Moja przygoda...

Moderatorzy: anwaz, admin

Moja przygoda...

Postprzez Sloan » 19 Sty 2015, 23:05

Witam mam 22 lata, moja przygoda z hazardem rozpoczęła się jakieś 7-8 lat temu, konkretniej chodzi o obstawianie wydarzeń sportowych przez internet, do ruletek automatów itp jakoś mnie nigdy specjalnie nie ciągnęło, choć pare razy próbowałem ale to mnie nie zbyt pociąga. Uwielbiam natomiast obstawiać wyniki meczy. Sam nie wiem czego szukam na tym forum, rady ? być może. Do studiów moje życie płynęło dosyć poprawnie, dobrze zdana matura, nie złe wyniki w sporcie, bukmacherka gdzieś się tam pojawiała, ale nie stanowiła jakiejś bardzo ważnej części w moim życiu choć była obecna i przegrywałem nie wielkie stosunkowo kwoty, choć dla osoby nie pracującej i na utrzymaniu rodziców nie były to znowu pieniądze bardzo małe. Moje bukmacherskie marzenia wcale jednak nie gasły wraz z przegrywaniem kolejnych pieniędzy, cały czas gdzieś w głowie mi siedziało, że to coś dla mnie, że się na tym znam. Ze studiów nic nie wyszło, choć rozpocząłem 2 kierunki, które wydawało się że mnie interesowały, zbyt długo to moje studiowanie nie trwało, chyba poprostu nie odnalazłem się w nowym środowisku. Był gdzieś marzec, kwiecien, wróciłem do swojej rodzinnej miejscowości, znalazłem pracę, pojawiły się większe jak na mnie pieniądze, i gdzieś tam w głowie siedziałą myśl, żeby zacząć grać na "poważnie", tak też się stało, kilkumiesięczny zarobek "zainwestowałem" w bukmacherke, Od tego momentu minęły już prawie 3 lata więc dokładnie nie pamiętam, ale na początku cos tam wygrywałem, może nawet 2-3 razy powiększyłem swój początkowy budżet, ale prędzej czy później i tak wszystko przegrywałem, tak jak w poprzednich latach, tyle że teraz kilkanaście razy tyle. Przez te 2-3 lata podobny schemat kilka miesięcy przerwy od obstawiania, kolejna próba - jest dobrze, przecież się na tym znam, wygrywam, wydaje mi się że to to co w życiu naprawdę lubie robić czuje szczęście ? satysfakcje ? ten stan trwa różnie czasami kilka dni, nieraz nawet pare miesięcy, ale prędzej czy póżniej przegrywam wszystko, zwykle dużo szybciej niż na to "wypracowałem", ponownie kilka miesięcy przerwy, praca, ale przychodzi dzień w którym znowu próbóję, wpłacam, wygrywam, wygrywam, następnie tracę wszystko. Po drodze 2 próba studiowania ponownie nie udana, znowu jakoś nie potrafiłem się przystosować do nowego otoczenia, wracam do rodzinnej miejscowości, cały czas jestem na utrzymaniu rodziców, w wieku 22 lat już tak łaskawie na mnie nie patrzą jak przed 3 laty gdy byłem świeżo po maturze i zrezygnowałem ze studiów, no ale wsystko wraca do normy wracam do starej pracy, pracuję 2 miesiące, wpłacam pieniadze do bukmachera, w 3 tygodnie mnożę budżet razy 5, w kolejnym tygodniu przegrywam wszystko, jest 19 styczeń na szczeście jutro wypłata, będzie sie można odegrać, choć właściwie jestem pewien że wszystko prędzej czy później i tak przegram.

Nie wiem co mam robić, z tą sytuacją jestem zupełnie sam, niby mam kolegów, przyjaciół, rodzinę, ale nikt o moim obstawianiu prawie nic nie wie, nikomu o tym nie mówię, nikt nic nie zauważa, mimo że przez kilka lat obstawianie to spora część mojego życie.

Żyję jakby w dwóch światach, tym prawdziwym i drugim - światem moich wspomnień, marzeń, planów i obstawiania.

Podsumowując, jakieś 2 lata pracy przegrałem, na zakłądach, nie mam długów, mam pracę, jestem na utrzymaniu rodziców, dodatkowo babcia którą sie zajmuję mnie wspiera, ale nic nie jest w porządku, czuję że coś straciłem i nie wiem czy chodzi o pieniądze (podobno szczęścia nie dają, choć sporo można by było za to dobrego zrobić), na pewno straciłem wiele chwil które mogłem spędzić z rodziną, kolegami, a wolałem na obstawianiu i śledzeniu wyników, ale czy to chwile stracone, przecież chyba to lubie, uwielbiam to oczekiwanie, napiecie, choć zawsze kończy się to wielkim rozczarowaniem.

Wydaje mi się że potrzebuję rady, ale chyba przedewszystkim napisałem, ponieważ chciałem to z siebie wyrzucić, bo najbliższym nie mam odwagi o tym wszystkim powiedzieć.

Pozdrawiam

Łukasz
Sloan
 
Posty: 45
Rejestracja: 17 Kwi 2014, 11:34

Moja przygoda...

Postprzez asia » 19 Sty 2015, 23:31

Sloan napisał(a):Wydaje mi się że potrzebuję rady

A jakiej ?

Witaj na forum Sloan.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7067
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Moja przygoda...

Postprzez Marek AH » 20 Sty 2015, 11:43

Witaj na forum.
''Ponieważ rzecz wydaje mi się być trudna dla ciebie, nie myśl,
że jest niemożliwa do spełnienia dla kogoś innego. A jeżeli
cokolwiek jest możliwe dla kogoś innego, wiedz, że ty również
jesteś do tego zdolny''.
(Marek Aureliusz)
Awatar użytkownika
Marek AH
 
Posty: 101
Rejestracja: 24 Paź 2013, 10:43

Moja przygoda...

Postprzez kiedyskiedys » 20 Sty 2015, 17:56

Sloan napisał(a):Podsumowując, jakieś 2 lata pracy przegrałem, na zakłądach, nie mam długów, mam pracę, jestem na utrzymaniu rodziców, dodatkowo babcia którą sie zajmuję mnie wspiera, ale nic nie jest w porządku, czuję że coś straciłem i nie wiem czy chodzi o pieniądze (podobno szczęścia nie dają, choć sporo można by było za to dobrego zrobić), na pewno straciłem wiele chwil które mogłem spędzić z rodziną, kolegami, a wolałem na obstawianiu i śledzeniu wyników, ale czy to chwile stracone, przecież chyba to lubie, uwielbiam to oczekiwanie, napiecie, choć zawsze kończy się to wielkim rozczarowaniem.

Tez to czulem. Hazard traktowalem jako rozrywke. Stracone pieniadze i czas, no ale przeciez ''inwestorzy'' - tak siebie wtedy nazywalem (gralem na gieldzie) tez traca gotowke i w zasiegu wzroku jest wielka wygrana. Musi tylko odbic! Tak odbijalo, ze za 5 lat kradlem by zdobyc kase na granie.
Hazard zniewala w kazdej dziedzinie zycia. Nie jest to normalne funkcjonowanie jak nie moge porozmawiac z drugim czlowiekiem gapiac sie na komorke i sprawdzajac notowania lub jadac samochodem i stwrzajac zagrozenie. Przez pewien czas hazard zabierał mi tylko pieniadze, potem powoli wolnosc choc wahalem sie jak ty - przeciez to LUBIE!. Nawet mialem wizje , ze jak mnie wywala z arbajtu to bede inwestowal na gieldzie :lol: Co dostalem przez uprawianie hazardu, a raczej co mi zostalo zabrane? To cos wiecej niz pieniadze
-szacunek do samego siebie
-uwiazanie
-nerwy
-nieprzespane noce
-grozba wiezienia

Tez kiedys nie chcialem przestac grac , a widzialem juz powoli wyplywajace gowienko. Paplalem sie sporo czasu. Az sie tak zanurzylem, ze naprawde zapragnalem zaprzestania grania. Nie czczej gadki czy mozgowych mysli "bym przestal,ale..." . Nie mialem juz zadnej karty przetargowej, zadnego ALE...chodzilo o moje zycie.

Dzieki.
Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku - John Betjeman
Awatar użytkownika
kiedyskiedys
 
Posty: 2254
Rejestracja: 25 Maj 2009, 10:39

Moja przygoda...

Postprzez Sloan » 20 Sty 2015, 21:28

asia napisał(a):A jakiej ?

Witaj na forum Sloan.


Czy raz na zawsze przestać grać ?

Od wszystkiego związanego z obstawianiem, na pewno się nie odetnę, ponieważ sport to moja największa pasja, lubie przeglądać wyniki, być na bieżąco z newsami sportowymi, emocjonować się rywalizacją przed tv, ale nie tylko przed tv, ponieważ sam uprawiam kilka sportów i ogólnie rzecz biorąc od dziecka uwielbiam rywalizację.

Z jednej strony chciałbym o wszystkim powiedzieć najbliższym, ale boję się ich reakcji, spodziewam się że nie będą w stanie tego pojąć i mnie zrozumieć, a dołączając do tego mój tok myślenia to pewnie nic by to nie dało a tylko by pogorszyło moje relacje z otoczeniem.

Dziękuję za odpowiedzi i powitanie ;)
Sloan
 
Posty: 45
Rejestracja: 17 Kwi 2014, 11:34

Moja przygoda...

Postprzez jaro » 20 Sty 2015, 21:36

Chcesz rady, czy przestać grać? Na pewno? A jesteś gotowy ją przyjąć ?(bo kolejny akapit temu zaprzecza).
Witaj na forum
jaro
 
Posty: 4617
Rejestracja: 21 Kwi 2008, 19:38

Moja przygoda...

Postprzez Sloan » 20 Sty 2015, 21:44

jaro napisał(a):Chcesz rady, czy przestać grać? Na pewno? A jesteś gotowy ją przyjąć ?(bo kolejny akapit temu zaprzecza).
Witaj na forum


Tak, myślę że jestem gotowy ją przyjąć.
Sloan
 
Posty: 45
Rejestracja: 17 Kwi 2014, 11:34

Moja przygoda...

Postprzez jaro » 20 Sty 2015, 21:50

Ok.
Nie jestem wielkim zwolennikiem "diagnozy" w taki sposób,
Ale wiele z tego co piszesz wskazuje, ze jesteś uzależniony. A na pewno gra zabiera ci spokój. I wiele więcej.
A skoro tak to punktem wyjścia do zmian i zdrowienia jest zaprzestanie grania i utrzymanie tej abstynencji. Tak na początek.
Niestety jest warunek rownież tego początku. Abstynencja to m.in. odcięcie sie od tzw. wyzwalaczy. A takimi jest wsyStko co opisałeś właśnie w 2 akapicie przedostatniej wypowiedzi. Jesteś gotowy, żeby z tego zrezygnować? W zamian mozna dostać tak dużo, ze trudno sobie wyobrazic na takim etapie zycia
jaro
 
Posty: 4617
Rejestracja: 21 Kwi 2008, 19:38

Moja przygoda...

Postprzez Sloan » 20 Sty 2015, 22:13

jaro napisał(a):Ok.
Nie jestem wielkim zwolennikiem "diagnozy" w taki sposób,
Ale wiele z tego co piszesz wskazuje, ze jesteś uzależniony. A na pewno gra zabiera ci spokój. I wiele więcej.
A skoro tak to punktem wyjścia do zmian i jest zaprzestanie grania i utrzymanie tej abstynencji. Tak na początek.
Niestety jest warunek rownież tego początku. Abstynencja to m.in. odcięcie sie od tzw. wyzwalaczy. A takimi jest wsyStko co opisałeś właśnie w 2 akapicie przedostatniej wypowiedzi. Jesteś gotowy, żeby z tego zrezygnować? W zamian mozna dostać tak dużo, ze trudno sobie wyobrazic na takim etapie zycia


Dzięki za odpowiedź.

Czy myśłisz że inaczej się nie da ? Raczej, ciężko mi sobie wyobrazić, życie bez sportu. Bez oglądania moich ulubionych dyscyplin sportowych, które kocham od dziecka, o wiele dłużej niż trwa moja przygoda z obstawianiem, a jeszcze ciężej mi sobie wyobracić rezygnację z gry w tenisa (czasem na punkty), i chociażby jazdy na rowerze i rywalizacji w wyścigach.

Czy naprawdę trzeba z tego wszystkiego rezygnować ?
Sloan
 
Posty: 45
Rejestracja: 17 Kwi 2014, 11:34

Moja przygoda...

Postprzez milo » 20 Sty 2015, 22:21

Sloan napisał(a): kilkumiesięczny zarobek "zainwestowałem" w bukmacherke, Od tego momentu minęły już prawie 3 lata więc dokładnie nie pamiętam, ale na początku cos tam wygrywałem, może nawet 2-3 razy powiększyłem swój początkowy budżet, ale prędzej czy później i tak wszystko przegrywałem, tak jak w poprzednich latach, tyle że teraz kilkanaście razy tyle. Przez te 2-3 lata podobny schemat kilka miesięcy przerwy od obstawiania, kolejna próba - jest dobrze, przecież się na tym znam, wygrywam, wydaje mi się że to to co w życiu naprawdę lubie robić czuje szczęście ? satysfakcje ? ten stan trwa różnie czasami kilka dni, nieraz nawet pare miesięcy, ale prędzej czy póżniej przegrywam wszystko, zwykle dużo szybciej niż na to "wypracowałem", ponownie kilka miesięcy przerwy, praca, ale przychodzi dzień w którym znowu próbóję, wpłacam, wygrywam, wygrywam, następnie tracę wszystko. Po drodze 2 próba studiowania ponownie nie udana, znowu jakoś nie potrafiłem się przystosować do nowego otoczenia, wracam do rodzinnej miejscowości, cały czas jestem na utrzymaniu rodziców, w wieku 22 lat już tak łaskawie na mnie nie patrzą jak przed 3 laty gdy byłem świeżo po maturze i zrezygnowałem ze studiów, no ale wsystko wraca do normy wracam do starej pracy, pracuję 2 miesiące, wpłacam pieniadze do bukmachera, w 3 tygodnie mnożę budżet razy 5, w kolejnym tygodniu przegrywam wszystko, jest 19 styczeń na szczeście jutro wypłata, będzie sie można odegrać, choć właściwie jestem pewien że wszystko prędzej czy później i tak przegram.


Jak dla mnie - masz PROBLEM.
Właśnie na takim "myśleniu" polega uzależnienie .... iluzje, magiczne myślenie, nie wyciąganie wniosków , nie dostrzeganie powracających schematów (teraz będzie inaczej) ...

Poczytaj dział UZALEŻNIENIE .... tyle tematów od początku do dzisiaj, ile dasz radę.... tam "twoja" historia opisana jest juz wielokrotnie .... przez innych w Twoim wieku i w Twojej sytuacji.
Poczuć siebie
Pokochać...
Awatar użytkownika
milo
 
Posty: 4317
Rejestracja: 18 Cze 2011, 00:06
Miejscowość: Elbląg

Moja przygoda...

