Moja Terapia w Holandi

Moderatorzy: anwaz, admin

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 31 Gru 2014, 17:52

Było super aczkolwiek świat pod woda trochę inaczej funkcjonuje , utrata kontroli, ( (coś znajomego )nad własnym ciałem, panika, skurcze , opadanie jak kamień , czy szybkie wynurzanie . Gdy zacząłem powoli ogarniać i coraz bardziej mi się to zaczęło podobać już niestety nastąpił koniec próbnej lekcji . Dobrze ze to było w basenie na głębokości 2,20 i nie miałem za bardzo jak sobie zrobić krzywdy .

A na zakończenie starego roku bajka :

Uwiązany słoń

Kiedy byłem mały, uwielbiałem cyrk, a najbardziej w cyrku podobały mi się zwierzęta. Moja uwagę przyciągał zwłaszcza słoń, który - jak się później okazało - był także ulubieńcem innych dzieci. Podczas przedstawienia to ogromne stworzenie paradowało, prezentując swój niesamowity ciężar, rozmiar, siłę... Ale po przedstawieniu i krótko przed wejściem na scenę słoń zawsze siedział uwiązany jedna noga do kołka wbitego w ziemie.

Jednakże kołek był tylko małym kawałkiem drewna, który tkwił w ziemi zaledwie kilka centymetrów. I choć łańcuch był mocny i gruby, wydawało mi się oczywiste, że zwierzę, które jest zdolne wyrwać drzewo z korzeniami, mogłoby z łatwością uwolnić się z kołka i uciec.

To oczywista tajemnica.
Co go trzyma w takim razie?
Czemu nie ucieka?

Kiedy miałem pięć czy sześć lat, wierzyłem jeszcze w mądrość dorosłych. Zapytałem wiec jednego z nauczycieli, zapytałem ojca i wujka o tajemnice słonia. Któryś z nich odpowiedział mi, że słoń nie uciekł, bo był tresowany. Wtedy zadałem oczywiste pytanie: "Jeśli jest tresowany, to dlaczego go przywiązują?"

Nie pamiętam, abym otrzymał jakąś logiczna odpowiedz. Z czasem zapomniałem o tajemnicy słonia i jego kołku, a powracało ono jedynie wtedy, kiedy spotykałem innych, którzy też kiedyś zadali sobie podobne pytanie.

Kilka lat temu odkryłem (na moje szczęście), że był ktoś wystarczająco mądry, aby znaleźć odpowiedź.

Słoń nie uciekł z cyrku, gdyż od najmłodszych lat był przywiązywany do różnych kołków.

Zamknąłem oczy w wyobraźni ujrzałem dopiero co narodzonego i bezbronnego słonia, przywiązanego do kołka. Jestem przekonany, że słonik ciągnął, pchał i pocił się, próbując się uwolnić. I mimo, że użył wszystkich swoich sił, nie udało mu się, ponieważ wtedy kołek był dla niego za solidny.

Wyobraziłem sobie, że zasypiał ze zmęczenia i że następnego dnia próbował znowu, i kolejnego dnia, i kolejnego... Aż nadszedł dzień, który odbił się strasznie na historii słonia, dzień, w którym zwierzę zaakceptowało swoją niemoc i zdało się na swój los.

Ten potężny i silny słoń, którego widzimy w cyrku, nie ucieka, ponieważ. biedaczysko nie wierzy, że może.

Ma w sobie utrwalone wspomnienie niemocy, którą przeżył krótko po przyjściu na świat.

I najgorsze jest to, że nigdy więcej nie zakwestionował poważnie tego wspomnienia.

Nigdy, nigdy więcej nie starał się ponownie wypróbować swoich sił...
Jorge Bucay

PS.
Życzę wszystkim uwolnienia się od ............
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 27 Sty 2015, 15:38

Paradoks niedziałania

Ponieważ w naszej kulturze tak wielkie znaczenie przywiązuje się do działania i postępu , trudno jest nam zrozumieć smak i czysta radość niedziałania .Nawet w wolnym czasie staramy się czymś zajmować i jesteśmy nieuważni .Radość niedziałania wynika z faktu , ze nic innego nie musi się wydarzyć , aby ta chwila była piękna .Zawarta w tym mądrość i wypływający z niej spokój wynikają ze świadomości , ze coś na pewno się wydarzy.
Gdy Thoreau mówi :”Był ranek , i oto już wieczór , a nic godnego uwagi nie zostało zrobione „, dla ludzi przedsiębiorczych , dążących do postępu , jest to niczym machanie czerwona płachtą przed bykiem. Ale kto może zaręczyć , ze to , czego Thoreau dokonał jednego ranka spędzonego w drzwiach , jest mniej znaczące czy tez przynosi mniej dobra niż cale życie poświęcone interesom , przeżyte z niewielkim zrozumieniem dla spokoju i rozkwitania obecnej chwili ?

