dlaczego hazardziste kłamie w zaparte...

Moderatorzy: anwaz, admin

dlaczego hazardziste kłamie w zaparte...

Postprzez angi79-79 » 21 Kwi 2008, 12:02

Witam
Mam pytanie do "doswiadczonych" hazardzistow

Moj mąz gra i nie dopuszcza mysli ze jest chory....

Sprawdzilam ostnio jego pocztę mailowa, okazuje sie ze ma komornika na głowie.
Robi pozory do znajomych ze jaki on milioner....pozyczajac pieniadze w Providencie .

Wiem tez ze mailuje z kolezanka ktora tez ma długi, żali jej sie ....

Zastanawiam sie dlaczego hazardzisci oklamuja zony najbardziej.Dlaczego tak manipuluja nimi.....
Czy łatwiej rozmawiac czynnemu hazardziscie z czynnym hazardzista.......?????
angi79-79
 
Posty: 55
Rejestracja: 07 Mar 2008, 20:29

Postprzez nika » 21 Kwi 2008, 13:12

Witaj Angi. Bo żona, znów z definicji, zawsze dowiaduje się ostatnia :-) Bo jak ma pokazać słabość, błąd, problem- on, mężczyzna, głowa domu? No i narażanie się na suszenie głowy, wyrzuty sumienia... powodów jest wiele. Te lawiny kłamstw to element choroby i niestety tak trzeba na nie spojrzeć.

Pozdrawiam,
Nika
Awatar użytkownika
nika
 
Posty: 2014
Rejestracja: 14 Lis 2007, 19:47
Miejscowość: Kraków

Postprzez zbysob » 21 Kwi 2008, 17:11

nika napisał(a):Te lawiny kłamstw to element choroby

Ja bynm nawet powiedzial ze NIEODLACZNY element choroby ale to on tez pokazuje w jakim swiecie hazardzista zyje - jak wyglada ten jego swiat. Bo (niestety) najczesciej hazardzisci wierza w to co klamia . Dla nich (i dla mnie rowniez w okresie grania) to jest szczera prawda i pewien odruch - klamalem odruchowo nawet wtedy gdy nie mialem z tego zadnych korzysci. Trudno sie z wyzwolic ze swiata ktory dla czlowieka chorego jest realny. Choc z prawdziwym nie ma nic wspolnego. A wiesz ile wysilku i pracy trzeba wlozyc zeby ten gmach klamstwa zbudowac, pielegnowac i utrzymywac? To naprawde kosztuje bardzo duzo.
Zbyszek
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12304
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Postprzez nika » 21 Kwi 2008, 17:21

zbysob napisał(a):A wiesz ile wysilku i pracy trzeba wlozyc zeby ten gmach klamstwa zbudowac, pielegnowac i utrzymywac? To naprawde kosztuje bardzo duzo.


Zbysob, a po co to było? (pytam poważnie)
Awatar użytkownika
nika
 
Posty: 2014
Rejestracja: 14 Lis 2007, 19:47
Miejscowość: Kraków

Postprzez magda_lena » 21 Kwi 2008, 17:40

Ile wysiłku trzeba włożyć to wiecie tylko wy, ktorzy graliście i żyliście w tym nierealnym świecie dla nas nie grających. Ja tylko wiem że to w jaki sposób mój partner kłamał, wymyślał a najlepsze sam w te bzdury wierz zasługuje na Oskara w tej kategorii, mało tego nie zrozumiałe jest dla mnie nadal to że tak długi czas wszytsko było idealnie dopięte na ostatni guzik i nikt nic nie podejrzewał, aż któregoś razu................................................................................................
magda_lena
 
Posty: 258
Rejestracja: 02 Kwi 2008, 21:53
Miejscowość: Lubuskie

Postprzez andrzej.aha » 21 Kwi 2008, 19:11

nika napisał(a):Zbysob, a po co to było? (pytam poważnie)

