Jak i czy kontrolować finanse osoby uzależnionej

Moderator: kaśka

Jak i czy kontrolować finanse osoby uzależnionej

Postprzez Starszy_Brat » 20 Lut 2011, 15:26

Witam,
Jestem starszym bratem uzależnionego ... Sytuacja została "nazwana" na początku grudnia 2010 - ktoś ze znajomych brata wygadał się przy rodzicach przychodząc oczywiście po pieniądze. Nie mieszkam z rodzicami i bratem od około 6 lat, więc nie wiedziałem dokładnie o co chodzi (zresztą b. dobrze się kamuflował). Młody grał wcześniej chyba w STSy i inne zakłądy bukmacherskie odkąd skończył 18 lat (teraz ma 25). W domu ginęły pieniądze, roztargniony ojciec sam nie wiedział czy gdzieś je "zapodział", a my nawet broniliśmy brata, że to niemożliwe. Potem znikały pieniądze z kont rodziców - wypłaty w nocy po 200 zł. Bił się w piersi, że to niemożliwe, a po przedstawieniu bilingów, mówił że to na imprezę. Potem zaczęli sąsiedzi i znajomi rodziców delikatnie zwracać uwagę, że temu brat zalega 50 tamtemu 100 ... Następnie matce zginęła biżuteria, o wartości "rynkowej" nieznacznej, ale mama miała do niej wielki sentyment - były to pamiątki po jej babci, pierścionki, kolczyki, które ojciec prezentował np. z okazji narodzin brata ... Potem inne rzeczy - ojca. Podejrzewaliśmy jakieś cięższe uzależnienie narkotykowe, na pewno pali marihuanę. Testy i w sumie zachowanie, nie wykazywały jakichś barbituranów czy innych (jestem służba zdrowia). Sam pożyczałem mu kilkakrotnie po pareset zł, w sumie kilka tys ... W grudniu zaczął terapię - kontrakt 10 spotkań, które nie wiem ile dały - miał wejść w grupę i na razie ma to gdzieś. Pracuje i ma całkiem dobrą pracę - lekką i wystarczy tylko odbębnić parę godzin i wpada całkiem sporo. Od lipca były cyrki z tą pracą - znikał gdzieś, nie odbierał telefonów (30 połączeń) - potem załatwianie zwolnień do pracy - przez to rozwalił mi urlop. Podobna sytuacja w sierpniu, wrześniu, listopadzie i styczniu. Dziesiątki rozmów ze mną, że go wywalą, a ma wykształcenie średnie i tak dobrej pracy nie znajdzie. Gdy problem został nazwany w grudniu okazało się, że ma kilkadziesiąt tysięcy długów - bank (i), skoki, minutki, "koledzy", może mafia ... W styczniu - już w trakcie terapii (ośrodek prywatny niestacjonarny) - puścił w ciągu kilku dni po wypłacie parę tysi - i standardowo - nie odbierał telefonu przez parę dni, a ja czułem to, że coś jest nie tak. Nie spłacił nikomu praktycznie nic. Nakłamał mi że całą kasę wydał na czynsz, opłaty żarcie. Znajoma brata powiedziała, że w 2gim tygodniu nic już nie miał. W lutym podobnie - 1 dnia miesiąca - kontakt się urwał do 7 lutego. Żadnych odpowiedzi, telefon milczy. W końcu pojechałem do niego i mało mu nie strzeliłem w mordę. Wystraszony, wychudzony, blady, znowu słuchał moich monologów, choć rzygać mi się już chciało, ale oczywiście było mi go żal ... Wziął się za jakąś robotę dorywczą i zarobił parę stówek dodatkowo - może starczy do końca miesiąca. Zabrałem mu te pieniądze, zostawiając na weekend parę groszy. Wczoraj prosił mnie o stówę, że niby komuś wisi, ale temu komuś wisiał w piątek - kręcenie ...

Taka historia ... Ja czuję się współuzależniony ... Myślę o nim, jak mu pomóc ... Potem to olewam, jak on wytnie numer, potem znowu chcę mu pomóc (BŁĘDNE KOŁO) ... W grudniu w Wigilię, wylądowałem na ostrym dyżurze z podejrzeniem wyrostka - spędziliśmy pierwszy raz Wigilię bez niego ... Chyba tym się przejąłem ... Moja żona i córeczka cierpią na tym strasznie - jestem nieobecny, zdołowany, albo wręcz opryskliwy ... Wczoraj wszedłem na to forum i zobaczyłem jaki dramat przeżywamy jako rodziny (a niektórzy 10 x bardziej). Rodzice nie mają siły, ochoty (?) i ew. pomoc bratu jest na mojej głowie. Choć oni spieprzyli proces wychowawczy (prezenciki, pieniążki). Ja przynajmniej w dupę parę razy dostałem ...

W kwestii leczenia - ma namiary na lecznice publiczne i nie będziemy naciskać, jak zalecają psycholodzy. Moje pytanie i prośba dotyczy pomocy w zakresie finansów. Nie zamierzam mu pomagać ze spłatą długów, natomiast jeśli (jeszcze) ma dobrą pracę - jak tu zadziałać? Myślałem o tym, żeby kasa szła na jakieś inne konto do którego ja mam dostęp i ja mu wydzielam ile może wypłacić - głównie na długi. Ale z drugiej strony jaką mam pewność, że nie podstawi kumpla, któremu niby wisi np. 1000 żeby mu oddać? Nie chcę też partycypować w bezpośrednim kontakcie z osobami, którym wisi pieniądze. Wiem też, że tego typu pomoc może na nic się przydać, bo zaangażuję się jeszcze bardziej, a on i tak może mnie przekręcić, ale nie chcę, żeby znowu kilka tysi poszło w ciągu kilku dni do p...lonego migającego pudełeczka ...

Proszę pomóżcie ....
Z góry dzięki
Plus i minus to jedyne co widzę,
Plus i minus to jedyne co słyszę,
Plus i minus to jedyne czym żyje,
Ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem !

Magik
Starszy_Brat
 
Posty: 14
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:27

Postprzez Marek z 3miasta » 20 Lut 2011, 19:14

Witaj Starszy Bracie :-)
Napisałem do Ciebie dlugiego posta ale wykasowalem go. Nic innego nie napiszę ponad mto, co możesz wyczytać w setkach postów wcześniej tu napisanych.
Nie ma innej drogi jak dać uzależnionemu od hazardu ponosić konsekwencje grania. Albo osiągnie dno sam i wtedy, jeżeli zechce zmieniać się, to możecie (Ty i rodzice) wesprzeć go w zdrowieniu (ale nie przez placenie jego długów!)
albo
bedziecie dalej dawali mu pieniądze na grę, placili jego dlugi, utrzymywali go, ubierali a w zamian za to znajdziecie się z nim razem na dnie.

Straci pracę? To straci. Będzie miał połamane ręce, bo nie odda pożyczki z lichwiarskim procentem? To bedzie. Bedzie głodny? To pójdzie do schroniska dla bezdomnych i dostanie talerz zupy a jak nie będzie mial gdzie spać, to także tam znajdzie miejsce do spania.
Czytaj forum, czytaj forum, czytaj forum. Tu są opisane historie życia wielu. To konkrety - przestań łudzić się, że Twój brat "sam z siebie" przestanie grać i będzie "grzecznym i poukladanym". Łudzisz się tylko.
Prawo Katza
Ludzie i narody będą działać ra­cjonalnie, kiedy wyczerpią wszystkie inne możliwości.
Awatar użytkownika
Marek z 3miasta
 
Posty: 4779
Rejestracja: 01 Lis 2006, 13:41
Miejscowość: Gdańsk

Postprzez Starszy_Brat » 20 Lut 2011, 20:39

Dziękuję Ci Marku za odpowiedź ...
Doszedłem do wniosku (choć nie wiem na jak długo), że spróbuję przynajmniej zblokować mu tą kasę na jakiś czas. Jeśli nie wypali - oleję ten temat, niech przegrywa całą pensję od razu, najlepiej tego samego dnia ...

Dużo ludzi mówi mi: "niech się stoczy". OK, ale przyjmując hollywoodzki szczęśliwy koniec - po miesiącach, latach tułaczki w chłodzie i głodzie, przejrzy na oczy i wyleczy się. A co jeśli scenariusz będzie inny? Np. zakopany żywcem gdzieś w lesie, samobójstwo, czy w więzieniu zrobią mu jesień średniowiecza z wiadomo czego ...? Jest teraz taki "point of no return", może jestem zbyt naiwny, ale chciałbym go jakoś uratować ... :sad:
Plus i minus to jedyne co widzę,
Plus i minus to jedyne co słyszę,
Plus i minus to jedyne czym żyje,
Ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem !

Magik
Starszy_Brat
 
Posty: 14
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:27

Postprzez Marek z 3miasta » 20 Lut 2011, 22:21

Starszy_Brat napisał(a):ale chciałbym go jakoś uratować ... :sad:
Tak, serce boli, jak ktoś bliski jest tak ślepy i głuchy, że nie widzi, że niszczy wszystko, wszystkich i dąży do zatracenia ... ale nie ma innego sposobu na hazardzistę, jak danie mu poczuć JEGO (przecież nie Twoje - Ty chcesz 'ulżyć' bratu i jego konsekwencje chcesz za niego ponosić, no cześć, ale jednak 'za niego') konsekwencje.
Usłyszałem kiedyś od bardzo (!) kompetentnej osoby, że jeżeli narkoman jest także hazardzistą, to ostatnie pieniądze wyda na hazard a nie na kupienie 'działki'... a wie doskonale, co to głód narkotykowy ...
Dla mnie to prawda, bylem czynnym hazardzistą i takie stwierdzenie nie budzi we mnie najmniejszych wątpliwości. Hazardzista w ciągu gry jest baaaardzo odporny na wiedzę, prośby, groźby. Potrzeba na prawdę silnego sygnału, bodźca, aby przebił sie przez tą olbrzymia i bardzo odporną skorupę, którą wytwarzają w nim mechanizmy uzależnienia. Innej drogi (sposobu) nie ma, przynajmniej jako hazardzista, nie doswiadczylem innego przebicia się realu poprzez moja skorupę ...
Prawo Katza
Ludzie i narody będą działać ra­cjonalnie, kiedy wyczerpią wszystkie inne możliwości.
Awatar użytkownika
Marek z 3miasta
 
Posty: 4779
Rejestracja: 01 Lis 2006, 13:41
Miejscowość: Gdańsk

Postprzez Starszy_Brat » 20 Lut 2011, 22:25

Czyli lepiej go zostawić? Niech sam działa?
Plus i minus to jedyne co widzę,
Plus i minus to jedyne co słyszę,
Plus i minus to jedyne czym żyje,
Ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem !

Magik
Starszy_Brat
 
Posty: 14
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:27

Postprzez asia » 20 Lut 2011, 22:38

A uchronisz go od wszystkiego? Nie.
Myślę, że możesz pomyśleć o skierowaniu go na przymusowe leczenie.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7071
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Postprzez marta79 » 20 Lut 2011, 22:40

asia napisał(a):Myślę, że możesz pomyśleć o skierowaniu go na przymusowe leczenie.

A czy to jest możliwe w przypadku hazardzisty :?:
"Ze wszystkich części ciała najbardziej trzeba czuwać nad palcem wskazującym..." Josif Brodski
Awatar użytkownika
marta79
 
Posty: 1040
Rejestracja: 26 Lis 2010, 12:12
Miejscowość: łódzkie

Postprzez anagram » 20 Lut 2011, 22:43

Starszy_Brat napisał(a):Moja żona i córeczka cierpią na tym strasznie
Tu masz odpowiedź...
NOLI ME TANGERE...Z JEDNYM , JEDYNYM WYJĄTKIEM ...
anagram
 
Posty: 3019
Rejestracja: 21 Lis 2008, 13:04

Postprzez asia » 20 Lut 2011, 22:46

Tak, jest to możliwe.
I przyjrzyj się temu, co zacytował Anagram. To ważne..
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7071
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Postprzez Starszy_Brat » 20 Lut 2011, 23:15

Asiu - a co z długami? Myślałem, żeby wysłać go na leczenie stacjonarne, ale kto będzie spłacał zaległości ... Rok pracy + jakaś dorywcza w weekend i długi spłacone ...
Plus i minus to jedyne co widzę,
Plus i minus to jedyne co słyszę,
Plus i minus to jedyne czym żyje,
Ostrzeżenie przed niebezpieczeństwem !

Magik
Starszy_Brat
 
Posty: 14
Rejestracja: 19 Lut 2011, 20:27

Postprzez asia » 20 Lut 2011, 23:22

Nikt nie będzie spłacać. Spłaci później.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7071
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Postprzez anagram » 20 Lut 2011, 23:29

Starszy_Brat napisał(a):Rok pracy + jakaś dorywcza w weekend i długi spłacone ...
A kto opłaci tą armię , która będzie musiała go pilnować przez 24 h na dobę , przez ten cały rok ? A kto wynagrodzi to Tobie i - przede wszystkim- Twojej żonie i córeczce ? Pieniądze to nie wszystko...
NOLI ME TANGERE...Z JEDNYM , JEDYNYM WYJĄTKIEM ...
anagram
 
Posty: 3019
Rejestracja: 21 Lis 2008, 13:04

Postprzez danio » 21 Lut 2011, 00:17

Myślę, że możesz pomyśleć o skierowaniu go na przymusowe leczenie.
Obawiam sie ze jak sam nie zatrybi to przymusowe nic nie da. Na poczatek zaproponowalbym to forum - mi dalo duzo. A noz widelec jemu pomoze.
Zanim nauczysz się biec, musisz nauczyć się chodzić.
danio
 
Posty: 95
Rejestracja: 11 Gru 2010, 18:43

Postprzez kaśka » 21 Lut 2011, 08:58

starszy bracie, spojrzałam w jakim dziale umieściłeś swojego posta: współuzależnienie. Pewnie dlatego, że gdzie indziej "nie pasował" ale tak naprawdę to dlatego, że JESTEŚ współuzależniony. Bardzo chcesz uratować brata, nawet kosztem swojej rodziny. A może tobie też potrzebna jest terapia? Może po to, zebyć pozwolił mu poczuć konsekwencje hazardu BEZ wyrzutów sumienia? Może po to, zeby resztę życia przeżyć bez szarpania i nerwów?
Jeśli nie potrafisz pozostawić go samemu sobie - on drogę zna, wie, gdzie znaleźć prawdziwą pomoc - to zastanów się nad tym. Nie nad "techniką" pomocy bratu, tylko nad tym, dlaczego czujesz taki przymus, żeby pomagać. I naprawdę zastanów sie, co bedzie dalej z twoją rodziną, one - żona i córka - chcą cię całego a nie tę trochę, która zostaje po walce o brata.

Pozdrawiam, Kaśka
kaśka
 
Posty: 1358
Rejestracja: 16 Lis 2005, 20:53
Miejscowość: Szczecin

Postprzez zbysob » 21 Lut 2011, 12:15

Jestes "sluzba zdrowia" wiec wiesz rowniez ze czasem nie mozna komus pomoc. Zeby zdiagnozowac chorobe potzrebne sa najczesciej WSZYSTKIE objawy. Ty starasz sie kilka z nich usunac zamaskowac bo pacjent moze umrzec. Moze. Chazard to choroba smiertelna i dlatego rodzina najczesciej przeszkadza a nie pomaga. Syn Kotanskiego byl narkomanem. Byl. Ojciec nie potrafil mu pomoc. Czasem nietety zamiast Hollywoodzkiego zakonczenia jest tylko napis THE END i smutek w sercu.
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12304
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Następna

Wróć do Poszukuję pomocy

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości

cron