechce je spełnić zależy tylko i wyłącznie od Niego. Jak dotąd cały czas się leczy: chodzi na terapię, zaczął jeździć na mitingi. I z tego się cieszę. No ale niestety czasem jest też pod górkę. Wiem, że zdrowienie to proces na wiele lat, jednak nie pozwolę aby mnie okłamywano.
Jestem współuzależniona i również u mnie niektóre chore nawyki ciągle wyłażą. Po to chodzę na terapię aby umieć rozpoznawać własne uczucia, pragnienia. No i nauczyć się zdrowych zachowań.
Czego i Tobie życzę.

Ps: a na spikerię Ci nadal nie po drodze :) Spotykamy się w środy o 20:00. Jeśli masz ochotę pogadać to zapraszam.
Agnieszka1234
 
Posty: 3272
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Prosze o pomoc

Postprzez adzia » 07 Lip 2011, 17:58

Agnieszko ja dopiero mam umówione spotkanie z terapeutą w sierpniu musze czekać :| . poczekam mam czas.Mój mąz nie chce sie leczyć :( :evil: dobrze że Twój chodzi na terapie . :wink: Mam nadzieja że zrozumie w końcu że musi trafić na terapie że musi ktoś mu pomuc bo sam rady nie daje :cry: Co do spikeri nie za bardzo umiem sie tam poruszać nie wiem co robić? :| pozdrowionka
adzia
adzia
 
Posty: 126
Rejestracja: 19 Cze 2011, 20:55
Miejscowość: Inowrocław

Prosze o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 07 Lip 2011, 21:54

Jak dobrze przytrze du..skiem o glebę to zrozumie. Nie zajmuj się nim tylko sobą.
Jeżeli nie wchodzi Ci strona podawana przez Natalię to wyguglaj sobie spikerię i poszukaj czatu współuzależnionych. Potem się logujesz i voila gadamy sobie, albo piszemy jak kto woli :)
Agnieszka1234
 
Posty: 3272
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Re: Prosze o pomoc

Postprzez marta79 » 08 Lip 2011, 17:26

ostatnie strony podawane przez Natalię rzeczywiście nie chcą się uruchomić. Można cofnąć się do wcześniejszych postów Natalii, tam strona spikerii otwiera się bez problemu.
"Ze wszystkich części ciała najbardziej trzeba czuwać nad palcem wskazującym..." Josif Brodski
Awatar użytkownika
marta79
 
Posty: 1041
Rejestracja: 26 Lis 2010, 12:12
Miejscowość: łódzkie

Prosze o pomoc

Postprzez adzia » 08 Lip 2011, 18:05

Agnieszka oj ja chciałabym aby tym dup..iem walnął o glebe... :lol: pewnie moje nie oczekanie jest uparty jak osioł :x nic nie dociera do niego- ale nie to nie mam to w du... :P zalogowałam sie i bede czekac bo nie wiem co dalej?nie jestem taka obyta :roll: pozdrowionka :wink:
adzia
adzia
 
Posty: 126
Rejestracja: 19 Cze 2011, 20:55
Miejscowość: Inowrocław

Prosze o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 09 Paź 2011, 12:28

Dawno nie pisałam we własnym wątku. Chciałoby się napisać że u mnie jest wszystko super, ale... No właśnie wiadomo zawsze jest jakieś ale. Sama za bardzo nie wiem o co mi chodzi więc napiszę jak potrafię. Może ktoś ma lub miał podobnie.
Od kilku dni jestem strasznie drażliwa byle co może mnie wyprowadzić z równowagi. Tłumaczyłam sobie, że to nic, ze widocznie mam słabszy dzień.
Chodzę sobie na terapię, czytam forum, mąż się leczy, założył miting, więc mam to czego chciałam. Dlaczego więc jest mi źle? Dlaczego pojawiają się myśli, ze to nie tak miało wyglądać, że nie tego oczekiwałam? Dlaczego mnie w tym wszystkim nie ma? Wciąż jestem sama, bo on ma terapię, a to miting, a to idzie do dodatkowej pracy. A ja? Idę rano do pracy, a popołudniami siedzę z dziećmi w domu i tak dzień za dniem. A jak mam okazję wyjść z domu to nie wychodzę bo pojawiają się wyrzuty sumienia, że przecież ten czas należy się mojej rodzinie a nie mi. Czy to możliwe, że sobie wmówiłam że jest mi dobrze tak jak jest? Na zewnątrz uśmiechnięta z dobrym słowem dla każdego, a wewnątrz... no właśnie wewnątrz myśli którym nie daję dojść do głosu. Zadaję sobie pytanie jak mogę być taką egoistką i myśleć o sobie? Jak mogę się czepiać i szukać dziury w całym? Przecież kocham moje dzieci nad życie więc dlaczego mnie męczą?
Inna sprawa to moje relacje z matką. O ile z mężem poszło mi lepiej (?), to tutaj nie potrafię się odciąć, nie mam siły powiedzieć że nie ma przychodzić pilnować dzieci. Wiem, że powinnam i szukam opiekunki, ale chyba tak żeby nie znaleźć. A przecież wiem, ze nie mam prawa zostawiać córeczki pod opieką kogoś kto w każdej chwili może się napić, więc wychodzi że świadomie narażam własne dziecko na niebezpieczeństwo. A co lepsze do tej pory nie myślałam że w ogóle mam problem jeżeli idzie o alkoholizm rodziców (tata od 12 lat nie żyje). Bo wmawiam sobie, ze przecież mama nie wypije podczas opiekowania się dzieckiem. Że pije tylko w weekendy. Co pewno jest g…no prawdą. Mam się więc za wyrodną matkę, żonę i córkę. Choć wiem co robić to stoję jakby w miejscu i boję się zrobić ten kolejny krok, bo może już nie być odwrotu. Boję się tego, że mój mąż nagle odkryje, że to nowe życie może być fajne beze mnie, albo ja odkryję że może mi być fajnie bez Niego. Boję się, że moja mama się zapije na śmierć jak pozbawię jej możliwości przychodzenia i zajmowania się dziećmi.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja jeszcze 3 dni temu myślałam że jestem szczęśliwa i moje życie mi pasuje. Nie cierpię siebie za to, że coś nie idzie po mojej myśli, że użalam się nad sobą, że w ogóle narzekam bo przecież jak to jest , że nie mogę dać sobie rady.
Dobrze że jutro poniedziałek to się wygadam terapeutce. A dziś idę na miting DDA. Trzymajcie kciuki.

I na koniec: special thanks for Buzz za to że nie dał się zbyć zwykłym „u mnie wszystko ok.” wysłuchał i dał kopa na zachętę.
Agnieszka1234
 
Posty: 3272
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Prosze o pomoc

Postprzez asia » 09 Paź 2011, 18:43

Agnieszka, bardzo lubię to porównanie. Autorką jest dr Luba Szawdyn.
Doba jest jak tort i każdy kawałek Agnieszki powinien dostać kawałek tortu.
Czyli kawałek dla rodziny, kawałek dla pracy, na sen, na odpoczynek, na przyjaciół, na modlitwę, na nicnierobienie ( jeśli i taka jest potrzeba) , na jedzenie , na swoje hobby, na seks itd.
Jeśli będziesz sprawiedliwa i rozdasz po kawałku – Agnieszka będzie szczęśliwa , jeśli nie- któraś część Agnieszki będzie nieszczęśliwa. Bo albo będziesz głodna, albo niewyspana, albo samotna etc.
Zobacz czego nie karmisz. Może właśnie za mało wypoczynku. Nie wiem, Ty to wiesz.
Co do mamy. Uważasz, że źle się opiekuje dziećmi? Że obca osoba , nawet z super kompetencjami i referencjami będzie miała więcej serca, cierpliwości? Może tak, tego też nie wiem.

No a co do tego strachu ,że mąż czy Ty odkryjecie że życie bez siebie jest fajniejsze i że mama się zapije to mam swoje zdanie. Dla mnie to kawałek , który zostawiasz sobie celem zamartwiania się. Bo tak naprawdę sama widzisz, że nic złego się nie dzieje; dzieci zdrowe, Ty dbasz o siebie, mąż się leczy – więc coś trzeba sobie znaleźć. Ot tak, zwyczajnie co by nie czuć się za dobrze.
Tak jakbyś nie dawała sobie prawa do szczęścia. DDA bardzo się kłania...
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7395
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Prosze o pomoc

Postprzez NATALIA45 » 09 Paź 2011, 18:44

Agnieszka1234 napisał(a): Dlaczego pojawiają się myśli, ze to nie tak miało wyglądać, że nie tego oczekiwałam? Dlaczego mnie w tym wszystkim nie ma? Wciąż jestem sama, bo on ma terapię, a to miting, a to idzie do dodatkowej pracy. A ja?



Skad Agus ja to znam. Taki kryzys przechodzilam po 6-7 miesiacach leczenia mojego meza.Przez wiele lat jakie przeszlam z moim mezem hazardzista, przez rany jakie mi zadal myslalam, ze jak juz sie zacznie leczyc to w konu bedzie mnie zauwazal, w koncu pomoze mi w domu i bedzie w koncu ze mna. A tu, trzy razy w tygodniu terapia, w pozostale dni po pracy musial usiasc i napisac prace na terapie w sobote po pracy do Klodzka na miting.Nie moglam tego zrozumiec, kiedy w koncu bede ja najwazniejsza, kiedy rodzina.A ze przyszly swieta (grudzien) myslalam, ze chociaz mi cos pomoze ( sprzatanie, gotowanie itd.) a tu nic.No i zaczelam miec ogromny zal. Po co mi to bylo ?jak w moim zyciu nic sie nie zmienilo a nie wiem czy nie bylo gorzej ( tylko tyle, ze maz nie gral) czulam zal do calego swiata, do meza, bo przeciez Ja musze isc do pracy, Ja musze posprzatac na swieta i Ja musze ugotowac.No i pomogla mi w tym momencie rozmowa z Kaska, ktora mi wytlumaczyla, ze tak sie odrazu wszystkiego nie da zrobic, ze za szybko oczekiwalam byc ta naj... a przeciez na poczatku zalezalo mi tylko aby moj maz nie gral.Kazala mi nie sprzatac ( bo przeciez raz sie nic nie stanie jak nie bedzie lsnilo) isc do sklepu i kupic barszcz w torebce, pierogi i ciasto.I tak zrobilam, nie sprzatalam wiekszosc kupilam i pierwszy raz postawilam sie dzieciom, ze maja cos ugotowac i przyniesc, bo ja wszystkiego robic nie bede.I tak swieta minely a ja sie nie narobilam, zrozumielam co Kaska chciala mi przekazac i nerwy przeszly. Dotarlo do mnie, ze on musi sie leczyc jesli nie chce aby gral a ja musze zajac sie wlasnym zyciem.Teraz juz ma wiecej czasu dla mnie a najwazniejsze, ze na noc przychodzi :P
Ludzie nie zawsze potrzebują rady.Czasami wszystkiego czego im trzeba to dłoń do trzymania, ucho do słuchania i serce, które ich zrozumie.
Awatar użytkownika
NATALIA45
 
Posty: 2227
Rejestracja: 20 Kwi 2010, 18:26
Miejscowość: dolnyśląsk

Re: Prosze o pomoc

Postprzez Buzz » 11 Paź 2011, 12:35

Agnieszka1234 napisał(a):A przecież wiem, ze nie mam prawa zostawiać córeczki pod opieką kogoś kto w każdej chwili może się napić, więc wychodzi że świadomie narażam własne dziecko na niebezpieczeństwo.
Jasne , jeśli masz świadomość , że Twoja mama pije czynnie i jest możliwość , że napije się podczas opieki nad dziećmi .
Agnieszka1234 napisał(a):wmawiam sobie, ze przecież mama nie wypije podczas opiekowania się dzieckiem

, to poszukaj opiekunki do dzieci.
Agnieszka1234 napisał(a): A jak mam okazję wyjść z domu to nie wychodzę bo pojawiają się wyrzuty sumienia, że przecież ten czas należy się mojej rodzinie a nie mi.

Ty , Agnieszka , a co tej Twojej rodzinie , po Tobie , gdy jesteś nieobecna , nieprzytomna , przemęczona i nie lubiąca takiej siebie? Rozproszona nie będziesz zajmować się dziećmi prawidłowo , niezadbana nie będziesz pociągająca dla męża , ale przede wszystkim nie będziesz lubiła siebie , takiej rozmemłanej więc dalej nici z fajnego życia .....
Bez siebie nie zrobisz nic , więc zadbaj o swoje ciało i psyche i rób , to co robisz , a wszystko będzie dobrze....
Temet nosce. (łac.) , Gnothi seauton. (gr.) , Poznaj samego siebie.— Autor nieznany
myśl zapisana (po grecku) na fasadzie świątyni Apollina w Delfach
Awatar użytkownika
Buzz
 
Posty: 3012
Rejestracja: 23 Lut 2006, 01:10
Miejscowość: pomorskie

Prosze o pomoc

Postprzez KochamHazardziste » 15 Lis 2011, 11:01

Agniszka1234 , przeczytałam całą Twoja historie i nie mogę wyjść z podziwu jak wiele nas łączy. Wszystkie Twoje uczucia, odczucia i reakcje znam z autopsji. Byłam bardzo optymistycznie nastawiona czytając Twoje wypowiedzi i tu nagle czytam post,że po takim czasie znowu zwątpienie. Myślę sobie -już tak daleko zaszła i co ? Dlaczego Ona po tym co przeszła i jak walczyła o siebie i Jego zwątpiła ? Nie wiem czy po tym co przeczytałam czy to się samo urodziło w mojej głowie, że ja coraz bardziej uświadamiam sobie, że nie chcę żyć na takiej bombie zegarowej co to w każdej chwili może wybuchnąć mimo wielkiej miłośći do Niego. Nie wiem czy to chwilowe czy poprostu zaczynam się bać życia z takim człowiekiem. Zapisałam sie na terapie. Pierwsza wizyta za tydzień. Cieszę się , może tam mi wytłumaczą moje rozstrojenie.
Pozdrawiam wtorkowo
KochamHazardziste
 
Posty: 19
Rejestracja: 09 Lis 2011, 17:05

Prosze o pomoc

Postprzez Agnieszka1234 » 15 Lis 2011, 12:52

Bardzo się cieszę, że się zdecydowałaś na terapię. Życie z leczącym się hazardzistą to można powiedzieć "życie na kredyt". Ale mam tego świadomość i godzę się na to.
Co do mnie...
Kilka dni temu dopadł mnie kolejny jak to nazywam "spadek formy" :)
Drażniło mnie dosłownie wszystko i wszyscy. Z tym, że tym razem siadłam na tyłku i na spokojnie zastanowiłam się nad przyczyną. Bo to nie jest tak, że ten świat jest zły a ja taka super, tylko coś tkwi we mnie, że tak czuję. Zrobiłam sobie taki mały bilans tego na jakim jestem etapie, jak wygląda moje życie i czy mam powody do tego żeby się denerwować.No i okazało się, że nie. Ta moja racjonalizacja pomogła i dobre samopoczucie wróciło :)
Doszłam do wniosku, że zgadzam się z Asią.
asia napisał(a): Dla mnie to kawałek , który zostawiasz sobie celem zamartwiania się. Bo tak naprawdę sama widzisz, że nic złego się nie dzieje; dzieci zdrowe, Ty dbasz o siebie, mąż się leczy – więc coś trzeba sobie znaleźć. Ot tak, zwyczajnie co by nie czuć się za dobrze. Tak jakbyś nie dawała sobie prawa do szczęścia. DDA bardzo się kłania...

Rzeczywiście tak mam, że jak nie ma problemu to często na siłę szukam czegoś do czego mogę się przyczepić byleby bolało. Potrafię z niczego zrobić aferę i skupiać się na jakimś mało znaczącym epizodzie i się umartwiać. Bo to uczucie przecież doskonale znam. A spokój to przecież coś nowego do czego dopiero się przyzwyczajam. Wczoraj właśnie ten temat poruszyłam na terapii indywidualnej. Kolejna rzecz do przepracowania :).
Chcę jeszcze napisać o wczorajszym dniu: zadzwoniła moja teściowa z prośbą do męża, czy mogłaby przysłać pieniądze, a on kupiłby komputer dla siostry (używany). Dowiedziałam się o tym od męża. Powiedział, ze się zgodził, ale pod warunkiem, ze pieniądze mama prześle na moje konto. A ja? Powiedziałam tylko, że skoro uważa że Mu to nie zaszkodzi to nie mam nic przeciwko temu. Zauważyłam, że mnie to nie zdenerwowało (jedynie zdziwiło) i co ważniejsze że nie miałam do męża pretensji że "odważył się" ;) sam zdecydować. Mała rzecz a cieszy.
Agnieszka1234
 
Posty: 3272
Rejestracja: 19 Lut 2011, 12:38

Prosze o pomoc

Postprzez anagram » 15 Lis 2011, 13:05

Agnieszka1234 napisał(a):Życie z leczącym się hazardzistą to można powiedzieć "życie na kredyt". Ale mam tego świadomość i godzę się na to.

To bardzo niebezpieczna antyutopia... Prędzej , czy później , może przyjść jakiś " bank " i upomnieć się o zwrot " długu ". Nie mówiąc o odsetkach . Życie ze świadomością zagrożenia to nie życie na kredyt , a inwestycja... w Siebie i w Nas...
NOLI ME TANGERE...Z JEDNYM , JEDYNYM WYJĄTKIEM ...
anagram
 
Posty: 3019
Rejestracja: 21 Lis 2008, 13:04

PoprzedniaNastępna

Wróć do Poszukuję pomocy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 4 gości