może troszke za Zbysoba...ale raczej jako kontynuacja....
kłamstwo było dla mnie jakby naturalna reakcja obronna, przed kazdym kto mi zagrażał... a niestety w tamtym swiecie najbardziej zagrażał mi żona... chciała /zupełnie słusznie i naturalnie/ pienizy lub informacji o pieniadzach, chciał wiedzieć chocby o takich 'drobiazgach" jak "mój" czas np. kiedy będę w domu, co i kiedy zrobie..a najbardziej co i kiedy sie sta,o, ze znowu nie dotrzymałem słowa, czegos nie zrobiłem zawiodłem nie zapłaciłem, znowu od kogos znajomego pozycczyłem..i cała taka masa ..pytan..a kżda odpowiedxż prawdziwa by mi utrudniała gre lub co bywało jeszce gorsze komplikowała jak zorganizowac czas na gre , jak zorganizowac kasę...
kłamałem nawet jak nie było powodu by zamącic wodę, nigdy nie potrafiłem odpowiadac konkretnie i bezwarunkowo, tak jak prawie nigdy nie wiedziałem kiedy zgaram, kiedy pojawi sie okazaja na zdobycie kasy..potrzebowałem niedokokreslenia by móc w tym pływać, by móc mnipulowac, by móc zwalac odpowiedzialnośc na innych na :cos" na cokolwiek... byle nie na siebie samego... a z biegiem czasu w wiekszośc tych kłamstw sam wierzyłem..bo to pozwalało mi nie widziec mojej własnej winy i nie odpowiadać za to co robiłem...
ps. problem stwał sie coraz wiekszy dla mnie samego gdy już sam nie pamietałem wszystkich kłamstw, gdy było ich tak duzo.. przestawałem wogule mówic i odpowiadć by sam siebie nie wydać... i drugie dno..tak byłem skoncentrowany w myslach na tym jak te kłamstwa ukryć, że praktycznie cały czas mojego funkcjonowania stawał sie gra ... o nowe kłamstwa, o ukrycie starych.... to było takie koło obłędnej mgły wokół mnie..w którym gubili sie bardzo długo wszyszcy w moim otoczeniu a na końcu ja sam utonołem... przestało mi na czymkolwiek zależeć... nawet na tych kłamstwach...
Wierzę,...., Wątpię,.... Szukam...
andrzej.aha
 
Posty: 3693
Rejestracja: 09 Paź 2005, 23:09
Miejscowość: Warszawa

Postprzez spanek » 21 Kwi 2008, 20:54

Ja dodam jeszcze ze klamstw potrzebowalem do tego zeby moj wizerunek nie stracil na wartosci, nie chcialem dopuscic zeby ktokolwiek zle mnie postrzegal a w szczegolnosci zona, paradoksalnie wlasnie klamstwa byly glowna przyczyna szukania pomocy dla siebie,ich nadmiar doprowadzil do tego ze sam juz nie wiedzialem co jest rzeczywistoscia a co fikcja wymyslona przezemnie zaczelem sie w tym wszystkim gubic i twierdzic ze jestem chyba chory psychicznie bo ludzie zdrowi na umysle jesli juz klamia to wiedza dlaczego i z jakiej przyczyny a ja juz nie wiedzialem po co .

Pozdrawiam
Spanek
Jakich brakuje nam zmyslow ze nie widzimy i nie slyszymy innego swiata ktory nas otacza.
spanek
 
Posty: 989
Rejestracja: 30 Sie 2006, 09:56
Miejscowość: Gdańsk

Postprzez magda_lena » 21 Kwi 2008, 21:53

a co powiedzie na to że mój partner zrobił ze mnie przed wszystkimi potwora ktory trzymal pieniadze przy tyłku i wyliczal go z kazdego grrosza,ba nawet żałowałam mu pieniedzy na chorego ojca,do takiego kłamstwa sie posunął a tymczasem to on mial nasze pieniadze i przegrywal je kiedy tylko nadazyła sie ku temu okazja a nadarzała sie coraz częściej...
magda_lena
 
Posty: 258
Rejestracja: 02 Kwi 2008, 21:53
Miejscowość: Lubuskie

Postprzez jaro » 21 Kwi 2008, 22:02

W tym temacie to mógłbym napisać powieść. Co tam powieść! Dwunastotomową monografię! Tylko nie wiem, czy wyszedłby mi z tego horror, czy tragikomedia...
jaro
 
Posty: 4617
Rejestracja: 21 Kwi 2008, 19:38

Postprzez raf » 21 Kwi 2008, 23:13

Kompulsywny hazardzista = Kompulsywny klamca.
Nic dodac nic ujac...
raf
 
Posty: 138
Rejestracja: 27 Mar 2006, 21:31

Postprzez angi79-79 » 22 Kwi 2008, 09:11

to w takim razie jak rozmawiac z hazardzistążeby zobaczył że jego świat to swiat kłamstwa...
Jak pokazac w jakiej iluzji tchwi...

dziekuje za wszystkie podpowiedzi(bardzo mi to pomaga)
pozdrawiam
angi79-79
 
Posty: 55
Rejestracja: 07 Mar 2008, 20:29

Postprzez nika » 22 Kwi 2008, 10:14

Hm... sama wczoraj zadałam to pytanie. Napiszę, czego ostatnio się dowiedziałam o ich schemacie myślenia, na przykładzie mojego J. . Otóż nie moglam zrozumiec dlaczego logiczna, spokojna argumentacja do niego nie trafia. Miesiącami tłumaczyłam że postrzega pewne rzeczy inaczej niż jest, że mnie atakuje, obraza, okłamuje etc. No i zero skutku. Dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak "tunelowe myslenie" i tymi dwoma słowy udało się okiełznać moje wielkie niezrozumienie. Kiedy wczoraj, znów, głupiutka, zastanawiałam się jak do niego dotrzec, usłyszałam, że mam powiedziec co czuję... ciężko było ale sie udało. Powiedziałam: słuchaj, boli mnie to, że krzyczysz, przeklinasz i w moim odczuciu mnie atakujesz. Źle mi z tym. Chcę spędzic miło czas a wzajemnie się przekrzykując nie damy rady się porozumieć". No i nastała cisza... Czyli, nie zmieniłam jego, jego sposobu myslenia ale za to zmianiam swój stosunek do niego. A z kłamstwem? Myślę, że jedyne co powinnyśmy zrobić, to powiedzieć naszym partnerom czy mężom "słuchaj, boli mnie gdy czuję, że nie mowisz mi prawdy". A na ich myslenie, tego się juz nauczyłam, NIE MAMY WSPŁYWU. I szkoda się szarpać żeby cos im unaocznić, bo ponosimy zbyt duży koszt tego wysiłku.
Awatar użytkownika
nika
 
Posty: 2014
Rejestracja: 14 Lis 2007, 19:47
Miejscowość: Kraków

Postprzez Justynka » 22 Kwi 2008, 12:47

Może i schemat myślenia hazardziści mają taki sam,ale niech mi nikt tutaj nie pisze,że jest jeden uniwersalny sposób zachowywania się wobec hazardzisty.Moim zdaniem każdy hazardzista oprócz cechy wspólnej-grania-ma jeszcze swój indywidualny charakter.I jeden na to,że się mu powie,że nas to boli,że nas krzywdzi zareaguje ciszą a inny....mój-agresją!.Więc tak naprawde nie ma jednej,ogólnej "obsługi hazardzisty".Ja akurat miałam do czynienia z hazardzistą psychopatą i niestety-jedynym wyjściem było rozstanie.
Gdzieś tu przeczytałam na forum,że jak się chodzi na terapie,to można nauczyć się żyć z hazardzistą.Ja się z tym nie zgadzam!Terapia dla współuzależnionych pomaga zrozumieć pewne rzeczy,ale nie daje gwarancji na to,że będziemy bezpieczne.Moim zdaniem(z własnego doświadczenia)nie da się żyć z hazardzistą pod jednym dachem i być szczęśliwym,myśleć o sobie-NIE DA SIĘ!Jak by to wyglądało-ja chodze na terapie a on chodzi grać.Mieszkanie nie zapłacone a ja mam myśleć o sobie.Oczywiście-może i duchowo terapia pomaga,ale życie nie tylko na tym polega.Skoro mąż przegrywał wszystkie pieniądze przeznaczone na opłaty,nasze życie-to jak ja miałam żyć???Może ktoż współuzależniony żyjący z hazardzistą napisze o tym.Jak wyglądały sprawy przyziemne?Bo moim zdaniem to też jest ważne.Ja podjęłam decyzję o rozstaniu dlatego,że skoro on miał spadać na dno-to sam-nie ze mną!Bo jak on przegrał pieniądze na jedzenie-i nie miał co jeść-to ja też nie miałam.Drugą sprawą-bardzo ważną jest to,że mój mąż był agresywny wobec mnie.Bałam się go!I nie wyobrażam sobie,że mogłabym dłużej wytrzymać.Bałam się o własne życie i tak naprawde,to jak ja do niego mówiłam i co mówiłam miał w d....
Więc może na niektórych hazardzistów podziała mówienie, że"mnie krzywdzi.mnie boli itp."Mój na pewno ciszą nie reagował,wręcz przeciwnie-to co on robił to czysta agresja.Dlatego uważam,że nie można nikogo przekonywać,że da się żyć z hazardzistą,tylko trzeba zrozumieć jego zachowania.Ja rozumiałam wszystko,ale jeśli chodzi o strach o własne życie to rozumienie nie ma tu nic do tego.Jeżeli ja bym miała doradzać(po moim doświadczeniu)to powiedziałabym,że żyć z hazardzistą się nie da i najlepiej uciekać od niego jak najdalej-ratując siebie.Troche się rozpisałam,ale musiałam się wygadać.Pozdrawiam wszystkie współuzależnione,które żyją z hazardzistą i każde jego zachowanie tłumaczą uzależnieniem.Ok,może i tak jest,ale po co go tłumaczyć.Myśle,że trzeba się zastanowić,czy nam jest tak dobrze a nie -dlaczego on się tak zachowuje.Ja uwolniłam się od życia z hazardzistą i naprawde nie obchodzi mnie to,czy jego zachowania były wynikiem choroby,czy charakteru.Mi było źle i to mnie obchodziła.Zaznacze jeszcze tylko,że chodzi o grającego,nie leczącego się hazardzistę.Przepraszam z góry,jeśli kogoś uraziłam tym postem.
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia...
Awatar użytkownika
Justynka
 
Posty: 236
Rejestracja: 29 Lut 2008, 10:01
Miejscowość: blisko Rybnika

Postprzez Buzz » 22 Kwi 2008, 13:57

Hej Justynka ! Niedoczytałem , czy jesteś po terapii , czy nie , ale myślę , że gdybyś była w kontakcie z terapeutami , to napisałabyś ten post inaczej , pewnie też z goryczą , ale inaczej.Z tego co piszesz Justynko , Twój facet , to oprócz tego , że jest hazardzistą , to jest tez sprawcą przemocy i już samo to wyklucza aby użyć tej ogólnej instrukcji obsługi , jaką np. jest "List hazardzisty".Poza tym , nie wiem , czy doczytałaś tutaj http://www.hazardzisci.org/index.php?op ... &Itemid=56 w tej symbolicznej "instrukcji obsługi" , że tak naprawdę list ten dotyczy Ciebie i tego czego masz nie robić lub co robić , aby zadbać o siebie !!! Ciekaw jestem ile razy wzywałaś Policję aby uspakajała Twojego męża , czy wnosiłaś sprawy do sądu o alimenty , o znęcanie się fizyczne i moralne , o rozdzielność majątkową , czy zabezpieczyłaś siebie i swoją rodzinę przed skutkami gry męża?Myślę , że jest to olbrzymie wyzwanie , ale wiem tez , że bez takich działań życie może stać się niemożliwe.Buzz(realista)
Temet nosce. (łac.) , Gnothi seauton. (gr.) , Poznaj samego siebie.— Autor nieznany
myśl zapisana (po grecku) na fasadzie świątyni Apollina w Delfach
Awatar użytkownika
Buzz
 
Posty: 3011
Rejestracja: 23 Lut 2006, 01:10
Miejscowość: pomorskie

Postprzez Justynka » 22 Kwi 2008, 14:20

Jestem w trakcie terapii.Może dlatego nie wszystko jest dla mnie takie jasne.Jeśli chodzi o policję-nie miałam możliwości wezwania policji-mąż zabierał mi telefon i rzucał o ściane.Poza tym groził,że jak wezwe policję to zabije mnie a potem siebie.Z resztą -co było,to było.Uwolniłam się od męża i wnosze o rozwód.A tak dodatkowo-dla mnie życie z człowiekiem ,do którego trzeba wzywać policję jest troche niezrozumiałe.Małżeństwo to partnerstwo a nie życie tak,żeby wytrzymać.
Oczywiście masz sporo racji w tym co piszesz.To wszystko-policja,sprawa o znęcanie się mogę zrobić teraz-jak z nim nie żyje.Gdybym zrobiła to wtedy to może by mnie już nie było.Byłam niewolnicą męża.Bałam się,że gdy dowie się o tym,że założyłam mu jakąś sprawe to mnie zabije-tak mówił.Może to były tylko groźby,ale wolałam nie sprawdzać.
Dopiero teraz,jak jego nie ma mogę coś zrobić.Najważniejsze,że on mnie już nie krzywdzi.Długo bym mogła pisać o mojej sytuacji,ale uwierz-żyjąc z takim człowiekiem pod jednym dachem nie da się nic zrobić.Po prostu bałam się go.Myśle,że i tak dużo zrobiłam odcinając się od niego.I teraz mogę jeszcze więcej.Na szczęście nie mamy dzieci.Pozdrawiam.
Trzeba umieć iść słoneczną stroną życia...
Awatar użytkownika
Justynka
 
Posty: 236
Rejestracja: 29 Lut 2008, 10:01
Miejscowość: blisko Rybnika

Następna

Wróć do Nasze doświadczenia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość