Problemy w abstynencji

Moderatorzy: anwaz, admin

Problemy w abstynencji

Postprzez SebaHazardzista » 08 Lip 2018, 21:37

Witam wszystkich,
nie gram już około 4 miesięcy. Czuję się na chwilę obecną fatalnie... Wszystko przez mój charakter hazardzisty... Przez te 4 miesiące dużo się nie zmieniło...
Co chwilę wpędzam się w jakieś lęki...
Po wyjściu z terapii czułem się bardzo pewnie i stabilnie.
Jedyne czego najbardziej się obawiałem po wyjściu
- pamiętam nawet zapisałem to w swojej mapie swiata. To byli rówieśnicy. Co ja im powiem jak będą chcieli wyjść na piwo i w ogóle na jakąś imprezę czy cokolwiek.
Co jeśli będą pytać o moje życie itp... Uwierzcie mi wszystko się spełniło w rzeczywistości. Może w jakiś sposób samą myślą na ten temat to przyciągnąłem.
Wyprowadziłem się do Miasta aby kontynuować terapię, tak jak postanowiłem mitingi itp... Jednak rzeczywistość mnie przygniotła. Moja niska samoocena i brak asertywności wpędziła mnie demoralizację. Ogólnie jestem uzależniony od akceptacji innych , mam bardzo wysokie poczucie winy. Że wszystkiego się tłumacze i cały czas przepraszam... Do rzeczy , zacząłem budować relacje których nigdy nie miałem. Przez 6 lat nie miałem praktycznie w ogóle relacji, więc gdy przestałem grać byłem żądny jakichś znajomych. W końcu mam 21 lat. Okazało się, że wyszło tak jak się tego spodziewałem na terapii. Rówieśnicy mają zupełnie coś innego w głowie, cały czas jakieś imprezy wypady itp.. Zacząłem na początku odbierać tob w sposób normalny , raz po raz przecież nie zaszkodzi ... Później powiem nie. Nawet na początku cieszyłem się, że poznaję ludzi i nie miałem poczucie winy , że czasami gdzieś wyskoczę. Co się okazało, zaczęło zmieniać się moje myślenie. Stałem się atrakcyjny w grupie, a tylko dlatego, że nie miałem swojego zdania i akceptowałem poglądy innych, ponieważ nie potrafiłem odnaleźć swojej tożsamości i nie mogłem być hazardzistą wśród świeżo poznanych znajomych. Tożsamośc hazardzisty jest mi najbardziej bliska , dlatego w późniejszym czasie zacząłem źle się czuć wśród tych znajomych. Zacząłem kombinować, komplikować i kłamać... Przestałem odbierać telefony od ludzi z grupy z tego powodu , bo bałem się, że ktoś z moich znajomych usłyszy i będzie dociekliwy.... Nie potrafiłem wyrwać się z tych relacji i zacząłem tracić kontakt z uzależnieniem i pracą nad sobą. Do moich pieniędzy dostęp ma mama , więc cały czas miałem poczuciem winy, że za dużo wydaję ... Nie umiałem już się cieszyć z wypadów ze znajomymi i zacząłem się odcinać żeby wrócić do pracy nad sobą... Niestety broniłem się kłamstwami i historyjkami, żeby sobię o mnie źle nie pomyśleli.. W efekcie , ludzie zaczęli ze mnie sobie kpić i najeżdżać w sposób żartobliwy a ja nie potrafiłem się już dalej bronić.. Zacząłem milczeć i wpadłem w jakąś fobie , bo nie potrafię rozmawiać z ludźmi... Boję się, że znowu przez swoję wybrakowanie wkręce się w jakieś wiry. Ogólnie porozmawiałem o wszystkim z rodzicami i postanowiłem, że się odetne od tych ludzi , bo wiem , że inaczej nie potrafię tak dłużej żyć beztrosko w śród rówieśników... Najgorsze jest to, że jestem z nimi tak zakumplowany, że oni cały czas na mnie napierają i ciągną do siebie wpływając na moje życie i wpędzając mnie w poczucie winy łapiąc mnie na moich kłamstwach. Dzisiaj podjąłem decyzję, że powiem tym znajomym którzy mnie ciągną dół ( są tacy) że jestem hazardzistą i że mam problemy które muszę rozwiązać i nie mogę tak dłużej żyć... Uciekałem przed tym cały czas , ale wydaję mi się, że nie ma innej drogi.. Strasznie sie obawiam Braku zrozumienia, albo toksycznego wsparcia i zlekceważenia przez nich tematu... Mam starsznie narcystyczne myślenie i cały czas myślę co inni o mnie myślą i każda sytuacją się przejmuję. Natomiast podjąłem decyzję, że się odetne i pójdę na terapię.. Bo mam za dużo długów, żeby tak żyć ... Co myślicie czy mówiąc, że jestem hazardzistą pomogę sobie i będę spał spokojnie, że nie muszę ściemniać i udawać ?
SebaHazardzista
 
Posty: 6
Rejestracja: 27 Mar 2018, 08:47

Problemy w abstynencji

Postprzez Archii » 08 Lip 2018, 22:25

4 miesiace to już coś ale to wciąż nic, korzystaj z terapii. Depresja u hazardzistów w początkowej fazie zdrowienia jest czymś normalnym, do tej pory żyliśmy w iluzji, dzięki terapii i mitingom uczymy się budować relacje na nowo. Nie przejmuj się tym co inni o Tobie mówią a tak wgl to myslisz że oni tak bardzo nie maja co robić tylko o Tobie debatowac? My hazardzisci myśleliśmy że jesteśmy pepkami świata, że świat się wokół nas kręci, tak nie jest. Zacznij od siebie, poznaj siebie, pokochaj.
Archii
 
Posty: 30
Rejestracja: 03 Lis 2015, 23:44

Problemy w abstynencji

Postprzez ula.h » 09 Lip 2018, 09:19

Z tego, co piszesz, to tych ludzi poznałeś już w abstynencji. Myślę sobie, że jak zwiejesz od towarzystwa to nic się nie stanie, a telefony czy smsy po kilku dniach ucichną.
Miałam podobny problem z budowaniem relacji, chociaż z tą różnicą, że ja nawet kilka szumnie zwanych przyjaciółmi ludzi miałam przy sobie, ale przestraszyłam się, że to tylko iluzja. Tak jak całe moje hazardowe życie. Odstawiłam na bok, dziś powolutku wracam do pewnych relacji, a inne zwyczajnie nie mają już racji bytu.
Natomiast we Wspólnocie poznałam takich ludzi, przy których widmo braku akceptacji nie istnieje. Poza tym nie muszę nic wymyślać czy kłamać - rozumieją mnie dokładnie taką, jaką jestem. I jest luz.
słowa nigdy nie będą większe niż czyny
Awatar użytkownika
ula.h
 
Posty: 632
Rejestracja: 04 Lis 2017, 00:23
Miejscowość: Warszawa

Problemy w abstynencji

Postprzez Sowa » 09 Lip 2018, 15:44

Ja to nie bardzo rozumiem problem. Albo chcesz się z tymi ludźmi spotykać, albo nie. Odpowiedzi w tekście nie znalazłam. Coś to za bardzo wydumane jak dla mnie.
za zgodność z oryginałem
Awatar użytkownika
Sowa
 
Posty: 4295
Rejestracja: 07 Lut 2007, 20:10
Miejscowość: polska

Problemy w abstynencji

Postprzez asia » 10 Lip 2018, 11:48

Seba, całe lata miałam maski. Na różne okazje , także te towarzyskie. Weszłam w te role tak bardzo, że kiedy zaczęłam leczenie/abstynencję/zdrowienie to naprawdę nie wiedziałam co jest moje.
Nie wiedziałam czy to ja prawdziwa czy ja wymyślona.
A maski i role były mi potrzebne do akceptacji. Sama siebie nienawidziłam , więc pewnie chciałam aby ktoś inny mnie akceptował.
Dosyć trudne było zdzieranie masek. Mówili mi : zmieniłaś się. Jedni pozytywnie, inni z pogardą, jeszcze inni ze zdziwieniem itd.
I trudno mi z tym było. Dopiero jak wykonałam heroiczną ( w moim odczuciu ) pracę nad samoakceptacją, towarzystwo w samoistny sposób odsiało się. Są przy mnie ci, którzy mnie akceptują taką jaką jestem.
Nie każdy Cię polubi i zaakceptuje. I trudno. Ale nie udawaj Seba, nie zagub się. „ Bądź sobą a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć „ – pamiętasz?
Zapewniam Cię, że w końcu będziesz miał wokół siebie osoby, które Cię zaakceptują i polubią takim jakim jesteś. Cierpliwości.
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7071
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Problemy w abstynencji

Postprzez miszokienka » 10 Lip 2018, 22:40

Niełatwo jest przestać uzależniać swoją wartość od opinii innych. Masz temat do pracy na terapii. I to jest dobra wiadomość, bo fajnie wiedzieć, czym się zająć.

U mnie poczucie własnej wartości pomogło mi budować to, że cieszyłem się bardzo z każdej, nawet małej, zmiany na lepsze. Zaangażowanie w nowe hobby oraz abstynencja od alkoholu (także na imprezach, na które czasem chodziłem) pozwoliły mi zobaczyć, że mogę cieszyć się życiem bez grania i wcale nie muszę robić tego co wszyscy inni, żeby być wartościowym człowiekiem. Na początku trudno mi było odpowiadać na pytania o to dlaczego nie piję i "trochę" kluczyłem odpowiadając, ale z czasem zaczęły do mnie dochodzić głosy zazdrości i podziwu, że mogę się bawić na trzeźwo. To też budowało moją wartość gdy jeszcze była ona wątła.
Dziś jak usłyszę słowa uznania czy jakiś komplement to się cieszę i w końcu potrafię tego słuchać. Wcześniej nie umiałem przyjąć komplementu. Mogło to też wynikać z mojego niskiego poczucia wartości. Teraz, im bardziej tą wartość czuję i jestem jej świadomy to tym mniej zależy mi na opiniach innych, a już na pewno kilka zdań krytyki nie jest w stanie mnie rozwalić. Co najwyżej skłaniają mnie do refleksji.
Miś jest bardzo grzeczny dziś.
Awatar użytkownika
miszokienka
 
Posty: 1301
Rejestracja: 11 Cze 2013, 20:29

Problemy w abstynencji

Postprzez dzban » 19 Lip 2018, 17:37

SebaHazardzista napisał(a):Najgorsze jest to, że jestem z nimi tak zakumplowany

to chyba nie jest najgorsze , fajnie jest miec kolegow

tyle ze wyloz sprawy na stol , nie klam bo to raczej tylko pogorszy , wtedy koledzy zrozumieja i zostana a toksyczne osoby odejda - z autopsji

taka sugestia tylko , pozdro
dzban
 
Posty: 165
Rejestracja: 02 Lip 2013, 04:21


Wróć do Pytania dotyczące zdrowienia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] oraz 1 gość