Thoreau śpiewał pieśń , której trzeba słuchać z uwaga również i dzisiaj .On nadal wskazuje każdemu , kto chce słuchać , głębokie znaczenie kontemplacji i nieprzywiązania do żadnego rezultatu poza czysta radością bycia , „ znacznie lepsza niż jakakolwiek praca rak „. Przypomina to starego mistrza zen , który powiedział : „Ho ho .Przez czterdzieści lat sprzedawałem wodę nad rzeka i niczego się nie dorobiłem „.

To zakrawa na paradoks .Jedynie wówczas możesz zrobić coś wartościowego , gdy twój wysiłek wynika z niedziałania i gdy przestajesz troszczyć się o to , czy przyniesie on jakiś pożytek , czy nie .Inaczej bowiem egoizm i chciwość mogą się wkraść i wypaczyć twój stosunek do pracy lub sama prace , która stanie się wtedy w jakiś sposób powierzchniowa , wykrzywiona , nieczysta i w końcu nie przyniesie pełnego zadowolenia , nawet jeśli będzie dobra . Wszyscy naukowcy znają ten stan umysłu i strzegą się przed nim , ponieważ hamuje proces twórczy i zakłóca zdolność do jasnego widzenia wzajemnych powiązań .

Jon Kabat-Zin „Gdziekolwiek jesteś bądź „
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 28 Sty 2015, 22:09

Spełnienie niedziałania .
Niedziałanie nie ma nic wspólnego z lenistwem czy biernością .Wprost przeciwnie .Oddawanie się niedziałaniu w bezruchu i wśród aktywności wymaga wielkiej odwagi i energii .Nie jest tez łatwo znaleźć specjalny czas na niedziałanie i wytrwać w obliczu wszystkiego , co musi być w życiu zrobione .

Ale ludzie , którzy czuja , ze zawsze muszą coś robić , nie powinni obawiać się nie niedziałania .Może okazać się , ze dzięki praktykowaniu niedziałania „zrobili „jeszcze więcej i w dodatku lepiej .Niedziałanie oznacza po prostu , ze pozwala się rzeczom być i rozwijać po swojemu .Może to wymagać olbrzymiego wysiłku , ale jest to wysiłek pełen wdzięku i sprawności , wysiłek bez wysiłku , „działanie bez działającego „ , doskonalone przez cale życie .
Aktywność bez wysiłku zdarza się czasami w tańcu i sporcie wyczynowym najwyższej klasy ; wówczas wszystkim zapiera dech w piersiach .Ale zdarza się również w każdej dziedzinie ludzkiej aktywności , od malowania obrazów przez reperowanie samochodu do wychowania dzieci .W pewnych sytuacjach lata praktyki i doświadczenia kumulują się , dając nam nowa zdolność , która pozwala działać poza technika , poza wysiłkiem , poza myśleniem.

Wówczas działanie staje się czystym wyrazem sztuki , bycia , puszczenia wszelkich wysiłków – stopieniu umysłu i ciała w ruchu .Drzymy w oczekiwaniu wspaniałego dokonania , sportowego czy artystycznego , ponieważ pozwala nam ono uczestniczyć w magii prawdziwego mistrzostwa , doznać choćby na krotko uniesienia i być może odczuć pragnienie , by każdy z nas , na swój własny sposób , mógł doświadczać takich chwil laski i harmonii w swoim własnym życiu .
Thoreau powiedział : „Dostrzec do sedna dzisiejszego dnia , oto najwyższa ze sztuk „.Martha Graham, mówiąc o sztuce tańca , wyraziła to tak: „Cala istota zawiera się w tej jednej chwili w ruchu .Uczyń te chwile żywą i warta doświadczenia .Nie pozwól , by minęła nie zauważona i nie wykorzystana .”
Żaden mistrz medytacji nie wyraził by tego jaśniej .Możemy ćwiczyć się w tej pracy , wiedząc dobrze , ze niedziałanie jest praca całego życia i pamiętając stale , ze potrzeba działania jest w nas zwykle tak silna , iż oddawanie się niedziałaniu , jak na ironie , wymaga znacznego wysiłku .
Medytacja i praktyka niedziałania są tym samym .Nie praktykujemy , by rzeczy stały się doskonale , ani by robić coś w sposób doskonały .W istocie praktykujemy po to , aby zrozumieć ( urzeczywistniać )fakt , ze rzeczy już są doskonale , właśnie takie , jakie są. Wiąże się to ściśle z pełnym doświadczeniem obecnej chwili , bez nakładania na nią czegokolwiek dodatkowego , z dostrzeganiem jej czystości i świeżej zdolności do zrodzenia kolejnej chwili . Wówczas , wiedząc co jest czym , widząc z wielka jasnością i uświadamiając sobie , ze nie wiemy więcej ,niż naprawdę wiemy , rozpoczynamy działanie , ruszamy z miejsca , zajmujemy stanowisko , podejmujemy ryzyko .Niektórzy porównują to ze strumieniem chwili przepływających gładko , swobodnie , jedna w druga w łożysku uwaznosci .

Jon Kabat-Zin „Gdziekolwiek jesteś bądź „
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 03 Lut 2015, 23:37

Tryb działania a tryb bycia
Przez większość życia pochlania nas działanie :
robimy rożne rzeczy , pospiesznie przechodzimy
od jednej sprawy do drugiej

Często tak się w życiu zapędzamy , ze przemykamy przez kolejne chwile z myślą o tym , aby tylko doczekać jakichś innych chwil , kiedyś w przyszłości .Zycie upływa nam na odfajkowaniu kolejnych pozycji z listy spraw do załatwienia , po czym wyczerpani padamy na łóżko tylko po to , by nazajutrz rano znów wprząc się kołowrót działania .Ten sposób życia , o ile można to nazwać życiem , dodatkowo się komplikuje na skutek coraz wyższych wymagań , które stawiamy samym sobie oraz innym , i tych , które inni stawiają nam .Wymagań w dużej mierze wynikających z naszego coraz silniejszego uzależnienia od wszędobylskiej techniki cyfrowej . Efektem tego jest stale rosnące tępo życia .
Jeśli nie mamy się na baczności , bardzo łatwo jest utożsamić się z działaniem do tego stopnia , ze zapominamy , kim jesteśmy – zapominamy , kto i po co działa .
Tu właśnie powinna wkroczyć uwaznosc . Przypomina nam ona , ze możliwe jest przejście z trybu działania w tryb bycia , a dzieje się to za sprawa przytomności umysłu . Wtedy nasze działanie może wychodzić wprost z naszej istoty , może być bardziej spójne i skuteczne . Co więcej działanie już nas nie wyczerpuje , ponieważ uczymy się żyć świadomie we własnym ciele i w jednym momencie , w którym jesteśmy żywi – w tej trwającej właśnie chwili

Jon Kabat-Zinn „Praktyka Uwaznosci dla Początkujących „
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 04 Mar 2015, 19:40

Dokądkolwiek idziesz, jesteś tam , gdzie jesteś.
Czy zauważyłeś , ze od niczego nie można uciec ? Ze rzeczy , którymi nie chcesz się zając , których próbujesz uniknąć lub które starasz się zatuszować i udawać , ze ich nie ma , prędzej czy później dopadają cie – szczególnie jeśli wiążą się ze starymi nawykami i lekami ? Pokutuje takie romantyczne wyobrażenie , ze jeśli tu nie jest dobrze , to wystarczy udać się gdzieś indziej i wszystko ułoży się inaczej .Jeśli ta praca nie jest dobra , zmień prace .Jeśli ta zona nie jest dobra , zmień żonę .Jeśli to miasto ci się nie podoba zmień adres .Jeśli dzieci stwarzają problemy , zostaw je pod opieka kogoś innego . Ten sposób myślenia opiera się na przekonaniu , ze źródło twoich problemów leży na zewnątrz ciebie -w miejscu , gdzie żyjesz , w innych ludziach , w okolicznościach. Zmień miejsce , zmień okoliczności , a wszystko się ułoży : możesz zacząć od nowa .

Problem polega na tym , iż taki punkt widzenia w sposób wygodny ignoruje fakt , ze to ty niesiesz ze sobą swoja głowę i swoje serce , i to co niektórzy nazywają „karma „ . Choćbyś – nie wiem jak -próbował , nie możesz uciec od siebie .I jakie masz podstawy , poza pobożnymi życzeniami , by sadzić , ze gdzie indziej sprawy ułożą się inaczej lub lepiej ? Prędzej czy później pojawia się te same problemy , bowiem w rzeczywistości wyrastają one w znacznym stopniu z twojego sposobu widzenia , myślenia i postępowania .Zbyt często życie nie układa się nam , ponieważ przestajemy nad nim pracować , ponieważ nie chcemy wziąć odpowiedzialności za bieżący stan rzeczy i pracować ze swoimi problemami .Nie rozumiemy , ze naprawdę można osiągnąć jasność zrozumienie i przekształcenie w samym środku tego , co jest tu i teraz , jakkolwiek by to nie było trudne . Ale łatwiej i bezpieczniej dla naszego wyobrażania o sobie jest zrzucić winę za własne kłopoty na innych ludzi i otoczenie .
O wiele łatwiej jest znaleźć błąd w kimś innym , kogoś oskarżać , wierzyć , ze wystarczy zmienić coś na zewnątrz , uciec od sil , które cie powstrzymają , nie pozwalają ci się rozwijać , znaleźć szczęścia .Możesz nawet za to wszystko obwiniać siebie i-całkowicie unikając odpowiedzialności -uciec z uczuciem , ze wszystko beznadziejnie zaprzepaściłeś albo ze jesteś skończony .W każdym razie wierzysz , ze nie jesteś zdolny do prawdziwej przemiany i rozwoju i ze wierzysz , ze nie jesteś zdolny do prawdziwej przemiany i rozwoju i ze powinieneś usunąć się ze sceny , by zaoszczędzić innym dodatkowego bólu.
Świat roi się od ofiar takiego sposobu myślenia .Spójrz dosłownie gdziekolwiek , a znajdziesz rozbite związki , rozbite rodziny , rozbitych ludzi -tułaczy bez korzeni , zagubionych , idących z tego miejsca w tamte , z tej pracy do tamtej , z tego związku w tamten , od tej idei zbawienia do tamtej , w rozpaczliwej nadziei , ze właściwa osoba , właściwa praca , właściwe miejsce , właściwa książka odmieni to wszystko na lepsze . Albo czując się wyizolowani , niegodni miłości , zrozpaczeni , zaprzestali poszukiwań i nie podejmują żadnej próby -choćby najbardziej niefortunnej – odnalezienia wewnętrznego spokoju ..............................
..............................................................................Na tej ścieżce musisz pracować w tym miejscu , w którym się znajdujesz , z tym , co jest tu i teraz .A wiec naprawdę to jest tym .... To miejsce , ten związek , ten problem ta praca . Wyzwanie uważnosci polega na tym , by pracować właśnie z tymi okolicznościami , w których się znajdujesz – bez względu na to , jak niemile , jak zniechęcające , jak ograniczające , ciągnące się bez końca i uparte mogą się wydawać . Musisz upewnić się , ze zrobiłeś wszystko , co mogłeś , by przy pomocy ich energii przekształcić się , nim postanowisz zerwać z tym i odejść . Właśnie tutaj potrzebna jest prawdziwa praca . ...............................

Jon Kabat-Zinn „Gdziekolwiek jesteś bądź „
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 11 Mar 2015, 22:23

Do niedawna samo słowo medytacja budziło zwykle u wielu ludzi zdziwione spojrzenie i skojarzenie z mistycyzmem czy czarami .Po części dlatego , ze ludzie nie zrozumieli , iż medytacja polega tak naprawdę na skupieniu uwagi .Teraz ta wiedza jest powszechna .A ponieważ każdy z nas skupia uwagę , przynajmniej od czasu do czasu , medytacja nie jest nam obca czy oderwana od życiowych doświadczeń , jak wydawało się kiedyś.
Jednak kiedy zaczniemy nieco bardziej skupiać uwagę na tym , jak działa nasz własny umysł , co dzieje się podczas medytacji , przekonujemy się zwykle , ze przez większość czasu zajmuje się on raczej przeszłością lub przyszłością aniżeli teraźniejszością. W konsekwencji w dowolnej chwili jesteśmy tylko częściowo świadomi tego co się dzieje teraz ................

Możemy dojść do wniosku , ze przez większość czasu funkcjonujemy tak naprawdę na „automatycznym pilocie „, mechanicznie , bez pełnej świadomości tego , co robimy czy przezywamy .To tak , jakbyśmy przez spora cześć czasu byli nieobecni albo na wpół śpiący......

Kiedy zaczniesz zwracać uwagę na to , co robi twój umysł , zapewne przekonasz się , jak wiele dzieje pod powierzchnia myśli i emocji .Pojawiające się bez końca myśli i uczucia mogą pochłonąć mnóstwo energii. Mogą przeszkadzać w przezywaniu nawet krótkich chwil spokoju i zadowolenia.
Kiedy umysł jest zdominowany przez niezadowolenie i nieświadomość , a dzieje się tak częściej , niż większość z nas jest skłonna przyznać , trudno odczuwać spokój czy odprężenie . Czujemy się wtedy raczej rozbici i niespokojni .Myślimy o tym i owym , chcemy tego i tamtego .Często to i tamto są ze sobą sprzeczne .Ten stan umysłu może poważnie ograniczyć nasza zdolność do czegokolwiek , nawet do jasnego oglądu sytuacji. W takich chwilach możemy nie wiedzieć , co myślimy , czujemy czy robimy .Co gorsza , prawdopodobnie nie wiemy , ze nie wiemy. Może nam się wydawać , ze wiemy , co się dzieje , wiemy , co myślimy , czujemy i robimy .Ale w najlepszym wypadku jest to wiedza niekompletna .W rzeczywistości kierują nami nasze zachcianki i uprzedzeni , jesteśmy całkowicie nieświadomi tyranii własnych myśli i wynikających z nich często autodestrukcyjnych zachowań .

Sokrates zasłyną w Atenach powiedzeniem „Poznaj siebie „.Mówi się , ze jeden z uczniów zapytał go : „Sokratesie , chodzisz wokół i powtarzasz -Poznaj siebie -, ale czy ty znasz siebie ?”Sokrates miał odpowiedzieć : „Nie , ale trochę rozumiem te niewiedze

Jon Kabat-Zinn „Zycie piękna katastrofa „
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 23 Mar 2015, 22:02

W zeszłym tygodniu Linda mówiła , ze czuje się , jakby zbliżała się do niej wielka ciężarówka , która jedzie trochę szybciej , niż ona idzie ................
-Jak sadzisz , czym jest ta ciężarówka ? -zapytałem Linde .Odparła , ze to jej impulsy , jej słabość ( była bardzo otyła ) , jej pokusy .Słowem -jej umysł .To jej umysł jest ta ciężarówką .Czai się zawsze za jej plecami , popycha , steruje nią , nie pozwala odpocząć , nie daje zaznać spokoju .

Mówiliśmy już o tym , jak na nasze zachowanie i odczucia wpływa to , co umysł lubi i czego nie lubi , jak wpływają na to nasze uzależnienia i awersje .Jeśli się głębiej nad tym zastanowić , czy nie jest tak , ze umysł stale szuka satysfakcji , snuje plany , by wszystko szlo po naszej myśli , próbuje zdobyć to czego chcemy albo co wydaje nam się niezbędne , a zarazem próbuje odepchnąć rzeczy , których się obawiamy i nie chcemy ich doświadczyć ?.
Czy w konsekwencji tej powszechnej gry naszych umysłów nie staramy się zapełnić naszych dni rzeczami , które trzeba zrobić ,a potem miotamy się desperacko , żeby je wszystkie zrobić ?.Co więcej , nie cieszy nas to , co robimy , bo goni nas czas , za bardzo się spieszymy , za bardzo jesteśmy zajęci i zbyt zdenerwowani .Przytłaczają nas kalendarze , obowiązki i nasze role , nawet wtedy , kiedy robimy coś ważnego , i to z własnej woli .Żyjemy zanurzeni w świecie wiecznej pracy .Rzadko myślimy o tym , kto ja wykonuje , innymi słowy rzadko myślimy o świecie istnienia ................
Medytacja to w istocie „nicnierobienie”To jedyne znane mi działanie człowieka , które nie wiąże się z próbami znalezienia się gdzie indziej , a raczej kładzie nacisk na bycie tu , gdzie już jesteśmy .Przez większość czasu praca , dążenie , planowanie ,reagowanie i obowiązki tak nas pochłaniają , ze przestajemy czuć gdzie właściwie jesteśmy ..............
Jak na ironie , choć wszyscy mamy umysły , musimy sobie od czasu do czasu przypomnieć kim jesteśmy .Jeśli tego nie zrobimy , porywa nas pęd działania i zaczynamy żyć praca , a nie własnym życiem , zupełnie jak roboty ...................

Jon Kabat-Zinn „Zycie piękna katastrofa „
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 02 Cze 2015, 22:02

Zdrowienie to droga krok po kroku, a jej dynamikę trafnie opisuje metafora „dziury w chodniku” opisana przez Portia Nelson w Autobiografia w pięciu krótkich rozdziałach

Rozdział 1
„Idę ulicą.
W chodniku znajduje się głęboka dziura.
Wpadam w nią.
Jestem zagubiony… Jestem bezradny.
To nie jest moja wina.
Znalezienie wyjścia zajmuje całą wieczność.
 
Rozdział 2
Idę tą samą ulicą.
W chodniku znajduje się głęboka dziura.
Udaję, że jej nie widzę.
Znowu w nią wpadam.
Nie mogę uwierzyć, że jestem znowu w tym samym miejscu.
Ale to nie jest moja wina.
W dalszym ciągu wydostanie się zabiera mi dużo czasu.

Rozdział 3
Idę tą sama ulica.
W chodniku znajduje się głęboka dziura.
Widzę, że ona tam jest.
Znowu w nią wpadam… to przyzwyczajenie.
Moje oczy są otwarte.
Wiem, gdzie jestem.
To jest moja wina.
Wydostaję się natychmiast.

Rozdział 4
Idę tą samą ulicą.
W chodniku jest głęboka dziura.
Omijam ją.

Rozdział 5
Idę inną ulicą
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 30 Lip 2015, 18:29

....A na czym polega nałóg? To proste : nałogowiec nie czuje już , ze w każdej chwili może przestać. Wydaje mu się , ze przyzwyczajenie jest od niego silniejsze .Czerpie tez z nałogu pozorna przyjemność , z której nieuchronnie rodzi się ból.
Ulegasz mu , ponieważ utożsamiasz się z myśleniem , toteż podstawa twojego poczucia własnego „ja”staje się zawartość i działanie twojego umysłu. Ulegasz temu nałogowi , ponieważ wierzysz , ze gdybyś przestał myśleć, unicestwiłoby cie to . W miarę , jak dorastasz , wyrabiasz sobie pewien myślowy obraz tego , kim jesteś .Powstaje on w wyniku tresury , jakiej poddaje cie twój krąg prywatny i kulturowy .Temu widmowemu 'ja”możemy nadać miano „ego”.Jego tworzywem jest działalność umysłu i tylko nieustanne myślenie trzyma je przy życiu .Słowo „ego”używane bywa w rozmaitych znaczeniach , ja jednak określam nim fałszywe „ja”powstałe wskutek nieświadomego utożsamiania się z umysłem.
Z punktu widzenia ego obecna chwila prawie nie istnieje . Tylko przeszłość i przyszłość są dla niego ważne. Następuje przez to całkowite odwrócenie rzeczywistego obrazu sytuacji i właśnie z tej przyczyny umysł nastrojony na tryb egotyczny działa w sposób tak zaburzony. Nieustannie zaprząta go wskrzeszanie przeszłości , kim bowiem jesteś bez niej ? Umysł egotyczny stale wybiega w przyszłość , żeby zapewnić sobie dalsze trwanie , i szuka w niej ulgi lub spełnienia . „Pewnego dnia , kiedy zdarzy się to , tamto czy owo – mówi – będzie mi wreszcie dobrze .Znajdę szczęście i spokój „. Nawet wtedy , gdy ego pozornie zajmuje się teraźniejszośća , tak naprawdę wcale jej nie dostrzega .Widzi całkowicie fałszywy jej obraz , bo patrzy na nią oczami przeszłości .Lub tez wyznacza teraźniejszości role narzędzia , służącego jedynie do osiągnięcia celu , ten zaś nieodmiennie leży gdzieś w przyszłości , którą umysł wyświetla sobie jak przezrocza. Obserwuj swój umysł , a zobaczysz , ze tak on właśnie pracuje .
Klucz do wyzwolenia tkwi w bieżącej chwili . Nie możesz jej jednak znaleźć , dopóki jesteś swoim umysłem .

Eckart Tolle „Potęga teraźniejszości „
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 06 Sie 2015, 21:42

Utożsamienie z własnym umysłem , który sprawia , ze myślenie staje się rodzajem przymusu .Nie moc przestać myśleć to straszliwa przypadłość , nie zdajemy jednak z niej sobie sprawy , bo prawie wszyscy na nią cierpią , wiec uchodzi ona za stan normalny..........................

Kartezjusz był przekonany , ze odkrył najbardziej podstawowa prawdę , gdy wygłosił swoje słynne twierdzenie : „Myślę , wiec jestem „ .W rzeczywistości jednak dal tylko wyraz najbardziej podstawowemu spośród błędnych przekonań:poglądowi zrównującemu myślenie z Istnieniem , a tożsamość -z myśleniem. Ktoś kto ulega przymusowi myślenia -czyli prawie każdy-żyje w stanie pozornej odrębności, w obłędnym świecie ciągłych problemów i konfliktów. Świat ten jest zwierciadłem umysłu , rozpadającego się na coraz drobniejsze cząstki.
Natomiast Oświecenie to stan , w którym jest się całością , osiąga się „jednie”, a wiec i spokój: jednie z życiem w jego jawnej postaci , która jest świat ; a także jednie z własna najgłębsza jaźnią i z życiem nieprzejawionym: jednie z Istnieniem. Oświecenie to nie tylko kres cierpienia oraz ciągłych konfliktowy wewnętrznych i zewnętrznych ,lecz zarazem wyrwanie z kołowrotu nieustannego myślenia .
Cóż za niesłychane wyzwolenie !
Gdy człowiek utożsamia się z własnym umysłem , powstaje nieprzejrzysty ekran , utkany z pojęć , etykietek , wyobrażeń , slow , osadów i definicji , który przeszkadza tworzeniu jakichkolwiek autentycznych więzi .Odgradza cie od ciebie samego , wcina się miedzy ciebie a twoich bliźnich , miedzy ciebie a przyrodę , miedzy ciebie a Boga .Właśnie ten myślowy ekran stwarza złudzenie odrębności , zgodnie z którym istniejesz z jednej strony ty sam , z drugiej zaś – całkowicie od ciebie odrębna”inność”.Zapominasz wtedy o tym zasadniczym fakcie , ze na poziomie głębszym niż wszelka fizyczna powierzchowność , niż wszelka odrębność form , stanowisz jedność ze wszystkim , co jest .Zapominasz ,czyli przestajesz odczuwać te jednie jako oczywisty fakt .Możesz w nią , owszem wierzyć ale już nie wiesz , ze jest to prawda .............

Zauważ : umysł jest wspaniałym narzędziem , jeśli ktoś odpowiednio nim się posługuje .Gdy jednak zastosowanie są niewłaściwe , narzędzie zaczyna działać straszliwie niszczycielko .Mówiąc ścisłej , nie chodzi o to , ze robisz z umysłu nieodpowiedni użytek : zazwyczaj w ogóle go nie używasz. To an używa ciebie .I na tym właśnie polega choroba .Wierzysz ze jesteś umysłem .A to już jest urojenie ,Znaczy ono , ze narzędzie przejęło nad tobą władzę

Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości „
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 11 Sie 2015, 09:33

Oświecenie polega na tym ,żeby wznieść się ponad myśli , a nie cofnąć do poziomu niższego niż myślenie – zwierzęcego lub roślinnego . Człowiek oświecony nadal umie się posługiwać swoim umysłem , i to ze znacznie większą koncentracja i skutecznością niż przedtem .Używa go głownie do celów praktycznych , ale nie jest już uwikłany w mimowolny dialog wewnętrzny i ma w sobie nieruchoma cisze . .............

Umysł jest w gruncie rzeczy narzędziem przetrwania .Atakowanie innych umysłów i obrona przed nimi , zbieranie , gromadzenie i analizowanie danych -do tego akurat się nadaje. Ale twórczy nie jest ani trochę .Twórczość wszystkich prawdziwych artystów – niezależnie od tego , czy oni sami o tym wiedza – powstaje ze stanu m w którym umysł zanika , z wewnętrznej nieruchomej ciszy . Dopiero potem umysł nadaje kształt twórczemu impulsowi lub przebłyskowi natchnienia .
Nawet wielcy uczeni często twierdza , ze na najbardziej przełomowe pomysły wpadli w chwilach wyciszenia umysłowego . Ankieta , która objęto najwybitniejszych matematyków amerykańskich ( a wśród nich Einsteina ) , aby zbadać ich metody pracy , dala zaskakujący wynik : okazało się mianowicie , ze myślenie „odgrywa jedynie podrzędna role w krótkiej , rozstrzygającej fazie samego aktu twórczego „ . Może zatem to , ze większość naukowców niczego nie tworzy , ma całkiem prosta przyczynę : nie są oni twórczy wcale nie dlatego , ze nie umieją myśleć , tylko dlatego , ze nie potrafią zaniechać myślenia.....

To nie umysł , nie myśl stworzyła ten cud , jakim jest życie na Ziemi i twoje ciało .W powstaniu i trwaniu tego cudu wyraźnie widać udział inteligencji , bez porównania przewyższającej inteligencji umysłu .Jak bowiem wyjaśnić to ,ze pojedyncza komórka ludzka o średnicy jednej pięćsetnej centymetra zawiera w swoim DNA wskazówki , którymi można by wypełnić tysiące tomów , każdy grubości sześciuset stron ? Im więcej dowiadujemy się o funkcjonowaniu ciała , tym jaśniej zdajemy sobie sprawę z ogromu inteligencji , która działa w ciele , a zarazem z naszej niewiedzy .Kiedy umysł na powrót łączy się z ta wielka inteligencja , staje się przecudownym narzędziem .Służy wtedy czemuś większemu od siebie .

Eckhart Tolle „Potęga teraźniejszości „
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 09 Lut 2016, 15:35

matis napisał(a):Dzisiaj przeczytałem ciekawe zdanie Jak mawiał Konfucjusz:
"Znajdź coś, co kochasz robić, a już nigdy nie będziesz musiał pracować”
A sam jestem na etapie szukania co chciałbym robić wiec to wypadło na czasie .Zaakceptowałem całą sytuacje robie to co jest możliwe i szukam miejsca dla siebie ,poza tym wszystko idzie swoim rytmem (czasami mi się wydaje ze nawet bez mojej pomocy ).


To było prawie dwa lata temu , dzisiaj mogę powiedzieć ze znalazłem swoja „ kanapę”
robię to co mi sprawia przyjemność i jeszcze mi za to płaca . Rzeczy o których kiedyś myślałem ze są nie do przeskoczenia po zmianie perspektywy patrzenia okazały się pagórkami przez które bez wysiłku można przejść .
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

Moja Terapia w Holandi

Postprzez zbysob » 10 Lut 2016, 22:59

i to się miło czyta - jest jeszcze porządek we wszechświecie :D
zaprzestalem myslenia :P
Awatar użytkownika
zbysob
 
Posty: 12263
Rejestracja: 30 Paź 2005, 19:36
Miejscowość: Szczecin

Moja Terapia w Holandi

Postprzez asia » 10 Lut 2016, 23:01

Oj noo, Matis cudnie poszedł :)
W tym miejscu wpisujemy mądre zdanie albo niemądre, ale za to koniecznie po angielsku.
asia
 
Posty: 7010
Rejestracja: 19 Paź 2005, 09:55
Miejscowość: Warszawa

Moja Terapia w Holandi

Postprzez matis2013 » 07 Maj 2017, 13:46

Po prawie 10 latach od wyjazdu/ucieczki od mojej rodziny
Po prawie 5 latach zdrowienia spotkałem się z synami . Dla takich chwil warto jest zdrowieć .
Wprawdzie najmłodsza córka nie chciała się ze mną spotkać .Widocznie to jeszcze nie ten czas ,a ze czasu mam wystarczająco to po prostu poczekam .
Nic się nie zmieniło oprócz mojej postawy -czyli zmieniło się wszystko.
„Anthony de Mello „ i ja
matis2013
 
Posty: 714
Rejestracja: 23 Wrz 2013, 10:04

PoprzedniaNastępna

Wróć do Pytania dotyczące zdrowienia

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość