Strona 1 z 1

Nie ma co się podniecać

PostWysłany: 01 Cze 2019, 17:41
przez Kawa
Jestem tu i teraz, ale ...gdy przychodzą myśli i pojawiają się emocje, to odpływam. Czasami mówię sobie stop i nie wchodzę w to dalej, ale nie do końca... może dlatego że mi się podobają niektóre emocje jak podniecenie czy ekscytacja. A może dlatego że podniecenie podobne jak gralem. Doszedłem do wniosku, że te emocje nie dla mnie, i moje życie lepiej będzie wyglądać jałowo, bez emocji, inaczej, mam prawie takie same emocje jak podczas grania, ale niekoniecznie gram...trochę to chaotycznie napisane ale takie mam przemyślenia.

Nie ma co się podniecać

PostWysłany: 01 Cze 2019, 22:52
przez Krzysztof Jarzyna
Kawa napisał(a):Doszedłem do wniosku, że te emocje nie dla mnie, i moje życie lepiej będzie wyglądać jałowo, bez emocji

A to tak można zadecydować jakie emocje sie czuje? Ja tam ide w kierunku uczenia się prawidłowego wyrażania i przeżywania emocji. Całe życie emocje tłumiłem, a one i tak wyłaziły (w kompulsywny sposób). Życie nie musi być jałowe, a nawet chyba nie powinno, bo to paliwo dla uzależnienia (jak gralem byla adrenalina, a teraz tylko nudy). Wolę jak w moim życiu coś się dzieje, oczywiście bez przesady, tu jak nic sprawdza sie zasada "złotego środka".

Nie ma co się podniecać

PostWysłany: 01 Cze 2019, 23:02
przez miszokienka
Hmm... Na początku zdrowienia wszystkie emocje, które kojarzyły mi się z graniem były przeze mnie traktowane jako coś złego. Przychodziły, jak to emocje, ale zamiast je przeżyć, zinterpretować i dać im odejść, ja czułem się winny, że one są. Teraz już wiem, że nie ma złych czy szkodliwych emocji, tylko źle i szkodliwe dla mnie sposoby radzenia sobie z niektórymi emocjami. Cały w tej terapii ambaras, żeby się nauczyć radzić lepiej niż do tej pory.
Ja tam się podniecam, nakręcam nie raz. Nie treść przeżywam inne emocje, które towarzyszyły mi podczas grania. Nie jestem robotem więc mam emocje. Fajne jest to, że nauczyłem się samemu sobie przyglądać i być samokrytyczny.

Nie wiem co chcesz zrobić, jak i po co, ale wg mnie nie da się odciąć od emocji w zdrowy sposób.

Nie ma co się podniecać

PostWysłany: 02 Cze 2019, 10:15
przez milo
Jeśli odcinam jedną emocje i jedno uczucie - to moja dusza odcina wszystkie - a potem otwiera się Puszka Pandory i wylewa się WSZYSTKO, i mogę utonąć. Nie dałam rady zablokować pewnych emocji. Teraz pozwalam sobie na czucie (oj, boli) , jednak juz nie chcę odcinać i zamrażać niczego , najwyżej popelnie znow jakiś błąd czy zareaguje nieadekwatnie do sytuacji. Ale wreszcie mogę się uczyć być człowiekiem a nie marionetką.

Ale oczywiście - to ja tak mam - dzis.