Mój syn..

Moderator: kaśka

Mój syn..

Postprzez iwa777 » 26 Paź 2020, 13:08

Witam wszystkich na forum. Jestem matką 20-letniego hazardzisty. Jest mi bardzo ciężko bo poczuwam się do winy, ze przyłożyłam rekę do jego grania. Grałam też. To mąż pokazał nam, że można obstawiać mecze przez internet. Tylko z tym, że ja już dawno to rzuciłam, a on grał/gra dalej. Pierwszy raz gdy wyszło na jaw ile nam ukradł i przegrał było szokiem. On obiecywał, my uwierzyliśmy. Po jakimś roku, okazało się, że długi znowu ma. Takie interesy robił, że od jednego kolegi pożyczał np. 100zł a oddawał 150zł pożyczając od innego. Długów narosło, spłaciliśmy, bo czuliśmy sie winni. Zaczął terapię, cześć długów spłacił, pracując w wakacje. Resztę ma spłacić nam jak skończy studia. I był niby spokój. Terapie zakończył pewnie on, a nie terapeutka jak powiedział nam. Poinformowałam kogo mogłam zeby nikt mu pieniędzy nie pożyczał. Ja widzę po jego zachowaniu, że coś się dzieje. Robi się nerwowy, obwinia mnie za wszystko. Łapie nóż i starszy, ze sobie coś zrobi. To mnie przerasta.

Przez granie też słabo poszła mu matura. Nie dostał się na studia tam ,gdzie chciał. Zaczepił się na inny kierunek studiów, a za rok chce powtórzyć maturę i spróbować dostać się tam, gdzie sobie wybrał.

Poszłam na terapie, byłam na kilku spotkaniach, żeby dowiedzieć się jak mam z nim postępować. Pani owszem, zemną rozmawiała, ale to ja więcej mówiłam. Mąż po pierwszym razie, chciał go wyrzucić z domu, ja go powstrzymałam. Terapeutka też była zdziwiona czemu chciał wyrzucić? Sama już nie wiem co robić? Jestem mało konsekwentna. Najlepiej wysłałabym go do ośrodka zamkniętego, ale czy to coś da?
Już nawet, nie wiem jak z nim rozmawiać?

Przepraszam, za ten chaos.
iwa777
 
Posty: 2
Rejestracja: 16 Maj 2019, 10:20

Mój syn..

Postprzez zbysob » 27 Paź 2020, 07:05

Iwa nie jesteście winni jego uzależnieniu - o ile to jest uzależnienie. Rodzice pokazują dzieciom różne kawałki życia i np uczą dzieci jeść. Ale gdy dziecko zaczyna jeść kompulsywnie to na pewno nie jest to wina rodziców. Można się zastanowić co spowodowało uzależnienie, bo nie bierze się ono z powietrza , ale na ogół jest to splot wielu czynników i trudno pokazać jeden który o tym zadecydował.
W stosunku do syna oboje z mężem powinniście zachować wspólny front - jednolite i spójne konsekwentne działania. ŻADNYCH spłat pożyczek czy jego kredytów. Wyjaśnić synowi że nie będziecie tego robić i potem niezależnie od sytuacji wytrwać w tym postanowieniu. Wiem że wszystkie tego typu działania w stosunku do własnego dziecka są w sprzeczności z tym co czujesz ale niestety nie ma innej drogi. Osoba uzależniona zawsze potrafi wykorzystać każdą "słabość" najbliższych i tylko twarde i jasne zasady mogą zadziałać. Tylko konsekwencje gry zarówno materialne jak i osadzone w innych sferach potrafią pokazać osobie uzależnionej że ma z czymś problem. Syn niestety musi sam chcieć coś z tym zrobić. Na razie to pogadaliście , postraszyliście a on sobie dalej gra bo nie zabolało. To trudne ale możliwe. Pokaż synowi forum, informuj o tym co myślisz i czujesz , określ jasne granice. Takie które jesteś w stanie zrealizować. A potem konsekwentnie realizuj. Co konkretnie robić zależy od Waszej sytuacji i Waszych możliwości.
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12624
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Mój syn..

Postprzez iwa777 » 27 Paź 2020, 08:05

Dziękuję zbysob, obawiałam się, że nikt mi tu nie odpowie. Ja już od jakiegoś czasu czytam to forum. Synowi też już jakiś czas temu o nim mówiłam. Niby mówi, że tu zajrzy i poczyta, ale chyba się boi, ze dowie się jak wygląda prawda z hazardem.
On Nas nie obwinia za to, że zaczął grać. Powiedział, że prędzej czy później sam by trafił na zakłady bukmacherskie. Bardzo dużo rozmawiamy, ale nie lubi wracać do tematów z tym związanych. Najgorsze, co mnie przeraża to, to, że straszy mnie i swoją dziewczynę samobójstwem. Ja ostatnio w nerwach powiedziałam, że jak ma coś zrobić to niech zrobi, a nie uprzedza wszystkich, że ze sobą skończy. Okropne, wiem, ale nie mogę patrzeć, jak się niszczy.

Mam nadzieję, że tym razem uda mi się być konsekwentną. Muszę.
iwa777
 
Posty: 2
Rejestracja: 16 Maj 2019, 10:20

Re: Mój syn..

Postprzez chłop ze wsi » 27 Paź 2020, 22:47

iwa777 napisał(a): Terapeutka też była zdziwiona czemu chciał wyrzucić?

Jeśli była zdziwiona to zmień terapeutkę.
Ja jestem ojcem syna hazardzisty i terapeuta z którym rozmawiałem powiedział- dorosły ? Wywalić z domu niech sobie radzi. Doszło do tego trochę później a syn faktycznie jakoś żyje. Czy tak jakby chciał ? Nie wiem. Czyt tak jakbym ja chciał? Nie.
Ale co mogę zrobić ?
Warunki są postawione. Możliwe do realizacji .Kwestia decyzji. Boli ale cóż.
Powodzenia.
chłop ze wsi
 
Posty: 597
Rejestracja: 26 Cze 2014, 18:04

Mój syn..

Postprzez zbysob » 28 Paź 2020, 08:11

Iwa mówiąc z grubsza to z uzależnieniem jest tak, że osoba uzależniona broni się przed przyjęciem tego faktu do świadomości. Minimalizowanie negatywnych skutków uzależnienia przez osoby bliskie , pomoc w utrzymaniu i spłacie długów w przypadku hazardu, to nie jest pomoc tylko pielęgnowanie tego nałogu. I nie chodzi o obarczanie winą za niewłaściwe działania tylko o pokazanie tego, że to szkodzi. Większość działań pomagających jest równie niekomfortowa dla uzależnionego jak i dla jego bliskich. Serce podpowiada rozwiązania ochronne, rozum zaś te przeciwne, powodujące ból i usuwające strefę komfortu dziecku czy innej osobie bliskiej. Dlatego najbliższym tak trudno jest w sposób właściwy pomagać osobie uzależnionej. Bo to wbrew instynktom i to tym podstawowym. Ale inaczej się nie da. Każda słabość zostanie wykorzystana i będzie szkodzić. Człowiek uzależniony musi w którymś momencie chcieć aby coś się zmieniło. Życie musi odpowiednio zaboleć. I niestety każdy ma ten punkt bólu w innym miejscu.
Bądź konsekwentna i wytrwała. Inaczej się nie da. No i szukaj pomocy dla siebie bo te działania wymagają wsparcia.
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12624
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Mój syn..

Postprzez Sowa » 30 Paź 2020, 01:44

iwa777 napisał(a):Najlepiej wysłałabym go do ośrodka zamkniętego, ale czy to coś da?
Już nawet, nie wiem jak z nim rozmawiać?

Iwa, ja jestem hazardzistką, ale mam syna wchodzącego w dorosłe życie i wiem, że to trudne, ale wg mnie najlepsze byłoby wyprowadzenie go z domu i pozwolenie, żeby dorósł, poczuł konsekwencje swojego postępowania. Dom rodzinny to jednak parasol ochronny. Zapewne nie martwi się o rachunki, jedzenie, pranie itp. A to wszystko uczy odpowiedzialności i zmienia perspektywę.
Wysyłanie do ośrodka, gdy on sam się do tego nie pali, raczej nie przyniesie oczekiwanego skutku. Jak rozmawiać? mówić prawdę bez ogródek, ale mówić też o swoich odczuciach, jak Ciebie boli jego zachowanie. Pamiętam, jak jeden z młodych chłopaków opowiadał, że gdy już naprawdę miał dosyć gry, gdy groziło mu więzienie i myślał o samobójstwie, to właśnie do matki zwrócił się o pomoc, bo ona zapewniała, że mu pomoże. Postąpiłabym podobnie. Zapewniłabym, że może liczyć na moją pomoc, gdy tylko będzie chciał się leczyć i czekała, aż przyjdzie ten moment. Oczywiście żadnej pomocy finansowej. Wiem po sobie, że jeśli sam nie dojrzeje do leczenia, niewiele możesz dla niego zrobić. Pomyśl o pomocy dla siebie, jak przetrwać ten czas, bo lekko raczej nie będzie :-(
za zgodność z oryginałem
Awatar użytkownika
Sowa
 
Posty: 4636
Rejestracja: 07 Lut 2007, 20:10
Miejscowość: polska


Wróć do Mój bliski jest hazardzistą

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 3 gości