Postprzez zbysob » 20 Sty 2015, 22:28

Sloan napisał(a):Czy naprawdę trzeba z tego wszystkiego rezygnować ?

a czy ktoś mówił że naprawdę trzeba? Można tak jak dotychczas chcesz - na niby :)
Te wszystkie ważne rzeczy o których piszesz nie są warte Twojego życia. Jesteś w takim momencie że już widzisz negatywne konsekwencje uprawiania hazardu (choć doskonale je umniejszasz) oraz w zasadzie wiesz że nie o wygraną idzie. Czyli sporo już wiesz. A na praktyczne zastosowanie tej wiedzy masz resztę życia. Tylko od Ciebie zależy jak będzie ona długa
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12304
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Re: Moja przygoda...

Postprzez Sloan » 20 Sty 2015, 22:40

zbysob napisał(a):
Sloan napisał(a):Czy naprawdę trzeba z tego wszystkiego rezygnować ?

a czy ktoś mówił że naprawdę trzeba? Można tak jak dotychczas chcesz - na niby :)
Te wszystkie ważne rzeczy o których piszesz nie są warte Twojego życia. Jesteś w takim momencie że już widzisz negatywne konsekwencje uprawiania hazardu (choć doskonale je umniejszasz) oraz w zasadzie wiesz że nie o wygraną idzie. Czyli sporo już wiesz. A na praktyczne zastosowanie tej wiedzy masz resztę życia. Tylko od Ciebie zależy jak będzie ona długa


No więc zapytam trochę inaczej, czy będąc uzależnionym od obstawiania, nie da się od tego uwolnić nie odcinając się od wszystkiego co z tym związane ?

Bo tak sobie myślę że to trochę tak jakby ratunkiem dla chorego, któremu grozi amputacja nogi było jedynie odcięcie ręki.
Sloan
 
Posty: 45
Rejestracja: 17 Kwi 2014, 11:34

Moja przygoda...

Postprzez zbysob » 20 Sty 2015, 22:49

a myśl sobie jak chcesz - przecież to Twoje życie - po cholerę po raz dziesięciotysięczny kolejnemu adeptowi radzenia sobie z hazardem na małe bramki pisać że trzeba i że inaczej się nie da? Przecież natychmiast wymyślisz, że to właśnie Ty będziesz tym pierwszym który wszystkim pokaże :)
Poczytaj forum - są tu tysiące postów na ten temat
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12304
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Moja przygoda...

Postprzez milo » 20 Sty 2015, 22:50

a będąc uzależnionym od alkoholu... możesz być kelnerem w restauracji ?

możesz, tylko , że popłyniesz .... wielu próbowało.... skutek ciągle ten sam.



Pływamy różnymi stylami, toniemy jednakowo .
Wysłałam Ci PW :)
:)
Poczuć siebie
Pokochać...
Awatar użytkownika
milo
 
Posty: 4317
Rejestracja: 18 Cze 2011, 00:06
Miejscowość: Elbląg

Moja przygoda...

Postprzez jaro » 20 Sty 2015, 22:52

Sloan, nie chce mi sie szukać, ale napisałeś cis bardzo podobnego do tego co ja napisałem kiedy tu trafiłem. Poszedłem nawet dalej. Napisałem coś w stylu:"żeby zdrowieć trzeba umrzeć za życia?'. Ze niby z tylu ważnych dla mnie rzeczy mam zrezygnować. Nie zrezygnowałem. Nie chcesz wiedzieć gdzie sie znalazłem.
Z ta choroba jest tak: albo słuchasz i przejmujesz, ze tak jest. Albo sie pograzasz i toniesz.
A bez tych rzeczy z ktorych zrezygnowałem zupełnie normalnie i całkiem fajnie mi sie żyje.
jaro
 
Posty: 4617
Rejestracja: 21 Kwi 2008, 19:38

Następna

Wróć do Nasze doświadczenia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość