Patryk, moje doświadczenia.

Moderatorzy: anwaz, admin

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 17 Lut 2020, 16:16

Cześć wszystkim,
Chciałbym z marszu wam podziękować za wszelkie zwroty, wsparcie jakie mi udzieliliście, za słowa otuchy, ale również te prawdziwe, niekoniecznie miłe, gdy tego naprawdę potrzebowałem. Dziękuję za wiadomości prywatne.
Mój 6 tydzień terapii. 87 dzień abstynencji. Postanowiłem zmienić formę przelewania swoich przeżyć, doświadczeń i bolączek na dzienniczek w zeszycie. Chcę mieć bliższy kontakt ze sobą. Potrzebuję stałego czucia własnych myśli, z którymi mam trudność. Terapeuci czują niepokój moim wewnętrznym krytykiem. Moim nawarstwiającym się poczuciem zakłopotania i biczowania się. Sam jestem zlękniomy tym, co miało miejsce i tym dokąd zmierzam. To na tę chwilę jest mi niezbędne w dalszej abstynencji.
Jestem wam niezmiernie wdzięczny za cenne słowa. Zasługujemy na bycie szczęśliwymi.
Jak Ci minął dzień? Chciałem być.
Krzysztof Krawczyk. Piękno tkwi w prostocie.
haZArDZIŚta
 
Posty: 32
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez Sowa » 18 Lut 2020, 23:32

Patryk, poczucie winy w pewnym momencie zaczyna przeszkadzać w zdrowieniu. Rozumiem Cię, sama też bardzo się obwiniałam, nawet popełniłam tu post na forum. Kazano mi wtedy założyć worek pokutny :wink: :) A poważnie, uzależnienie jest chorobą niezawinioną, bo przecież nie zaczynałeś grać z myślą "teraz się uzależnię od hazardu i skrzywdzę wszystkich dookoła". Stało się, zachorowałeś. Choroba powodowała, że krzywdziłeś siebie i innych. Ponosisz tego konsekwencje (karę), więc co Ci da jeszcze kopanie siebie? Pomyśl może o zadośćuczynieniu, mnie pomogło sobie wybaczyć.
I jeszcze Ci powiem, że pięknie piszesz. Serio, to jeden z najmądrzejszych, najlepiej relacjonujących proces zdrowienia wątków na forum. Dzienniczek oczywiście super sprawa, ale nie zapominaj o nas, stuknij w klawisze od czasu do czasu i podziel się doświadczeniami.
za zgodność z oryginałem
Awatar użytkownika
Sowa
 
Posty: 4418
Rejestracja: 07 Lut 2007, 20:10
Miejscowość: polska

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez asia » 20 Lut 2020, 11:44

haZArDZIŚta napisał(a):Zasługujemy na bycie szczęśliwymi

Ba! Nawet nie wiesz jak bardzo.
Jesteśmy wybrańcami. Już o tym tu pisałam.
Spójrz; grałam 10 lat, jak buldożer niszczyłam wszystko dookoła siebie z sobą na czele.
A w zamian dostałam : wielką świadomość, możliwość rozwoju i poznania siebie, masę znajomych w każdym mieście a nawet przyjaciół. Jestem śmiała, asertywna, kocham życie i siebie, nie wiem co to samotność. Piszę w wielkim skrócie.
I to wszystko za niegranie. Czego i Tobie całym sercem życzę :)
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7240
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez zbysob » 22 Lut 2020, 07:48

asia napisał(a): Jestem śmiała, asertywna, kocham życie i siebie, nie wiem co to samotność. Piszę w wielkim skrócie.

no wersja rozwinięta jest w CV :P
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12390
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 01 Mar 2020, 23:49

Znów tu wracam. Miałem nie pisać, ale jestem w upodlonym stanie po tym weekendzie. Przez całe trzy dni szargały mnie myśli poczucia krzywdy, które wyrządziłem. Poczucie winy, że komuś wyrzuciłem taki ból i uraz psychiczny. Jest mi źle. Dopada mnie to zawsze, gdy jestem już o ten dłuższy moment sam i nie jestem w stanie pobyć sam ze sobą. Wiem, że muszę też to przeżyć. Przetrawić ból. Natomiast czuję obecnie jakbym cofnął się do początku swojej terapii, choć to wciąż tak naprawdę jej początek, bo ósmy tydzień. Czuję jakbym nie mógł spędzać czasu sam ze sobą. Uciekał w inne mniej potrzebne materialne rzeczy. Zajadam smutek niezdrowym jedzeniem. Po czym idę ćwiczyć, by zapomnieć na chwilę. Wyłączam choć wtedy myśli. A czy o to chodzi? No właśnie. Miewam skrajne myśli. Raz chcę żyć i jestem pełen euforii, a raz popadam w marazm i czuję nicość we wszystkim. A był taki moment, że czułem stabilne 5/10. Nie jest to gwarantem szczęścia, ale zapewniało mi spokój na tamten moment i czułem się bezpiecznie. Dziś się boję. Myślę o przeszłości. Nie pomaga mi to w leczeniu. Jest późno. Nawet teraz, gdy chcę coś przelać na forum, nie mogę skupić myśli.
Jak Ci minął dzień? Chciałem być.
Krzysztof Krawczyk. Piękno tkwi w prostocie.
haZArDZIŚta
 
Posty: 32
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez Sowa » 02 Mar 2020, 10:55

A mówisz o tych huśtawkach nastroju na terapii? Prowadzisz dzienniczek uczuć? po to jest, żeby zaobserwować i zrozumieć, co się z Tobą dzieje. Patryk, takie stany nie są czymś niezwykłym, trochę czasu jednak potrzeba, żeby dojść do ładu ze sobą po latach grania.
za zgodność z oryginałem
Awatar użytkownika
Sowa
 
Posty: 4418
Rejestracja: 07 Lut 2007, 20:10
Miejscowość: polska

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 03 Mar 2020, 00:10

Czuję jak się rozmywam. Czuję się jak bałwan tej zimy. Roztopiony i tonący w swojej brudnej kałuży. Nie poszedłem na terapię dzisiaj. W zamian tego dałem sobie cały dzień smutnych wspomnień i wizję czarnych scenariuszy. Już pomijam, że jutro Baśka na terapii mi ukręci łeb za nieuzasadniony brak obecności. Ta terapia to po prostu wszystko, co mam. I to jest cieszące, bo dotyczy mnie, ale jednocześnie rozrywa mnie myśl, że nie mam tu nic więcej. Za dwa tygodnie kończy się oddział dzienny. I tak przedłużam jak mogę. Bo miałem kończyć wcześniej. Brakuje mi wartości. Motywu. Jeden dzień i robię się zupą z wielu emocji wrzuconych do jednego gara. I mieszam tym. Dotykam wyborów wszystkich jakby namacalnie. Tak je drążę w głowie, że przeszywają mnie całego. Wychodzę z tego poszarpany i z niczym. Bez żadnej decyzji.
Wciąż tak wiele się nie podjąłem. Wciąż tak wiele próbuję ominąć. Nawet nie otworzyłem walizki od miesiąca, bo się boję jej zawartości.
Nie czuję bym mógł być jeszcze słabszy. Silniejszy mogę być.
Jak Ci minął dzień? Chciałem być.
Krzysztof Krawczyk. Piękno tkwi w prostocie.
haZArDZIŚta
 
Posty: 32
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez kiedyskiedys » 03 Mar 2020, 00:11

Dlatego Kroki AH sa w takiej kolejnosci a nie innej. Tez mialem z tym problem az zrozumialem ze zanim naprawie krzywdy musze podjac inne kroki.
Miarą dzieciństwa są dźwięki, zapachy i widoki, dopóki nie nadejdzie mroczna epoka rozsądku - John Betjeman
Awatar użytkownika
kiedyskiedys
 
Posty: 2379
Rejestracja: 25 Maj 2009, 10:39

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez Mocca » 03 Mar 2020, 09:44

Sam sobie odpowiadasz na pytanie. W twoim zyciu nie moze najwazniejsza byc terapia. Znac sobie kogos kto nie jest krysztalowy jak ty i zacznijcie sie wspierac.
Mocca
 
Posty: 53
Rejestracja: 04 Lut 2017, 09:05

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 13 Mar 2020, 02:57

Koniec terapii dziennej.
Zakończyłem w miniony piątek pierwszy etap terapii na oddziale dziennym. Czuję dumę z samego siebie. Czuję, że wykonałem kawał ciężkiej pracy. Jestem zmobilizowany do dalszej pracy nad sobą. Nie bez powodu to właśnie w ostatnim tygodniu zadaniem jest, by stworzyć wagę swojej motywacji. Poświęciłem jej wiele uczuć. Jest dla mnie ważna. Przed kilkoma dniami wróciłem do domu rodzinnego i pierwsze co, to zawiesiłem tę wagę na ścianie. Dla świadomości. Dla przypomnienia w dniu zwątpienia. Dla mnie.
Właśnie. Wróciłem 5 dni temu do domu rodzinnego. Dla bezpieczeństwa wobec tego, co się obecnie dzieje. Poczułem odpowiedzialność za samego siebie i innych. Jednocześnie to dla mnie forma testu. Po kilku dniach pobytu w domu okazuje się, że moje stare nawyki wciąż są bardzo silne. Poczułem słabość wobec lenistwa. Rozwiałem złe samopoczucie tylko dlatego, że ktoś powiedział coś nie po moim nosie. Kilkukrotnie. Wraz z wejściem przez próg jakbym zagubił swój nabrany podczas terapii spokój ducha. Pojawił się pośpiech. ''Muszę to szybko zrobić do powrotu kogoś z członków rodziny''. Zawsze przejmowałem się reakcją taty czy zadanie jest wykonane. Chyba cały czas chciałbym coś udowodnić. W mieście, w którym mieszkam na co dzień nie mam takiego pośpiechu. Nauczyłem się chodzić wolno. Dzięki temu więcej podziwiam. Rozmawiam z ludźmi. Nie chcę pośpiechu w swoim życiu. To wywołuje we mnie stres. A już dość w życiu się nabiegałem tylko, by zdobyć pieniądze na szybko i zagrać. Dostrzegam to. Częściej powinienem się zatrzymać jeszcze i zaobserwować samego siebie.
Wiecie, że umiem śnić? Nauczyłem się wreszcie śnić. Wcześniej uciekałem od przeżywania czegokolwiek przez hazard. W czasie początkowej abstynencji wykluczałem stykanie się z myślami poprzez nocne oglądanie telewizji. Nawet do niedawna. Tymczasem dziś mój sen jest spokojniejszy. Wciąż dłużej śpię. Na oddziale usprawiedliwiają to tym, że organizm potrzebuje czasu, bo dawno nie miał spokojnego snu. Zgadzam się z tym. Jak wracam pamięcią do przeszłości to nie przypominam sobie w trakcie ostatnich 7 lat bym spokojnie zasnął. Spokojne noce są jednak obfite we sny. Sny, które sięgają do czasów miłych. Czasami do tryumfów w hazardzie. Wybudzam się w środku nocy. Dręczą mnie. A jeszcze bardziej te sny, które są miłe. Choć cholernie bolesne. W tych snach pojawia się anioł.
Właśnie. Wciąż nie pogodziłem się z utratą miłości. Poczucie winy bardzo mi doskwiera. Nie ma dnia bym o tym nie myślał. Potrafię rozmawiać z siostrą na ten temat. Mówię o swoich uczuciach. I o tym, co bezpowrotne. Nie zawsze to rozumie, ale nie musi. Chyba dobrze mi z tym na tyle, że może ktoś mnie wysłuchać. Różnie jest. Martwię się o siebie. Gdybym pisał tu codziennie, dostrzeglibyście pewną anomalię. Jednego dnia jest barwnie. Potrafię się uśmiechnąć, zatańczyć przy myciu naczyń. Kupić sobie coś słodkiego, bo mam na to ochotę. I wreszcie pieniążek. A kolejnego dnia jed smutno. Jest mi czasem tak smutno, że płaczę. Płaczę. Tęsknię. I nie jestem dla nikogo dostępny. Co się ze mną dzieje? Jaki powinien być kolejny krok? Nigdy nie byłem odpowiedzialny. Zwłaszcza odpowiedzialny za decyzje dotyczące mnie. Zrzucałem to na innych. Porzucałem myśli melodii przyszłości. Dlatego tak ciężko mi się nauczyć żyć.
Jak Ci minął dzień? Chciałem być.
Krzysztof Krawczyk. Piękno tkwi w prostocie.
haZArDZIŚta
 
Posty: 32
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez asia » 26 Mar 2020, 08:59

Patryk, piękne jest to że masz te spokojne chwile/dni.
Kryzysy były, są i będą. Nie ma co się oszukiwać, że po terapii i Bóg wie jakim intensywnym i super leczeniu , nagle będziemy codziennie szczęśliwi, zdrowi, pogodni. No nie ma tak. Cała sztuka polega na radzeniu sobie w tych trudniejszych chwilach aby nie uciec w granie.
Życzę Ci abyś miał więcej dni ze spokojem w sercu.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7240
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Re: Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez haZArDZIŚta » 26 Mar 2020, 15:49

To są dobre dni.
Bywa różnie, ale to są dobre dni. Są dla mnie spokojne. Zażywam dużo ruchu. Odnalazłem coś, co lubię. Joga. Zawsze czułem potrzebę spokoju, ale zagluszalem ją. Grając. Wciąż mi ciężko odnaleźć spokój ducha, ale gdy rano budzę się i ten czas poświęcam dla siebie to dużo daje. Chciałem po powrocie na ten moment bardzo uczęszczać na mityngi w tym mieście. Niestety w obliczu pandemii miejsce spotkań zostało zamknięte. Szczególnie żałuję w tym czasie, bo zacząłem doceniać tę społeczność. Bardzo wiele wnosi w moje leczenie ich zrozumienie.
Właśnie. Zrozumienie. Którego tak mi brak. Samotność, która przenika i pogrąża mnie w smutku. Brakuje mi osoby, która mnie zrozumie. Która wysłucha. W domu rodzinnym jest siostra. Odkąd zacząłem leczenie mamy lepszy kontakt. Jako jedyna z rodziny pyta choćby o to jaki jest następny krok terapii. Reszta śmieszkuje. Dlatego w domu rodzinnym nie widzę i nie wiążę przyszłości. Chcę spokoju, a nie wiecznej walki o to jakie ktoś ma na mój temat zdanie. Czy mi to służy?
Mam przyjaciela, uwierzycie? Tak. Naprawdę. Ktoś nazwał mnie przyjacielem. Bratem. Jest mi szczególnie miło, bo to osoba, z którą zaczynałem terapię. Grupa z terapii pisze mi w wiadomościach, że za mną tęsknią. Wzruszam się. Nie sądziłem, że potrafię być dobrym towarzyszem. Dotychczas byłem tylko dobrym kłamcą.
Chciałbym poruszyć ważny temat. Dręczy mnie od kilku dni. Napisała do mnie mama. Nie kontaktujemy się ze sobą już od przeszło 5 lat. Chciałaby się spotkać. Porozmawiać. Przestaliśmy rozmawiać, przez to ile zadała cierpienia rodzinie zdradą i kłamstwem. A potem stałem się tym, kim najbardziej w życiu gardziłem. Kłamstwem i zdradą. Nigdy jej nie powiedziałem wprost dlaczego nie rozmawiamy. Mój psycholog powiedziałby pewnie w tej chwili, że niewyrażone potrzeby nie istnieją. Po prostu przestałem się kontaktować. Co czuję? Nie czuję nienawiści, którą czułem kiedyś. Nie mam żalu już. Nie czuję też miłości. Nic nie czuję. Mam problem z rozpoznawaniem uczuć. Najłatwiej wcześniej szło je tłumić przez hazard. By czegoś nie przeżywać to uchylałem się do oddawania emocji uzależnieniu. Mój psycholog powiedział również, by do roku czasu w abstynencji nie podejmować radykalnych, ważnych decyzji w swoim życiu. Nie wiem co robić. Zawsze miałem trudność z podejmowaniem decyzji. Zrzucałem to na kogoś innego. A najlepiej nie robiłem tego wcale. Tylko grałem.
Wciąż czuję ogromny smutek w związku z ludźmi, których w swojej drodze skrzywdziłem. Nie umiem sobie wybaczać. To zbyt trudne. Skrzywdziłem ludzi. To jest tak bolesne. Narasta to we mnie. Przerasta mnie. Męczą mnie sny hazardowe. Średnio co trzy dni. Widzę różne wyniki. Gdzie ja jestem?
Jednak potrafię być miły. Potrafię być prawdziwy. Choć jestem smutny.
Paradoks. Dziś jestem smutny, a potrafię być autentyczny. W uzależnieniu potrafiłem kłamać z uśmiechem na twarzy.
Wiem dlaczego tak rzadko tu zaglądam. Przeżywam. Płaczę. Jednak codzienny dzienniczek głodu to za mało. I teraz czuję, jak bardzo tego potrzebuję.
Jak Ci minął dzień? Chciałem być.
Krzysztof Krawczyk. Piękno tkwi w prostocie.
haZArDZIŚta
 
Posty: 32
Rejestracja: 15 Gru 2019, 17:58

Patryk, moje doświadczenia.

Postprzez andrzej.aha » 26 Mar 2020, 17:23

haZArDZIŚta napisał(a): Samotność, która przenika i pogrąża mnie w smutku. Brakuje mi osoby, która mnie zrozumie. Która wysłucha.


wiele razy to przeżywałem - współczuję
wiem jednak że najbardziej mnie w poczuciu osamotnienia trzymało tkwienie w poczuciu winy
i rozpamiętywanie krzywd które sam wyrządziłem
w takim tkwieniu w "szklanej Kuli" jakby za ścianą wobec innych trzymało mnie również rozpamiętywanie krzywd i ich "rozdymanie" których sam zaznałem
napisałeś wcześniej :
haZArDZIŚta napisał(a): Chyba cały czas chciałbym coś udowodnić.

ja w ostatnim programie "ocaleni" (jeszcze nie emitowany) usłyszałem słowa Mamy gł. bohatera : "on zawsze starał się zadowolić wszystkich" poruszyło mnie to bo sam też tak miałem - zadowolić wszystkich i "zapominałem" o sobie
Nie da się tak - to niszczy w końcu zatraciłem rozeznanie "siebie" czego to ja chcę
Bardzo ci dziękuję za szczerość i to:
haZArDZIŚta napisał(a):Chciałbym poruszyć ważny temat. Dręczy mnie od kilku dni. Napisała do mnie mama. Nie kontaktujemy się ze sobą już od przeszło 5 lat. Chciałaby się spotkać. Porozmawiać. Przestaliśmy rozmawiać, przez to ile zadała cierpienia rodzinie zdradą i kłamstwem

Moja mama była uzależniona od leków i alkoholu
miała wiele na "sumieniu", rodzice rozwiedli się gdy miałem 18 lat
był czas gdy jej nienawidziłem, bardzo się wstydziłem tego co robiła
nie rozumiałem jej
dopiero gdy sam zacząłem mieć świadomość własnego uzależnienia, gdy zobaczyłem jaki ogrom krzywd i cierpień zadawałem swoim bliskim to się zmieniło
wybaczyliśmy sobie nawzajem, rzadko się widywaliśmy bo mieszkała daleko prawie 400 km
ale starałem się chociaż raz w roku ją odwiedzać
trudno nam było dłużej rozmawiać ona nigdy nie "zerwała" do końca z nałogiem, targało nią cierpienie, emocje
ostatnie lata życia spędziła w schronisku dla bezdomnych kobiet
nie byłem w stanie jej pomóc materialnie,konsekwencje moich uzależnień na to nie pozwalały
ale również moja żona i dzieci , mimo odległości kilka razy ją odwiedzali
Umierała ze świadomością, że mimo "wszystkich krzywd" jest kochana i wybaczenie wzajemne oczyściło nasze sumienia i poczucia winy i z poczucia krzywdy
z tego co przeczytałem wynika, że jesteś na początku" drogi czas pozwoli ci na jakieś "kroki"
jest powiedzenie "daj czas czasowi" - nic nie musisz "już i teraz
ale jest dalszy ciąg tego powiedzenia "ale do czasu"
myślę, że chodzi o to by nie uciekać i nie chować głowy w piasek przed problemem
ale czuję, że Ty będziesz wiedział kiedy najdzie "odpowiedni czas" na działanie i co zrobić
Trzymaj się bardzo dzięki za to co piszesz
haZArDZIŚta napisał(a):Wiem dlaczego tak rzadko tu zaglądam. Przeżywam. Płaczę. Jednak codzienny dzienniczek głodu to za mało. I teraz czuję, jak bardzo tego potrzebuję.
Wierzę,...., Wątpię,.... Szukam...
andrzej.aha
 
Posty: 3724
Rejestracja: 09 Paź 2005, 23:09
Miejscowość: Warszawa

Poprzednia

Wróć do Nasze doświadczenia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 6 gości

cron